Spór zbiorowy w MKS Jasło. Kierowcy mówią o „nędzy”, prezes odpowiada: „zarzuty są niezrozumiałe”
Przed siedzibą MKS Jasło Sp. z o.o. odbyło się dziś spotkanie pracowników, związkowców i samorządowców. W tle – oficjalnie złożony spór zbiorowy i rosnące napięcie wokół wynagrodzeń, regulaminu pracy oraz atmosfery w spółce.


Związkowcy z NSZZ „Solidarność” przekazali zarządowi listę postulatów. Dotyczą one m.in. przywrócenia dodatku za pracę w niedziele i święta, wypłaty dodatkowego wynagrodzenia rocznego za 2024 rok oraz zmian w regulaminie wynagradzania.

– Dzisiaj wnieśliśmy pismo dotyczące sporu zbiorowego. Są to tematy, które dotyczą bezpośrednio pracowników, czyli chodzi nam o dodatek za niedzielę, który do tej pory był wypłacany. Na ten rok podpisaliśmy porozumienie, a w lutym prezes poinformował nas, że się z tego wycofuje – mówi Bogusław Janowiec, przewodniczący Komisji Zakładowej.
– Nie została wypłacona zaległa pensja z 2024 roku. To są naprawdę niewielkie kwoty, około 500–600 zł na pracownika. Zysk spółki wyniósł ponad 100 tysięcy złotych, a potrzeba około 60 tysięcy, żeby zaspokoić wszystkich pracowników. - dodaje.
Związkowcy wskazują, że problem ma charakter systemowy i uderza bezpośrednio w poziom życia pracowników.
– Największym problemem jest regulamin, który oferuje dla pracownika 20% stażu i to dodatkowe wynagrodzenie roczne. Jeżeli to zostanie zlikwidowane, zostajemy na najniższej. To uderza bezpośrednio w pracowników, obniża im zarobki i standard życia – podkreśla Janowiec.

Wśród kierowców narasta frustracja. Wiesław Gliwa, kierowca MKS i były przewodniczący związków, nie kryje emocji.
– Pracujemy za najniższą krajową, dobrze, że nie jest wliczany do podstawy dodatek stażowy, bo gdyby był, to znowu by to zeszło. W tych czasach pracować za najniższą krajową to jest normalnie po prostu śmierć. Kierowca autobusu, żeby jeździł za najniższą krajową – to jest po prostu dziwna rzecz – mówi.
– I jeszcze zabrać dodatkową trzynastą pensję to już jest po prostu szczyt bezczelności. Prezes powiedział, że wypłaci je, kiedy będzie chciał. A teraz, gdy pytają, nie wiadomo, kiedy wypłaci. - mówi kierowca z wieloletnim stażem.
Gliwa zwraca też uwagę na atmosferę w firmie.
– Zamiast w firmie coś zrobić, żeby ci ludzie pracowali, prezes stworzył taką atmosferę, że nie chce się przychodzić do pracy. To, co się teraz dzieje, jest nie do pomyślenia – podkreśla.


Do sprawy odniósł się również radny Jasła Krzysztof Czeluśniak, który wraz z radnym Zenonem Gondkiem próbował uczestniczyć dzisiaj w posiedzeniu Rady Nadzorczej.
– Chcieliśmy uczestniczyć jako goście, ale pani przewodnicząca odmówiła nam takiego udziału. Na pytanie, czy zmiany wpłyną na zwolnienia, pan prezes powiedział, że nie wie. I to jest cały czas: nie wiem, nie umiem i tak dalej – mówi radny Czeluśniak.

Radny wskazuje też na inne problemy w spółce, w tym kwestie inwestycji i organizacji pracy.
– Proszę zobaczyć, stacja TRAFO nie działa, dopiero po interwencji, jak zacząłem chodzić i pytać o to, dołączono bazę do ładowania, której na dzisiaj nie ma, bo zapomnieli, że liczniki są niepodpięte. Autobusy elektryczne nie jeździły kilka tygodni, nawet miesiącami. Mam nagrane filmiki – wozimy powietrze. To jest niegospodarność – dodaje. Są pieniądze na łazienki, klimatyzacje, biura, ale żeby ludziom wypłacić, to nie ma pieniędzy.

__________ Fot. Archiwum
Z kolei prezes MKS Robert Dobosz odpiera zarzuty i podkreśla, że działania zarządu mają uporządkować sytuację w firmie.
– Nie warunkowałem nigdy zmiany regulaminu czymkolwiek. Zmiany miały umożliwić wyrównanie wynagrodzeń, żeby każdy zarabiał tyle samo za taką samą pracę i żeby motywować pracowników – mówi.
– Trzynastki zostaną wypłacone do 31 marca. Nieprawdą jest, że miały być przeznaczone na zakup autobusów. - dodał.
Prezes odniósł się także do kwestii organizacyjnych i dyscypliny pracy.
– Jeżeli ktoś próbuje wprowadzić dyscyplinę, żeby wszyscy kierowcy byli ubrani w ubrania służbowe i nie jeździli wcześniej na przystanki i nie załatwiali spraw prywatnych w czasie pracy, to trudno mówić o psuciu atmosfery – zaznacza.
Jednocześnie ostrzega przed konsekwencjami ewentualnego strajku.
– Pierwszy dzień protestu czy strajku spowoduje, że zostanie wypowiedziana umowa na przewozy w powiecie jasielskim. To oznacza usunięcie spółki ze związku komunikacyjnego wskutek niewywiązywania się z zobowiązań przewozowych – podkreśla.
Związkowcy dali zarządowi 14 dni na rozpoczęcie negocjacji. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, zapowiadają dalsze kroki, w tym protest.
Na razie strony pozostają na swoich stanowiskach. Spór dotyczy relatywnie niewielkich – jak podkreślają związkowcy – kwot, ale jego konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze
AJ

