Sąd przesłuchał wójta Brzysk w sprawie afery podatkowej
Wracamy do sprawy urzędniczki z gminy Brzyska oskarżonej o nadużycie uprawnień, która przyznała się do płacenia podatków od nieruchomości i rolnego za rodzinę Magudów, a także niedostarczanie im nakazów płatniczych. W tej sprawie sąd przesłuchał kolejnego świadka – wójta gminy Brzyska.
Sprawa dotyczy rodziny Magudów z Brzysk, która przypadkiem dowiedziała się, że ma uregulowane wszystkie należności w gminie z tytułu podatku rolnego i od nieruchomości za sześć lat. Nie płacili ich, gdyż końcem stycznia 2009 r. urząd gminy w Brzyskach zawiesił im postępowanie podatkowe za 2008 i 2009 r. na czas wyjaśnienia sprawy w starostwie.
A było to związane z odwołaniem się rodziny Magudów do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Krośnie. Po modernizacji ewidencji gruntów i budynków w miejscowości Błażkowa zmienił się przebieg granic, powierzchnia i klasa gruntów działek należących do Magudów w stosunku do lat poprzednich, z czym się nie zgadzali.
Po ponownym naliczaniu wymiaru podatkowego rodzina nie została poinformowana, a nakazy płatnicze nie docierały do adresatów. Sąd na pierwszej rozprawie przesłuchał oskarżoną Marię N., członków rodziny Magudów oraz skarbnik gminy Brzyska.

Maria N. jest inspektorem w referacie finansów urzędu, z wykształcenia technik ogrodnik. Zeznała przed sądem, że płaciła podatki za rodzinę Magudów na ich nazwiska. Jak przyznała próbowała rozmawiać w gminie na temat zobowiązań podatkowych tej rodziny za lata 2010-2016, ale była zbywana.
W minioną środę ( 28.02. br.) przesłuchany w tej sprawie został Rafał Papciak, wójt gminy Brzyska, który o całej sytuacji dowiedział się od Jana Magudy. – Powiedział, że sprawy tej tak nie zostawi, ponieważ ktoś to robi, według jego opinii, aby zasiedzieć jego nieruchomości. Chcąc wyjaśnić tę niecodzienną sytuację rozmawiałem z oskarżoną, zwłaszcza, że decyzje podatkowe odnośnie tych osób nie zostały wysłane pocztą ani też sołtys wsi takich decyzji podatkowych nie doręczał rodzinie Magudów – podkreślał wójt Rafał Papciak.
„To bardzo dobry pracownik”

Podkreślił, że Maria N. jest bardzo dobrym pracownikiem, godnym zaufania. W rozmowie ze swoim przełożonym przyznała się do popełnienia błędu związanego z wytworzeniem decyzji, których nie wysyłała do podatników. - Oskarżona nie potrafiła rzeczowo wyjaśnić, dlaczego opłacała podatek za tę rodzinę. Dla mnie nie jest zrozumiały sposób postępowania pracownika. Nie umiem wyjaśnić, czy to jest pomyłka, czy może błąd. Na pewno nie chciała źle, był to jej autorski pomysł na rozwiązanie sprawy. Wizerunkowo nie jest to dla gminy dobre. Rozpisywały się o tym media i pojawiło się przeświadczenie, że urząd gminy niesprawnie działa. To nie jest prawda – podkreślał wójt Papciak.
Co więcej zdaniem włodarza gminy Brzyska oskarżona nie zwracała się o pomoc w przypadku wątpliwości co do interpretacji przepisów ani do wójta ani sekretarza i skarbnika gminy. – Moim zdaniem jeśli ten areał gruntów pokrzywdzonych był wątpliwy i nie było ostatecznej decyzji w tym zakresie to oskarżona nie powinna drukować tych decyzji. Formalnie nie istniały, gdyż nie zostały doręczone podatnikom i opierały się na kwestionowanej wielkości nieruchomości na podstawie, której był obliczany ten podatek – dodał.
Ukarał pracownicę karą nagany
Wójt Brzysk zaznaczył, że w związku z tym postępowaniem, wobec Marii N. zastosował karę nagany za nieterminowość w wydawaniu decyzji podatkowych oraz za niedoręczanie ich podatnikom za 2016 r. Po stronie oskarżonej w zakresie uprawnień i kompetencji nie leżało płacenie pieniędzy za jakiegokolwiek podatnika. Niemniej jednak wpłat w kasie urzędu i w banku wpłacała w godzinach pracy jako inspektor.
W momencie, kiedy wyszła ta sprawa na światło dzienne, obowiązki w zakresie podatków rodziny Magudów i Barbary Stasiak przejął inny pracownik. Gmina chcąc nadrobić zaległości wydawała decyzje o wymiarze podatku, które powinny trafić do podatników. Państwo Magudowie nadal się odwoływali. Oprócz tego, urząd prosił rodzinę do złożenia oświadczenia z informacją o gruntach i lasach, które miały być z czynników określającym wymiar podatku.
Wydawali decyzje chociaż nie powinni?
– Wydając decyzję na ewidencji gruntów, która była aktualna, ale zakwestionowana przez pokrzywdzonych robiliśmy to dlatego, żeby nam nie zarzucono, że zaniedbujemy obowiązki i nie określamy wymiaru podatku. Było to błędne, ale dzięki temu uzyskaliśmy uzasadnienie decyzji SKO, jak powinniśmy postępować. Tak należało zrobić w 2010 r. - stwierdził wójt.
Obrońca wniósł o dopuszczenie dowodu z informacją z gminy, czy w 2017 r. lub później zostały wydane przez urząd gminy decyzje lub inne rozstrzygnięcia w sprawach wymiaru podatków dotyczących rodziny Magudów i Barbary Stasiak za lata 2010-2016, a w związku z treścią zeznań wójta celem ustalenia, czy po przejęciu obowiązków oskarżonej przez innego pracownika gminy zostały i kiedy podjęte jakiekolwiek czynności gminy w tych kwestiach, a zdaniem obrony okoliczność ta m.in. ma znaczenie w związku z zarzutem nieterminowości działań oskarżonej. Prokurator Henryk Zabawa sprzeciwił się temu wnioskowi podkreślając, że wszystkie informacje w tym zakresie są w aktach sprawy.
Decyzję w przedmiocie wniosku dowodowego sąd podejmie po przesłuchaniu kolejnych pracowników gminy.
Więcej na ten temat:
<Urzedniczka przyznała, że płaciła podatki za Magudów>
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

