Sołtys Bieździadki oskarżony o kradzież drzewa
Prokurator skierował akt oskarżenia do jasielskiego sądu wobec Jerzego M. sołtysa wsi Bieździadka. Mężczyzna od marca do maja br. według śledczych miał dokonywać kradzieży drzewa o wartości około 12 tys. zł. Co więcej policja z Brzostku prowadzi wobec niego postępowanie pod kątem kradzieży konia.

Jerzy M. sołtys Bieździadki został oskarżony o wyręb drzewa w lesie, a następnie jego kradzież. 38-letni mężczyzna miał dopuścić się przestępstwa między marcem a majem br. Zebrane przez policję dowody wskazują na to, że dokonał wycinki 40 drzew o wartości około 12 tys. zł w lesie w Bączalu Górnym. – Oskarżony nie przyznał się do winy, złożył jedynie krótkie wyjaśnienia w tej sprawie. Tłumaczył się w ten sposób, że jakaś osoba wskazała mu miejsce, w którym jej zdaniem mógł wyciąć kilka drzew. Zrobił to bez wcześniejszego sprawdzenia, bez uzyskania asygnaty od leśniczego – wyjaśnia szef jasielskiej prokuratury Kazimierz Łaba.
Policja zabezpieczyła część wyciętego drzewa na posesji oskarżonego. O nielegalnej wycince i kradzieży drzewa jasielską policję poinformował w maju właściciel lasu. Jerzemu M. prokuratura postawiła zarzut kradzieży, do którego się nie przyznał. Akt oskarżenia wobec sołtysa Bieździadki skierowano już do Sądu Rejonowego w Jaśle. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.
Jak poinformował nas asp. Jacek Bator z Komendy Powiatowej Policji w Dębicy wobec 38-letniego Jerzego M. prowadzone jest kolejne postępowanie. – W maju wpłynęło zgłoszenie dotyczące kradzieży konia. Tego samego dnia policjanci znaleźli zwierzę na terenie Bieździadki, które przekazano właścicielowi. Funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Brzostku prowadzą postępowanie wobec Jerzego M. pod kątem kradzieży – przekazał oficer prasowy.
O komentarz poprosiliśmy Jerzego M. sołtysa Bieździadki, który uważa, że jest niewinny i nie zgadza się z postawionym mu przez prokuraturę zarzutem. Jak podkreślił w sądzie zamierza walczyć o prawdę. – Drzewo kupiłem od jednego mężczyzny, który pomylił granice działek i wprowadził mnie w błąd. Co do kradzieży konia w Brzostku sytuacja wyglądała w ten sposób, że zwierzę było uwiązane do krzaków, a ja chciałem go uratować. Przejeżdżałem tamtędy i wziąłem go. Po tym miałem wezwanie na policję – tłumaczył Jerzy M.
id

