Siatkarze MKS-u „GAMRAT-MOSiR” Jasło ulegli we własnej hali faworytowi z Andrychowa
Pomimo ambitnej postawy siatkarze MKS-u „GAMRAT-MOSiR” Jasło przegrali kolejny mecz w sezonie. Podopieczni Bartosza Kilara ulegli we własnej hali zespołowi MKS-u Andrychów. Jaślanie zdołali wyrwać faworyzowanemu rywalowi jednego seta. W spotkaniu nie brakowało jednak emocjonujących wymian oraz dyskusji, których podłożem były decyzje podejmowane przez sędziów.
Zanim siatkarze obydwu ekip rozpoczęli walkę o ligowe punkty, zawodnicy, trenerzy, sędziowie oraz kibice zgromadzeni w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Jaśle uczcili pamięć zmarłego Kuby Procanina. Na ekranie wyświetlono kilkuminutową prezentację stanowiącą kompilację zdjęć z kapitanem MKS-u. Po minucie ciszy, na trybunach skandowano głośne – „Jakub Procanin”.

Zdjęcia z meczu obejrzycie w FOTOGALERII
Początek pierwszej partii meczu 17. kolejki spotkań siatkarskiej II ligi mężczyzn (grupa 4) należał do gospodarzy. Jaślanie szybko jednak roztrwonili dwupunktową przewagę. Trudność sprawiała im mocna zagrywka w wykonaniu siatkarzy z Andrychowa. Konsekwencją wysoko postawionej przez gości poprzeczki, w tym konkretnym elemencie siatkarskiego rzemiosła, były trudności w precyzyjnym rozegraniu piłki po przyjęciu, a co za tym idzie przygotowaniu skutecznego ataku. Problemy z wykończeniem akcji mieli zarówno Patryk Giża, jak też Kacper Kałucki. Goście długo nie mogli jednak zbudować stabilnej przewagi, wyższej niż dwa punkty. Spora w tym zasługa Mateusza Witka, który był nie do zatrzymania na siatce. Atakujący jasielskiej ekipy zapisał na swoim koncie co najmniej osiem punktów zdobytych atakiem. Dołożył też dwa punkty zdobyte w polu zagrywki. Wynik 19:21 na korzyść przyjezdnych zwiastował emocjonującą końcówkę pierwszego seta. Andrychowianie zaprezentowali jednak swoją najlepszą siatkówkę i ostatecznie pokonali jaślan 25:20.
W drugim secie gospodarze postanowili przypomnieć jasielskim kibicom o tym, że potrafią grać w siatkówkę na wysokim poziomie. Już pierwsze trzy akcje pokazały, że jaślanie są nie zamierzają ułatwiać zadania faworytowi z Andrychowa. W pierwszej akcji Patryk Giża, po świetnym rozegraniu zaskoczył gości skutecznym atakiem ze środka. Po chwili zatrzymał jednego z rywali pojedynczym blokiem. Jakby tego było mało, goście zaczęli popełniać proste błędy w przyjęciu piłki. Prowadzenie 3:0 dodało jaślanom pewności siebie. Gospodarze poprawili skuteczność w ataku. Do Mateusza Witka, który nieprzerwanie uprzykrzał życie siatkarzom z Andrychowa, w tym konkretnym elemencie gry, dołączyli Kacper Kałucki i Dominik Czaja. Goście nie potrafili złapać właściwego rytmu gry. Do kłopotów w przyjęciu podopiecznych trenera Fijałka doszły problemy w ataku. Piłki po atakach Andrychowian często lądowały na aucie. Wpływ na taki stan rzeczy mieli sami jaślanie, którzy poprawili grę blokiem. Po akcji, w której Giża i Kałucki zatrzymali podwójnym blokiem jednego z rywali, przewaga gospodarzy wzrosła do siedmiu punktów (20:13). Goście wprawdzie zdołali zniwelować straty do trzech oczek, lecz ostatecznie to podopieczni trenera Bartosza Kilara cieszyli się z wygranej w drugiej partii.

Początek trzeciego seta pokazał, że zespół z Andrychowa ani myśli opuszczać hali z dwoma przegranymi partiami na swoim koncie. Goście ustabilizowali grę w polu zagrywki, co miało bezpośredni wpływ na poczynania gospodarzy. Jakby tego było mało, jaślanie tracili cenne punkty przez błędy popełniane w polu zagrywki. Tablica wyników mówiła wszystko o przebiegu rywalizacji. Przy stanie rywalizacji 22:14 na korzyść gości, jaślanie rzucili się do odrabiania strat. Zaczęło się od skutecznego ataku Giży. Następnie do akcji wkroczył Mikołaj Pezda, który techniczną zagrywką przywrócił swojemu zespołowi nadzieje na zwycięstwo w trzeciej partii. Przewaga gości stopniała do czterech punktów (22:18). W decydującej fazie seta andrychowianie zdołali jednak utrzymać kilkupunktową przewagę rozstrzygając tym samym partię na swoją korzyść.

Jaślanie weszli w czwarty set w fatalnym stylu. Już w pierwszej akcji Kałucki nadział się na potrójny blok rywali. W kolejnej sytuacji Giża został zatrzymany pojedynczym blokiem na środku siatki. Andrychowianie prezentowali się lepiej w każdym z elementów siatkarskiego rzemiosła. Po tym jak Mateusz Witek nie zdołał przebić się przez blok gości, a strata gospodarzy wzrosła do czterech punktów (1:5) Bartosz Kilar zmuszony był poprosić przerwę. Pomimo błędów popełnianych w ataku, andrychowianie w pełni kontrolowali przebieg rywalizacji, utrzymując kilkupunktową przewagę. Przebieg rywalizacji mógł jednak podobać się kibicom. W grze obydwu zespołów nie brakowało dynamicznych akcji oraz emocjonujących wymian. Na atmosferę w hali wpływ miały nie tylko czysto sportowe emocje. O szybsze bicie serc kibiców oraz zawodników jasielskiego zespołu zadbali również sędziowie, których decyzje można ocenić jako co najmniej kontrowersyjne. Pomimo ambitnej postawy jaślanie nie potrafili odrobić straty. Ostatecznie przegrali czwartego seta 17:25 i cały mecz 1:3.
MKS „GAMRAT-MOSiR” Jasło – MKS Andrychów 1:3 (20:25, 25:21, 20:25, 17:25)
Skład MKS „GAMRAT-MOSiR” Jasło: Bartosz Pichla, Patryk Giża, Mateusz Witek, Dominik Czaja, Kacper Kałucki, Krzysztof Kufel, Nikodem Szytuła (libero), Piotr Kulikowski (libero), Bartosz Soboń, Radosław Kij, Mikołaj Pezda, Paweł Szymanik, Bartosz Lasocki, Paweł Stygar. Trener: Bartosz Kilar.
Skład MKS Andrychów : Maciej Fijałek, Jakub Gaweł, Maciej Maryon, Piotr Munik, Jakub Dyrcz (libero), Jakub Bochenek, Jakub Filipczak, Karol Gawina, Mikołaj Być, Arkadiusz Sordyl, Michał Krawczyk, Wiktor Haduch (libero), Dawid Krysta, Kamil Bodzek. Trener: Maciej Fijałek.
25 lutego zespół MKS-u „GAMRAT’MOSiR” Jasło uda się do Kęt gdzie zmierzy się z miejscowym Kęczaninem.
MD
