Spór o jedno słowo
20
Mieszkańcy Jareniówki będą płacić za odprowadzanie ścieków według faktycznego zużycia. Po czterech miesiącach walki pomiędzy mieszkańcami wsi a władzami gminy porozumienie zostało wreszcie osiągnięte, a obydwie strony konfliktu zadowolone. Czteromiesięczny spór toczył się tylko o jedno słowo „ryczałt”. Ostatnie spotkanie, na którym zostały rozwiane wszelkie wątpliwości odbyło się 15 kwietnia br.


Przypomnijmy, że na początku tego roku mieszkańcy Jareniówki otrzymali nowe umowy, które zawierały ryczałtowe rozliczanie za odprowadzanie ścieków, według których musieliby płacić trzykrotnie więcej. Spotkało się to z ich ostrym protestem. Wystosowano wówczas petycję do władz gminy, w której domagano się rozliczania na dotychczasowych zasadach. W tej sprawie odbyły się trzy spotkania. Ostatnie decydujące i rozwiązujące czteromiesięczny spór miało miejsce 15 kwietnia.


Po ponadgodzinnych potyczkach słownych osiągnięto porozumienie. - Nie działam wbrew interesom mieszkańców, ani gminy, dając określoną propozycję. Nie chcę być w konflikcie z tym rozporządzeniem, które obowiązuje. Przyjęte rozwiązania są zgodne z regulaminem – tłumaczył na początku spotkania wójt Stanisław Pankiewicz. Opłata za odprowadzanie ścieków zostanie ustalona na podstawie średniorocznego zużycia na jednego mieszkańca w danym gospodarstwie domowym. – Ustalimy średnie zużycie ryczałtowe w oparciu o wodomierze. To jest czytelne i zgodne z przepisami i mniej kosztowne, bo nie będzie odczytów z liczników co dwa tygodnie – przekonywał wójt.





Mieszkańcom jednak nie spodobało się użyte w umowie sformułowanie „ryczałtowe opłaty za ścieki”. - Ministerstwo dopuszcza używanie wodomierzy, a pan ten temat omija. Nie życzymy sobie ryczałtu w umowie. Jak jest odczyt z wodomierza, to nie żadne ryczałty. W ustawie wyraźnie jest napisane, że Gminny Zakład może rozliczać odprowadzanie ścieków na podstawie odczytu z wodomierza – mówił wzburzony Eugeniusz Kołodziej, przewodniczący Społecznego Komitetu Wodociągów i Kanalizacji w Jareniówce.

Po burzliwej wymianie zdań osiągnięto wreszcie porozumienie. Wójt Stanisław Pankiewicz zaproponował mieszkańcom Jareniówki wykreślenie z umowy słowa „ryczałt”, pozostawiając jedynie sformułowanie „opłaty za ścieki”. Mieszkańcy Jareniówki zgodzili się na takie rozwiązanie. - Nie wiedziałem, że chodzi o to jedno słowo „ryczałt”. Moją intencją było zadbać o to, żeby ta forma rozliczenia odpowiadała aktualnie obowiązującym przepisom. Ale nie przypuszczałem, że wykreślenie sformułowania „opłata ryczałtowa” spowoduje pełną akceptację dla gminy. Zasada została zachowana, która zadawala i mieszkańców i urząd w odpowiedzi na przepisy, które mamy. To spotkanie jest dowodem tego, że sprzeczności tworzą jakości. Jakość jest wystarczająca dla wszystkich, ja jestem z tego zadowolony i odniosłem wrażenie, że mieszkańcy Jareniówki również – mówił po spotkaniu wójt Pankiewicz.
- Nam chodziło tylko wyeliminowanie z umowy słowa „ryczałt”. O to walczyliśmy od grudnia, szkoda tylko, że nie dogadaliśmy się przed świętami, bo świętowalibyśmy bardziej radośnie, bardziej spokojnie – mówi zadowolony przewodniczący E. Kołodziej.
(omega)


Przypomnijmy, że na początku tego roku mieszkańcy Jareniówki otrzymali nowe umowy, które zawierały ryczałtowe rozliczanie za odprowadzanie ścieków, według których musieliby płacić trzykrotnie więcej. Spotkało się to z ich ostrym protestem. Wystosowano wówczas petycję do władz gminy, w której domagano się rozliczania na dotychczasowych zasadach. W tej sprawie odbyły się trzy spotkania. Ostatnie decydujące i rozwiązujące czteromiesięczny spór miało miejsce 15 kwietnia.


Po ponadgodzinnych potyczkach słownych osiągnięto porozumienie. - Nie działam wbrew interesom mieszkańców, ani gminy, dając określoną propozycję. Nie chcę być w konflikcie z tym rozporządzeniem, które obowiązuje. Przyjęte rozwiązania są zgodne z regulaminem – tłumaczył na początku spotkania wójt Stanisław Pankiewicz. Opłata za odprowadzanie ścieków zostanie ustalona na podstawie średniorocznego zużycia na jednego mieszkańca w danym gospodarstwie domowym. – Ustalimy średnie zużycie ryczałtowe w oparciu o wodomierze. To jest czytelne i zgodne z przepisami i mniej kosztowne, bo nie będzie odczytów z liczników co dwa tygodnie – przekonywał wójt.





Mieszkańcom jednak nie spodobało się użyte w umowie sformułowanie „ryczałtowe opłaty za ścieki”. - Ministerstwo dopuszcza używanie wodomierzy, a pan ten temat omija. Nie życzymy sobie ryczałtu w umowie. Jak jest odczyt z wodomierza, to nie żadne ryczałty. W ustawie wyraźnie jest napisane, że Gminny Zakład może rozliczać odprowadzanie ścieków na podstawie odczytu z wodomierza – mówił wzburzony Eugeniusz Kołodziej, przewodniczący Społecznego Komitetu Wodociągów i Kanalizacji w Jareniówce.

Po burzliwej wymianie zdań osiągnięto wreszcie porozumienie. Wójt Stanisław Pankiewicz zaproponował mieszkańcom Jareniówki wykreślenie z umowy słowa „ryczałt”, pozostawiając jedynie sformułowanie „opłaty za ścieki”. Mieszkańcy Jareniówki zgodzili się na takie rozwiązanie. - Nie wiedziałem, że chodzi o to jedno słowo „ryczałt”. Moją intencją było zadbać o to, żeby ta forma rozliczenia odpowiadała aktualnie obowiązującym przepisom. Ale nie przypuszczałem, że wykreślenie sformułowania „opłata ryczałtowa” spowoduje pełną akceptację dla gminy. Zasada została zachowana, która zadawala i mieszkańców i urząd w odpowiedzi na przepisy, które mamy. To spotkanie jest dowodem tego, że sprzeczności tworzą jakości. Jakość jest wystarczająca dla wszystkich, ja jestem z tego zadowolony i odniosłem wrażenie, że mieszkańcy Jareniówki również – mówił po spotkaniu wójt Pankiewicz.
- Nam chodziło tylko wyeliminowanie z umowy słowa „ryczałt”. O to walczyliśmy od grudnia, szkoda tylko, że nie dogadaliśmy się przed świętami, bo świętowalibyśmy bardziej radośnie, bardziej spokojnie – mówi zadowolony przewodniczący E. Kołodziej.
(omega)
