Spotkanie na dachu Europy w ...MDK
0
- Masz ochotę na poważne góry? – odezwał się Zdzichu w słuchawce.
- Jak zwykle, ale co to za góry? – odpowiedziałem.
- Wiesz jaki jest najwyższy szczyt Europy?
- To zależy dla kogo. Dla mnie najwyższy jest Mont Blanc.
- Dla mnie też. Więc jak - jedziesz?




Fot. http://www.odyssei.com
Tak zaczęła się kolejna górska przygoda, w sierpniu 2006, roku Bartka Machowskiego, podróżnika, dziennikarza portalu turystycznego www.odyssei.com, przewodnika beskidzkiego. To tylko nieliczne z funkcji jakie pełni w swoim bogatym, wędrownym życiu. W Młodzieżowym Domu Kultury dzielił się swoją pasją do gór, portretując życie globtrotera. Wędrówkę na Mont Blanc - dach Europy, pamiętał w najdrobniejszych szczegółach, które ilustrował zdjęciami. – Alpy, to kraina, która przez wiele lat pozostawała tylko w mojej sferze marzeń. Po zdobyciu najwyższego szczytu Austrii – Grossglockner (3798 m n.p.m.), przyszedł czas na „Dach Europy” – Mont Blanc. Najpopularniejsza góra w Europie, przez wielu zaliczana do łatwych, rok rocznie pochłania setki ofiar, które w większości zlekceważyły potęgę gór – powiedział podczas spotkania Bartek Machowski. Ale marzenie się spełniło, mimo wielu trudności, czy nawet chwil grozy. - Uważnie schodzimy gdyż wiatr zaczyna co raz mocniej wiać, nad głowami przelatuje co kilka chwil helikopter z turystami. Na Col du Dome wiatr już staje się potężny. Nie ma już wydeptanych ścieżek, wędrówka staje się co raz cięższa. W pobliżu namiotów musimy przyklękiwać wbijając czekany w śnieg. W bazie okazuje się, że nasz namiot porwało. Sam tropik wisi na śrubie lodowej, nawet nie mam czasu na rozpacz. Zabieram tropik i łopatę i na czworakach idziemy do schroniska. Widoczność zerowa. Odcinek 200 metrowy idziemy kilkanaście minut, a raczej pełzamy. W schronisku z pomocą nadciąga Polak częstując nas gorącą herbatą. Powoli dochodzi do nas, że straciliśmy po kilka tysięcy złotych. Na szczęście zwycięża myśl – „dobrze że żyjemy”.





Tuż po zejściu wielka radość, impreza i zmęczenie. - W Le Houches dziki nocleg, ciepła herbata, potem piwo, opowieści, radość ze zdobycia szczytu i niestety liczenie strat. Powroty - po to chyba są podróże. Wracamy do siebie, doceniamy każdy centymetr domu. Łazienka, kuchnia, łóżko… Nawet to samo, codzienne jedzenie smakuje inaczej, jakoś lepiej i słowa matki: „Jak już dopiąłeś swego, to może teraz się ożenisz…” – wspomina z nostalgią B. Machowski.


I ożenił się, chociaż nie od razu. Ma piękną żonę i malutkiego synka. Na razie nie myśli o wielkich wyprawach, ale od czasu do czasu wędruje z żoną. - Teraz mi przeszła ochota na wyjazdy w wysokie góry. Odechciało mi się leżenia w namiocie, gdzieś na końcu świata, gdzie jest minus 20 stopni Celsjusza w namiocie Zraziłem się nie tylko warunkami klimatycznymi, ale przede wszystkim sytuacją polityczną na Kaukazie, cały czas byli mundurowi, ciągle kontrole dokumentów i dawanie łapówek, na które trzeba przeznaczyć drugie tyle pieniędzy. Z tego względu ludzie nie jeżdżą tam zbyt tłumnie, bo to zraża. A tam jest ogromny potencjał turystyczny – dodaje Bartek.
Podczas prelekcji nie zabrakło także cennych wskazówek dotyczących taniego podróżowania, bezpieczeństwa w górach, ekwipunku i warunkach niezbędnych do zdobycia najwyższej góry Europy.



Bartek Machowski jest absolwentem geografii Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach, redaktorem portalu turystycznego www.odyssei.com, przewodnikiem beskidzkim, pilotem wycieczek, członkiem Studenckiego Koła Naukowego Turystyki „Bez Nazwy” w Kielcach. Wielkim miłośnikiem wędrówek po Beskidzie Niskim, Bieszczadach, Karpatach Wschodnich. Brał udział w wyprawach wysokogórskich w Kaukaz oraz Alpy. Odwiedził wiele krajów Europy i Azji.

(omega)
- Jak zwykle, ale co to za góry? – odpowiedziałem.
- Wiesz jaki jest najwyższy szczyt Europy?
- To zależy dla kogo. Dla mnie najwyższy jest Mont Blanc.
- Dla mnie też. Więc jak - jedziesz?




Fot. http://www.odyssei.com
Tak zaczęła się kolejna górska przygoda, w sierpniu 2006, roku Bartka Machowskiego, podróżnika, dziennikarza portalu turystycznego www.odyssei.com, przewodnika beskidzkiego. To tylko nieliczne z funkcji jakie pełni w swoim bogatym, wędrownym życiu. W Młodzieżowym Domu Kultury dzielił się swoją pasją do gór, portretując życie globtrotera. Wędrówkę na Mont Blanc - dach Europy, pamiętał w najdrobniejszych szczegółach, które ilustrował zdjęciami. – Alpy, to kraina, która przez wiele lat pozostawała tylko w mojej sferze marzeń. Po zdobyciu najwyższego szczytu Austrii – Grossglockner (3798 m n.p.m.), przyszedł czas na „Dach Europy” – Mont Blanc. Najpopularniejsza góra w Europie, przez wielu zaliczana do łatwych, rok rocznie pochłania setki ofiar, które w większości zlekceważyły potęgę gór – powiedział podczas spotkania Bartek Machowski. Ale marzenie się spełniło, mimo wielu trudności, czy nawet chwil grozy. - Uważnie schodzimy gdyż wiatr zaczyna co raz mocniej wiać, nad głowami przelatuje co kilka chwil helikopter z turystami. Na Col du Dome wiatr już staje się potężny. Nie ma już wydeptanych ścieżek, wędrówka staje się co raz cięższa. W pobliżu namiotów musimy przyklękiwać wbijając czekany w śnieg. W bazie okazuje się, że nasz namiot porwało. Sam tropik wisi na śrubie lodowej, nawet nie mam czasu na rozpacz. Zabieram tropik i łopatę i na czworakach idziemy do schroniska. Widoczność zerowa. Odcinek 200 metrowy idziemy kilkanaście minut, a raczej pełzamy. W schronisku z pomocą nadciąga Polak częstując nas gorącą herbatą. Powoli dochodzi do nas, że straciliśmy po kilka tysięcy złotych. Na szczęście zwycięża myśl – „dobrze że żyjemy”.
Tuż po zejściu wielka radość, impreza i zmęczenie. - W Le Houches dziki nocleg, ciepła herbata, potem piwo, opowieści, radość ze zdobycia szczytu i niestety liczenie strat. Powroty - po to chyba są podróże. Wracamy do siebie, doceniamy każdy centymetr domu. Łazienka, kuchnia, łóżko… Nawet to samo, codzienne jedzenie smakuje inaczej, jakoś lepiej i słowa matki: „Jak już dopiąłeś swego, to może teraz się ożenisz…” – wspomina z nostalgią B. Machowski.
I ożenił się, chociaż nie od razu. Ma piękną żonę i malutkiego synka. Na razie nie myśli o wielkich wyprawach, ale od czasu do czasu wędruje z żoną. - Teraz mi przeszła ochota na wyjazdy w wysokie góry. Odechciało mi się leżenia w namiocie, gdzieś na końcu świata, gdzie jest minus 20 stopni Celsjusza w namiocie Zraziłem się nie tylko warunkami klimatycznymi, ale przede wszystkim sytuacją polityczną na Kaukazie, cały czas byli mundurowi, ciągle kontrole dokumentów i dawanie łapówek, na które trzeba przeznaczyć drugie tyle pieniędzy. Z tego względu ludzie nie jeżdżą tam zbyt tłumnie, bo to zraża. A tam jest ogromny potencjał turystyczny – dodaje Bartek.
Podczas prelekcji nie zabrakło także cennych wskazówek dotyczących taniego podróżowania, bezpieczeństwa w górach, ekwipunku i warunkach niezbędnych do zdobycia najwyższej góry Europy.
Bartek Machowski jest absolwentem geografii Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach, redaktorem portalu turystycznego www.odyssei.com, przewodnikiem beskidzkim, pilotem wycieczek, członkiem Studenckiego Koła Naukowego Turystyki „Bez Nazwy” w Kielcach. Wielkim miłośnikiem wędrówek po Beskidzie Niskim, Bieszczadach, Karpatach Wschodnich. Brał udział w wyprawach wysokogórskich w Kaukaz oraz Alpy. Odwiedził wiele krajów Europy i Azji.

(omega)
