„Stop dla Masztu Grab/Ożenna” akcją bez szans na powodzenie?
Nie wydaje się, by protest mieszkańców Grabiu i Ożennej zmierzający do przeniesienia powstałej na pograniczu tych miejscowości stacji bazowej jednego z operatorów telefonii komórkowej w inne miejsce mógł przynieść pożądany przez nich skutek. Starosta musiał wydać pozwolenie na budowę tego obiektu – twierdzi naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego w Jaśle, powołując się na przepisy prawa.
O motywach akcji protestacyjnej, podjętej przez mieszkańców dwóch położonych w gminie Krempna miejscowości w związku z postawieniem na ich granicy nadajnika telekomunikacyjnego pisaliśmy szczegółowo TUTAJ.
Powołany celem walki o przeniesienie obiektu w miejsce znajdujące się z dala od zabudowań mieszkalnych komitet „Stop dla Masztu Grab/Ożenna” zyskał poparcie 83 osób zamieszkujących obszar, na którym wybudowano stację. Zdaniem osób go współtworzących udzielenie przez wójta gminy Krempna zgody lokalizacyjnej na realizację inwestycji w bliskiej odległości domostw i gospodarstw wymagało konsultacji z mieszkańcami tak jednej, jak i drugiej wioski. Dlaczego decyzję o postawieniu stacji podjęto za naszymi plecami? Nie wspomniano o tej sprawie nawet na sesji rady gminy – żalił się nam w zeszły poniedziałek Józef Hyćko, jeden z siedmiu członków komitetu, pełniący również funkcję radnego Rady Gminy Krempna.

Józef Hyćko
Protestujący nie buntują się przeciwko funkcjonowaniu stacji na zamieszkałym przez siebie terenie – nie zgadzają się jedynie z miejscem, w którym została postawiona, gdyż są przekonani, iż fale emitowane przez nadajnik będą szkodliwe dla zdrowia ludzi i zwierząt. Tzw. decyzję o warunkach zabudowy celu publicznego, zezwalającą na budowę nadajnika w miejscu, gdzie został on ostatecznie zlokalizowany wydał Kazimierz Miśkowicz, wójt gminy Krempna. By działać zgodnie z prawem musiałem to zrobić (…). Na tej decyzji moja rola się skończyła, pozwolenie na budowę podjął starosta – tłumaczył w rozmowie z naszym portalem.
Decyzję na budowę stacji nadawczej na pograniczu Grabiu i Ożennej, nieopodal lokalnego sklepu, kilkanaście metrów od drogi prowadzącej w kierunku polsko-słowackiego przejścia granicznego rzeczywiście wydał starosta jasielski – jako organ ku temu kompetentny.
Decyzja o pozwoleniu na budowę nie jest decyzją uznaniową – wyjaśnia Andrzej Babiarz, naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego w Jaśle – Artykuł 35, ust. 4 ustawy prawo budowlane mówi wyraźnie, że jeżeli inwestor spełni warunki wymagane do uzyskania tego pozwolenia, tzn. ma decyzję lokalizacyjną od organu gminy, prawo do terenu i złoży projekt spełniający przepisy prawa starosta musi mu je wydać, w innym przypadku w sposób drastyczny naruszyłby prawo. Zdaniem naszego rozmówcy rola starostwa powiatowego w kontekście ubiegania się przez inwestora o otrzymanie pozwolenia na budowę jest ściśle określona literą prawa i ma charakter czysto formalny. My musimy sprawdzić tylko zgodność projektu budowlanego z przyznaną przez wójta decyzją lokalizacyjną, tzw. decyzją środowiskową – w przypadku inwestycji mogącej pogorszyć stan środowiska – i oczywiście przepisami techniczno-budowlanymi, które opisują jak należy projektować określone obiekty budowlane. Dodatkowo sprawdzamy, czy inwestor ma prawo do nieruchomości. I to wszystko.

Andrzej Babiarz podkreśla, iż ustalanie miejsca na realizację inwestycji takich jak budowa stacji bazowej nie leży w kompetencjach starostwa powiatowego czy samego starosty. Nie mamy w tej kwestii nic do powiedzenia. Za to zawsze odpowiada gmina. Inwestycję lokalizuje się na podstawie planu przestrzennego, uchwalonego przez radę gminy, albo decyzją wójta gminy – na terenach, gdzie taki plan nie istnieje. Na terenie o którym mowa takie planu nie ma, tak więc decyzja określające miejsce, gdzie ta stacja może być zlokalizowana została wydana przez wójta gminy – tłumaczy naczelnik Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego w Jaśle.
W kontekście wyjaśnień Andrzeja Babiarza wydaje się, iż komitet „Stop dla Masztu Grab/Ożenna” nie ma co liczyć na pozytywny finał swojego protestu. Tym bardziej, iż – o czym informowaliśmy w poprzednim artykule poruszającym problem stacji bazowej w gminie Krempna – będące organem rozpatrującym wszelkie odwołania od decyzji administracyjnych oraz zażalenia na określone postanowienia wydane m.in. przez wójtów samorządowe kolegium odwoławcze wszystkie pisma, podważające zasadność decyzji Kazimierza Miśkowicza uznały za bezpodstawne.

Obawy mieszkańców Grabiu i Ożennej co do szkodliwego w odniesieniu do ludzi i zwierząt wpływu emitowanych przez nadajnik telefonii komórkowej fal elektromagnetycznych w świetle dokumentacji przedstawionej nam przez naczelnika Wydziału Architektury i Budownictwa Starostwa Powiatowego w Jaśle również wydają się nieuzasadnione.
O dalszych losach sprawy będziemy informować na bieżąco.
Jakub Hap
