Stracili cały dorobek życia
Kilka dni przed Świętami Wielkanocnymi rodzinę Ochałków z Bieździadki spotkała tragedia. Pożar zniszczył dom rodzinny i zamienił go w ruinę. Panią Wiktorię z synem w tych trudnych chwilach wspierają najbliżsi, mieszkańcy oraz gmina.

Do pożaru, który strawił dom rodzinny państwa Ochałków doszło 27 marca br. w Bieździadce w gminie Kołaczyce około godziny 4. nad ranem. Od ponad trzydziestu lat mieszkali w nim pani Wiktoria i jej 40-letni syn. - Strażacy prowadzili akcję gaśniczą domu jednorodzinnego w Bieździadce przez prawie cztery godziny. Ogień, którym objęte było niezamieszkałe poddasze budynku strawił konstrukcję dachu i drewniany strop. Strażacy działania gaśnicze prowadzili w aparatach ochronnych dróg oddechowych. Dwoje mieszkańców domu podczas akcji gaśniczej znajdowało się poza budynkiem – poinformował bryg. Wacław Pasterczyk z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaśle.

- Jest nam bardzo trudno pozbierać się po tej tragedii - mówi zrozpaczona Wiktoria Ochałek, właścicielka spalonego domu. To starsza kobieta, która miesiąc przed tym dramatem przeszła operację kolana i porusza się o kulach. Jest jej bardzo ciężko, gdyż powinna leżeć. Jednak wszystko się zmieniło po tym jak stracili w pożarze dom. Cały czas jest na chodzie zamartwiając się co będzie dalej. W obliczu nieszczęścia, które spadło na ich rodzinę nie może bezczynnie siedzieć.

Rodzina Ochałków nie doznała w tym zdarzeniu żadnych obrażeń ciała. Może jednak mówić o dużym szczęściu. Gdyby pani Wiktoria się nie obudziła i z synem w porę nie wybiegli z płonącego domu- strach pomyśleć, co mogłoby się wydarzyć. Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. - Byłam w tak ogromnym szoku, że potrafiłam bez kul uciec z płonącego domu. Nie mogłam poradzić sobie z tą sytuacją, miałam problemy z oddychaniem w związku z czym zostałam przez pogotowie zabrana do jasielskiego szpitala – wspomina roztrzęsiona. Syn pani Wiktorii również potrzebował pomocy medycznej. Jak podkreśla, wciąż ma traumę po tym, co się stało i wymaga pomocy psychologicznej.

Głośne trzaski dobiegające z dachu obudziły panią Wiktorię, która poinformowała syna o swoich obawach. – Powiedziałam do niego, że chyba dom się pali. Na początku myślałam, że to koty chodzą po strychu. Okazało się jednak, że ogniem zajęty był już cały dach – wyjaśnia. Sąsiedzi, którzy w tym czasie szli do pracy i zauważyli, że dom Ochałków stanął w płomieniach od razu przybiegli im z pomocą. Z domu wyciągali wszystko, co było możliwe do uratowania.

Państwo Ochałkowie bardzo chcą odbudować dom. Przed nimi wiele pracy i spore wydatki. Priorytetem w tej chwili jest jego przykrycie. Nie wiadomo jeszcze, czy ściany budynku nie stwarzają zagrożenia zawaleniem się, czy konieczne będzie ponowne ich stawianie. Gmina ze swojej strony przekaże drewno z lasu gminnego z przeznaczeniem na więźbę dachową oraz zorganizuje koncert charytatywny, z którego dochód przeznaczony zostanie na remont domu. Ponadto pogorzelcom zaproponowano lokal zastępczy w Sieklówce. Państwo Ochałkowie postanowili jednak zamieszkać na czas prac remontowych u swojej rodziny. Co więcej, gmina założyła pogorzelcom konto, a pieniądze, które będą na nie trafiać zostaną przeznaczone na odbudowę ich domu.
- Rodzina otrzymała również pomoc finansową w formie zasiłku celowego w kwocie 6 tys. zł na ich pierwsze potrzeby. Ponadto pracownicy interwencyjni zostali skierowani do uporządkowania pogorzeliska, a także zabezpieczenia dachu. Spółka komunalna wywoziła natomiast śmieci z miejsca pożaru. Zostało także uruchomione dla nich konto, na którym będą gromadzone środki przekazane przez osoby z zewnątrz do pomocy rodzinie – wyjaśnia Danuta Pachana, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kołaczycach. Wsparcia okazali im także mieszkańcy Bieździadki i proboszcz tamtejszej parafii.
Pomocy rodzinie Ochałków można udzielić wpłacając pieniądze na konto bankowe - nr rachunku 82 8626 0002 2001 0011 9731 0001 z dopiskiem „Pomoc dla Rodziny Ochałek – POŻAR”. Informacji w sprawie udzielenia pomocy w formie rzeczowej udzielają pracownicy GOPS w Kołaczycach pod numerem tel. 13 44 605 30.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

