Stracili dom i dorobek całego życia
W kilka chwil życie państwa Labutów z Bączala Dolnego zamieniło się w istny koszmar. Ogień strawił cały ich dom, w którym wychowały się ich dzieci. To właśnie w nim każdego roku cała rodzina spotykała się w święta. Po pożarze, który wybuchł wczoraj popołudniu pozostało tylko pogorzelisko.

Blisko 50 strażaków gasiło pożar, który wybuchł wczoraj około godziny 16 w Bączalu Dolnym. W płomieniach stanął dom jednorodzinny państwa Alicji i Józefa Labutów, w którym mieszkali od 1978 r. Na szczęście małżeństwu udało się z niego w porę uciec. Próbowali własnymi siłami ratować swój dobytek, jednak ogniem objęta była zbyt duża powierzchnia domu. To ludzie w podeszłym wieku, którzy potrzebują ciszy i spokoju. Jednak los okrutnie ich doświadczył. Wciąż są w ogromnym szoku.

fot. Od lewej: Józef Labut, właściciel spalonego domu, Bogusław Kręcisz, wójt gminy Skołyszyn.
– Siedzieliśmy przy stole, aż w pewnym momencie wybuchł ogień. Krzyknąłem do żony, żeby zaczęła uciekać. Pomogłem jej wyjść z płonącego domu. Nabrałem wody, aby ugasić ogień, ale nie było szans, żeby to zrobić. Wszystkie pomieszczenia były mocno zadymione, nic nie było widać. Myślałem, że uda mi się wziąć jeszcze ubranie. Ledwo zdążyłem wybiec na zewnątrz - mówi załamany Józef Labut, który stracił dom we wczorajszym pożarze.




Nie wrócą do domu na święta
Do akcji gaśniczej ruszyło łącznie 11 zastępów, w tym cztery z KP PSP w Jaśle oraz OSP z Pustej Woli, Jabłonicy, Lisowa, dwa zastępy z OSP Skołyszyn oraz Bączala Dolnego i Bączala Górnego. Pożarem objęte były pomieszczenia kuchni, łazienki, ganku oraz dach, który uległ częściowemu zawaleniu. W budynku znajdował się piecyk z dwoma butlami gazowymi. Wszystko to zostało wyciągnięte na zewnątrz budynku i schłodzone. Cały proces gaszenia pożaru trwał około trzy godziny. Na chwilę obecną nie ustalono przyczyny pożaru. W międzyczasie pani Alicja zaczęła skarżyć się na złe samopoczucie. Okazało się, że kobieta doznała poważnych obrażeń nóg i karetką pogotowia trafiła do jasielskiego szpitala. – Mama nawet lekarstw nie zdążyła sobie wziąć. Są one dla niej bardzo ważne, gdyż na początku roku miała zawał serca. Teraz doznała oparzeń nóg. Tata jest w szoku, on po prostu chce iść do swojego domu – mówi ze łzami w oczach Maria Jasiewicz, córka państwa Labutów. - Najważniejsze jest to, że rodzice się uratowali – dodaje.

Pogorzelców odwiedził dziś wójt gminy Skołyszyn, aby sprawdzić w jakiej znaleźli się sytuacji i zaproponować pomoc w jej przezwyciężeniu.

– Przeprowadziliśmy rozmowę z rodziną, która straciła dorobek całego życia. To starsze małżeństwo, które mieszkało w tym domu samotnie. Obecnie przebywają w sąsiedztwie u swojego syna, a więc mają zapewniony dach nad głową. Myślę to co możemy zrobić dla nich to przekazać dla rodziny zasiłek celowy jak najszybciej w kwocie 6 tys. zł na zakup niezbędnych rzeczy, które na dzisiaj są im potrzebne. Ponadto posiadamy informacje, że Caritas Diecezji Rzeszowskiej również udzieli pomocy finansowej pogorzelcom. W akcję pomocową włączają się również strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Bączalu Dolnym – podkreślał wójt Bogusław Kręcisz. – Mamy informacje, że dom był ubezpieczony w związku z czym skontaktujemy się z firmą ubezpieczeniową, aby rodzina uzyskała również pieniądze z tego tytułu – dodaje.
W najbliższym czasie powstanie konto pomocowe, na które będzie można wpłacać datki na rzecz rodziny Labutów. Osoby mogące wesprzeć ich w sposób rzeczowy mogą pozostawić wszystkie dary po godz. 18.00 na plebani Parafii Bączal Dolny pw. Imienia Maryi.
Ilona Dziedzic
Ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

