Stowarzyszenie Kolarstwa Nowoczesnego w Jaśle prężnie realizuje swoje plany
19
Z prezesem Stowarzyszenie Kolarstwa Nowoczesnego, Wiktorem Juszczykiem rozmawia Kamil Sokołowski

KS: Stowarzyszenie jest dopiero na początku drogi. Jak idą pierwsze prace?
WJ: Jesteśmy w trakcie budowy toru do dirt-jumpingu na terenie prywatnej posesji. Rozpoczęliśmy jesienią zeszłego roku, celowo przed zimą, aby ziemia dobrze się uleżała. „Miejscówka” ma zostać ukończona na wiosnę. Tor będzie składał się z platformy rozpędowej o wysokości pięciu metrów oraz trzech ziemnych „dirtów” („hop”) służących do wykonywania akrobacji.
Projektujemy również „bike-park”, który ma powstać na terenie Jasła. W jego skład mają wchodzić: wyścigowy tor BMX-owy, sekwencja wspomnianych wcześniej dirtów oraz „pump-truck” – ciąg nierówności terenowych, na którym rowerzyści ćwiczą pracę ciałem. Dodatkowo przygotowujemy również projekt skate-parku oraz trasy zjazdowej.
KS: My, to znaczy kto – pytam o rozwój społeczności stowarzyszenia. Coś się w tym zakresie dzieje?
WJ: Rdzeń stowarzyszenia stanowi obecnie piętnastu członków założycieli, najaktywniej angażujących się w budowę oraz projektowanie. Poza tym, z każdym dniem odbieramy e-maile i telefony od kolejnych osób, które usłyszały o nas, między innymi dzięki jasielskim mediom, i wyrażają chęć współpracy. Trzeciego lutego odbyło się kolejne spotkanie w szerokim gronie, na którym pojawiły się nowe twarze. Pozytywnie zaskakuje przy tym rozpiętość wiekowa rowerzystów czynnie uprawiających kolarstwo grawitacyjne – obecnie są z nami ludzie od 17 do 32 roku życia.
KS: A próbowaliście już nawiązać współpracę z władzami, bądź VIP-ami? Ktoś znaczący zdeklarował wsparcie waszych planów?
WJ: Nawiązujemy kontakty z osobami odpowiedzialnymi za rozwój sportu w powiecie jasielskim. Nasze pomysły, jak sądzę, spotkają się ze sporym zainteresowaniem. Nie chciałbym mówić na razie o konkretach, jednak sprawy są na dobrej drodze.
Najbardziej problematyczną kwestią jest, oczywiście, finansowanie. Koszt wykonania toru zgodnie ze standardami UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska) jest porównywalny z nakładami, jakie trzeba ponieść aby wybudować dobrej jakości boisko do piłki nożnej. Jednakże skutecznie trenować można również na obiektach nie spełniających owych standardów. Po wprowadzeniu tychże standardów, w dalszym czasie, moglibyśmy organizować rozgrywki na poziomie mistrzostw świata. Podkreślam jednak jeszcze raz, że niespełnianie standardów UCI nie przekreśla możliwości efektywnego trenowania, zaś to właśnie one generują największe wydatki – chodzi między innymi o parking, oświetlenie czy arenę dla widzów.
KS: Zakładając, że znaleźlibyście fundusze – jak dokładnie chcielibyście je wydać?
WJ: Chcemy utworzyć miejsca, które nie będą pozostawione bez opieki, jak zdarzało się to w innych miastach. Będziemy zatem pilnować obiektów, aby nie przekształciły się one w miejsca rozrywki o zdecydowanie niesportowym charakterze.
Naszym głównym celem jest stworzenie sekcji, w której pod okiem doświadczonych zawodników, będzie trenowała młodzież. Chcemy stosować pozytywną politykę sportowej alternatywy, dając młodzieży szansę sportowego rozwoju, zamiast osiedlowej degeneracji.
Podstawą naszego projektu jest tor do BMX racing. Jest to dyscyplina niezwykle popularna na świecie, zwłaszcza w USA, ale też w Czechach i na Słowacji, której popularność, dziwnym trafem, ominęła Polskę. Jej początki sięgają lat ’70 i przez ten czas ciągle się ona rozwija. W ostatniej dekadzie BMX został nieco zapomniany, wrócił jednak, z mocnym uderzeniem: obecnie jest to dyscyplina włączona do rozgrywek olimpijskich. BMX racing stanowi doskonały punkt wyjścia do innych dyscyplin, gdyż świetnie rozwija wiele umiejętności przydatnych w sportach rowerowych. Rowery typu BMX są ponadto tanie i proste w konstrukcji, a więc mało awaryjne. Koszt zakupu BMX-a racingowego jest dziesięciokrotnie mniejszy niż np. roweru zjazdowego. Liczymy, że niski koszt uprawiania tego sportu, istnienie stosownego obiektu oraz widowiskowość BMX racingu, przyciągną dużo chętnych.
KS: Nie chcecie jednak chyba ograniczyć się do BMX-ów?
WJ: Nie. Na terenie obiektu będzie można uprawiać również inne, pochodne dyscypliny, jak na przykład Four Cross oraz sporty freestylowe, jak Dirt czy Slope Style. Jesteśmy przekonani, że podobnie jak w wielu innych miastach w Polsce, posiadających takie obiekty, zawody przyciągną tłumy widzów, zawodników i sponsorów z całego kraju.
Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl

KS: Stowarzyszenie jest dopiero na początku drogi. Jak idą pierwsze prace?
WJ: Jesteśmy w trakcie budowy toru do dirt-jumpingu na terenie prywatnej posesji. Rozpoczęliśmy jesienią zeszłego roku, celowo przed zimą, aby ziemia dobrze się uleżała. „Miejscówka” ma zostać ukończona na wiosnę. Tor będzie składał się z platformy rozpędowej o wysokości pięciu metrów oraz trzech ziemnych „dirtów” („hop”) służących do wykonywania akrobacji.
Projektujemy również „bike-park”, który ma powstać na terenie Jasła. W jego skład mają wchodzić: wyścigowy tor BMX-owy, sekwencja wspomnianych wcześniej dirtów oraz „pump-truck” – ciąg nierówności terenowych, na którym rowerzyści ćwiczą pracę ciałem. Dodatkowo przygotowujemy również projekt skate-parku oraz trasy zjazdowej.
KS: My, to znaczy kto – pytam o rozwój społeczności stowarzyszenia. Coś się w tym zakresie dzieje?
WJ: Rdzeń stowarzyszenia stanowi obecnie piętnastu członków założycieli, najaktywniej angażujących się w budowę oraz projektowanie. Poza tym, z każdym dniem odbieramy e-maile i telefony od kolejnych osób, które usłyszały o nas, między innymi dzięki jasielskim mediom, i wyrażają chęć współpracy. Trzeciego lutego odbyło się kolejne spotkanie w szerokim gronie, na którym pojawiły się nowe twarze. Pozytywnie zaskakuje przy tym rozpiętość wiekowa rowerzystów czynnie uprawiających kolarstwo grawitacyjne – obecnie są z nami ludzie od 17 do 32 roku życia.
KS: A próbowaliście już nawiązać współpracę z władzami, bądź VIP-ami? Ktoś znaczący zdeklarował wsparcie waszych planów?
WJ: Nawiązujemy kontakty z osobami odpowiedzialnymi za rozwój sportu w powiecie jasielskim. Nasze pomysły, jak sądzę, spotkają się ze sporym zainteresowaniem. Nie chciałbym mówić na razie o konkretach, jednak sprawy są na dobrej drodze.
Najbardziej problematyczną kwestią jest, oczywiście, finansowanie. Koszt wykonania toru zgodnie ze standardami UCI (Międzynarodowa Unia Kolarska) jest porównywalny z nakładami, jakie trzeba ponieść aby wybudować dobrej jakości boisko do piłki nożnej. Jednakże skutecznie trenować można również na obiektach nie spełniających owych standardów. Po wprowadzeniu tychże standardów, w dalszym czasie, moglibyśmy organizować rozgrywki na poziomie mistrzostw świata. Podkreślam jednak jeszcze raz, że niespełnianie standardów UCI nie przekreśla możliwości efektywnego trenowania, zaś to właśnie one generują największe wydatki – chodzi między innymi o parking, oświetlenie czy arenę dla widzów.
KS: Zakładając, że znaleźlibyście fundusze – jak dokładnie chcielibyście je wydać?
WJ: Chcemy utworzyć miejsca, które nie będą pozostawione bez opieki, jak zdarzało się to w innych miastach. Będziemy zatem pilnować obiektów, aby nie przekształciły się one w miejsca rozrywki o zdecydowanie niesportowym charakterze.
Naszym głównym celem jest stworzenie sekcji, w której pod okiem doświadczonych zawodników, będzie trenowała młodzież. Chcemy stosować pozytywną politykę sportowej alternatywy, dając młodzieży szansę sportowego rozwoju, zamiast osiedlowej degeneracji.
Podstawą naszego projektu jest tor do BMX racing. Jest to dyscyplina niezwykle popularna na świecie, zwłaszcza w USA, ale też w Czechach i na Słowacji, której popularność, dziwnym trafem, ominęła Polskę. Jej początki sięgają lat ’70 i przez ten czas ciągle się ona rozwija. W ostatniej dekadzie BMX został nieco zapomniany, wrócił jednak, z mocnym uderzeniem: obecnie jest to dyscyplina włączona do rozgrywek olimpijskich. BMX racing stanowi doskonały punkt wyjścia do innych dyscyplin, gdyż świetnie rozwija wiele umiejętności przydatnych w sportach rowerowych. Rowery typu BMX są ponadto tanie i proste w konstrukcji, a więc mało awaryjne. Koszt zakupu BMX-a racingowego jest dziesięciokrotnie mniejszy niż np. roweru zjazdowego. Liczymy, że niski koszt uprawiania tego sportu, istnienie stosownego obiektu oraz widowiskowość BMX racingu, przyciągną dużo chętnych.
KS: Nie chcecie jednak chyba ograniczyć się do BMX-ów?
WJ: Nie. Na terenie obiektu będzie można uprawiać również inne, pochodne dyscypliny, jak na przykład Four Cross oraz sporty freestylowe, jak Dirt czy Slope Style. Jesteśmy przekonani, że podobnie jak w wielu innych miastach w Polsce, posiadających takie obiekty, zawody przyciągną tłumy widzów, zawodników i sponsorów z całego kraju.
Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl
