Spór o śmietnik
16
Sprawa zaczęła się w połowie listopada ubiegłego roku i wydawać by się mogło, że została zakończona. Jednak mieszkańcy bloku nr 3 przy ulicy Wincentego Pola nie mają zamiaru się poddać. W czym tkwi problem? Obiektem sporu pomiędzy lokatorami a spółdzielnią mieszkaniową „Naftowiec” jest śmietnik, a dokładnie jego nowe, nieodpowiednie - zdaniem mieszkańców - usytuowanie.

Władze spółdzielni postanowiły bowiem znaleźć inną od dotychczasowej lokalizację na kontenery. Jednak pomysł, który został zrealizowany przez zarząd spółdzielni nie podoba się większości lokatorów. Swoje niezadowolenie wyrazili w pismach kierowanych do zarządcy, jak też do Wydziału Architektury w Starostwie Powiatowym w Jaśle. Do petycji ustosunkował się tylko starosta, ze strony spółdzielni odpowiedziało głuche milczenie.



- Początkowo myśleliśmy, że będzie tam budowany garaż. Nikogo to nie dziwiło, bo tam stoją już garaże, więc kolejny nikomu nie będzie przeszkadzał. Po pewnym czasie okazało się coś zupełnie innego. Jak się dowiedziałam, co się dzieje, to natychmiast zadzwoniłam do spółdzielni. W odpowiedzi usłyszałam, że poza mną nikt nie zgłaszał problemu. Zdziwiło mnie to, bo w rozmowach z sąsiadami słyszałam coś zupełnie innego. Napisałam pismo i razem z koleżanką zebrałyśmy podpisy od niemal wszystkich sąsiadów. Wtedy okazało się, że oni też zostali wprowadzeni w błąd, każdy z nich został poinformowany, że tam będzie stał garaż– opowiada Ludmiła Styranka, mieszkanka tego bloku.
Pani Ludmiła osobiście zawiozła pismo z podpisami mieszkańców do spółdzielni.
Niestety, próba rozmowy z prezes Krystyną Woźniak nie powiodła się. Ta ostatnia zasłaniała się stwierdzeniem, że zebranie było organizowane na wiosnę i to w zupełności wystarczy.


Na razie kontenery umieszczone są nadal przy bocznej ścianie bloku. Gdy tylko zostanie podprowadzony prąd, śmieci będą składowane dokładnie pod balkonami mieszkańców, od strony południowej. I tu pojawiała się trudność. Otóż, okazuje się, że w tym rejonie wieją wiatry południowe, a to oznacza, że woń z kontenerów będzie się przedostawać do mieszkań. - Wywóz nieczystości będzie utrudniony, śmieci będą roznoszone przez wiatry po całym terenie. W bezpośredniej odległości od rozpoczętej inwestycji znajduje się studnia, która jest jedynym zabezpieczeniem w momencie awarii wodociągowej całej najbliższej okolicy. Również w bezpośredniej bliskości około 10 metrów znajduje się plac zabaw, jedyny skrawek zieleni. Tym bardziej mieszkańcy czują się zbulwersowani faktem, że nie jest brane pod uwagę ich dobro, tylko wyłącznie interes jednostki - członka Rady Nadzorczej spółdzielni – czytamy w piśmie skierowanym do zarządu spółdzielni.
Mieszkańcy ul. Wincentego Pola 3 latem ubiegłego roku wybrali na stanowisko sekretarza do rady nadzorczej spółdzielni jednego z lokatorów w nadziei, że będzie reprezentował ich interesy. Czas jednak pokazał, że ta decyzja nie była właściwa. Nowo wybrany sekretarz zamieszkuje bowiem lokal przy bocznej ścianie bloku. Jak twierdzą mieszkańcy, to właśnie jemu najbardziej zależało na tym, żeby śmietnik został przeniesiony w inne miejsce.
- Wychodząc z zebrania powiedział mi wprost, że on po to się dostał do rady, żeby załatwić sprawę śmietnika – mówi oburzona pani Ludmiła.
Odpowiedzi na pismo ze strony spółdzielni nie ma do dziś. Ze Starostwa Powiatowego przyszła natomiast lakoniczna informacja, w której stwierdzono, że „obowiązujące przepisy prawa budowlanego nie wymagają składania w urzędzie zgody właścicieli działek sąsiednich na budowę obiektu budowlanego i to zarówno w przypadku zgłoszenia, jak i pozwolenia na budowę”.
Mieszkańcy są oburzeni, tym bardziej, że do dwóch małych kontenerów, które umieszczone są na razie przy bocznej ścianie bloku, śmieci wrzucają także mieszkańcy z pobliskiego osiedla. – Oni u siebie śmietnika nie chcieli, bo przecież im śmierdziało. Ale nam chętnie podrzucają. Powinni się nad tym zastanowić. Dlatego niech się nie dziwią, że mamy do nich żal – mówi zdenerwowana L. Styranka.
Do spółdzielni „Naftowiec” należą bloki na osiedlu Rafineryjnym oraz blok przy ul. Wincentego Pola 3 i jeden z trzech wieżowców. Pozostałe, w sąsiedztwie są własnością Jasielskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Barbara Kmak, sąsiadka pani Ludmiły w pełni ją popiera i dodaje - Spółdzielnia to nie tylko pani prezes. To my, mieszkańcy, a ona tylko pełni funkcję zarządcy i występuje w imieniu lokatorów. My jesteśmy takim zachowaniem zbulwersowani.
A co na to prezes Krystyna Woźniak? - Spółdzielnia wygospodarowała takie miejsce, bo uznaliśmy, że jest najlepsze z możliwych. Odległości są zachowane, wszystko jest zgodnie z przepisami. Poza tym śmietnik jest już przygotowany i wiem, że mieszkańcom bardzo się podoba, chociaż mam świadomość, że trudno wszystkim dogodzić. Uważam, że podjęliśmy właściwą decyzję. Próbowaliśmy różnych ustawień, ale zawsze komuś się nie podobało. Obecne rozwiązane jest naszym zdaniem optymalne – zapewnia K. Woźniak.
(omega)
Władze spółdzielni postanowiły bowiem znaleźć inną od dotychczasowej lokalizację na kontenery. Jednak pomysł, który został zrealizowany przez zarząd spółdzielni nie podoba się większości lokatorów. Swoje niezadowolenie wyrazili w pismach kierowanych do zarządcy, jak też do Wydziału Architektury w Starostwie Powiatowym w Jaśle. Do petycji ustosunkował się tylko starosta, ze strony spółdzielni odpowiedziało głuche milczenie.



- Początkowo myśleliśmy, że będzie tam budowany garaż. Nikogo to nie dziwiło, bo tam stoją już garaże, więc kolejny nikomu nie będzie przeszkadzał. Po pewnym czasie okazało się coś zupełnie innego. Jak się dowiedziałam, co się dzieje, to natychmiast zadzwoniłam do spółdzielni. W odpowiedzi usłyszałam, że poza mną nikt nie zgłaszał problemu. Zdziwiło mnie to, bo w rozmowach z sąsiadami słyszałam coś zupełnie innego. Napisałam pismo i razem z koleżanką zebrałyśmy podpisy od niemal wszystkich sąsiadów. Wtedy okazało się, że oni też zostali wprowadzeni w błąd, każdy z nich został poinformowany, że tam będzie stał garaż– opowiada Ludmiła Styranka, mieszkanka tego bloku.
Pani Ludmiła osobiście zawiozła pismo z podpisami mieszkańców do spółdzielni.
Niestety, próba rozmowy z prezes Krystyną Woźniak nie powiodła się. Ta ostatnia zasłaniała się stwierdzeniem, że zebranie było organizowane na wiosnę i to w zupełności wystarczy.
Na razie kontenery umieszczone są nadal przy bocznej ścianie bloku. Gdy tylko zostanie podprowadzony prąd, śmieci będą składowane dokładnie pod balkonami mieszkańców, od strony południowej. I tu pojawiała się trudność. Otóż, okazuje się, że w tym rejonie wieją wiatry południowe, a to oznacza, że woń z kontenerów będzie się przedostawać do mieszkań. - Wywóz nieczystości będzie utrudniony, śmieci będą roznoszone przez wiatry po całym terenie. W bezpośredniej odległości od rozpoczętej inwestycji znajduje się studnia, która jest jedynym zabezpieczeniem w momencie awarii wodociągowej całej najbliższej okolicy. Również w bezpośredniej bliskości około 10 metrów znajduje się plac zabaw, jedyny skrawek zieleni. Tym bardziej mieszkańcy czują się zbulwersowani faktem, że nie jest brane pod uwagę ich dobro, tylko wyłącznie interes jednostki - członka Rady Nadzorczej spółdzielni – czytamy w piśmie skierowanym do zarządu spółdzielni.
Mieszkańcy ul. Wincentego Pola 3 latem ubiegłego roku wybrali na stanowisko sekretarza do rady nadzorczej spółdzielni jednego z lokatorów w nadziei, że będzie reprezentował ich interesy. Czas jednak pokazał, że ta decyzja nie była właściwa. Nowo wybrany sekretarz zamieszkuje bowiem lokal przy bocznej ścianie bloku. Jak twierdzą mieszkańcy, to właśnie jemu najbardziej zależało na tym, żeby śmietnik został przeniesiony w inne miejsce.
- Wychodząc z zebrania powiedział mi wprost, że on po to się dostał do rady, żeby załatwić sprawę śmietnika – mówi oburzona pani Ludmiła.
Odpowiedzi na pismo ze strony spółdzielni nie ma do dziś. Ze Starostwa Powiatowego przyszła natomiast lakoniczna informacja, w której stwierdzono, że „obowiązujące przepisy prawa budowlanego nie wymagają składania w urzędzie zgody właścicieli działek sąsiednich na budowę obiektu budowlanego i to zarówno w przypadku zgłoszenia, jak i pozwolenia na budowę”.
Mieszkańcy są oburzeni, tym bardziej, że do dwóch małych kontenerów, które umieszczone są na razie przy bocznej ścianie bloku, śmieci wrzucają także mieszkańcy z pobliskiego osiedla. – Oni u siebie śmietnika nie chcieli, bo przecież im śmierdziało. Ale nam chętnie podrzucają. Powinni się nad tym zastanowić. Dlatego niech się nie dziwią, że mamy do nich żal – mówi zdenerwowana L. Styranka.
Do spółdzielni „Naftowiec” należą bloki na osiedlu Rafineryjnym oraz blok przy ul. Wincentego Pola 3 i jeden z trzech wieżowców. Pozostałe, w sąsiedztwie są własnością Jasielskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Barbara Kmak, sąsiadka pani Ludmiły w pełni ją popiera i dodaje - Spółdzielnia to nie tylko pani prezes. To my, mieszkańcy, a ona tylko pełni funkcję zarządcy i występuje w imieniu lokatorów. My jesteśmy takim zachowaniem zbulwersowani.
A co na to prezes Krystyna Woźniak? - Spółdzielnia wygospodarowała takie miejsce, bo uznaliśmy, że jest najlepsze z możliwych. Odległości są zachowane, wszystko jest zgodnie z przepisami. Poza tym śmietnik jest już przygotowany i wiem, że mieszkańcom bardzo się podoba, chociaż mam świadomość, że trudno wszystkim dogodzić. Uważam, że podjęliśmy właściwą decyzję. Próbowaliśmy różnych ustawień, ale zawsze komuś się nie podobało. Obecne rozwiązane jest naszym zdaniem optymalne – zapewnia K. Woźniak.
(omega)
