Strażacy świętują
13
Dzisiaj swoje święto mają strażacy. Ich patron święty Florian obchodzi dziś swoje imieniny. Kult świętego Floriana rozpowszechnił się w całej Europie środkowej w VIII wieku.

Nie ma jednak żadnych źródeł potwierdzających historyczność osoby i wydarzeń z jego życia. To, co dziś wiemy o św. Florianie jest oparte na dziele pt. Passio Floriani, które częściowo nosi znamiona legendy. Według księgi imion imię Florian jest pogańskie, pochodzi od starorzymskiej bogini Flory, która w opiece miała kwiaty (po łacinie flos). Święty Florian nie był czcicielem rzymskich bogów, ale wyznawcą Chrystusa, za co został utopiony w Dunaju. Po prawie tysiącu latach jego szczątki sprowadzono do Krakowa i wtedy się okazało, że ów święty chroni od ognia! Kraków się palił (jak to w dawnych wiekach), a kościół św. Floriana pozostawał nietknięty. Dlatego w Polsce Florian został patronem straży pożarnej.
Miejsce wśród patronów zajął dzięki w 1184 r. Dzięki staraniom biskupa krakowskiego Gedki i księcia Kazimierza Sprawiedliwego, sprowadzono z Rzymu do Polski jego relikwie. Najczęściej spotykanym wizerunkiem św. Floriana jest młodzieniec w stroju rzymskiego legionisty wylewający wodę ze skopka na płonący dom. Ten obraz świętego przechodził wiele przeobrażeń w sztuce ludowej i sakralnej. Raz przedstawiano go jako żołnierza, potem jako oficera rzymskiego a nawet księcia w hełmie i wspaniałej zbroi z lancą i proporcem w ręku. Niektóre opowieści ludowe mówiły, że Florian już jako dziecko ugasił pożar domu jednym skopkiem wody. Również wypadek jaki przydarzył się pewnemu węglarzowi, trudniącemu się wypalaniem węgli drzewnych ukazuje skuteczne pośrednictwo tego świętego u tronu Stwórcy. Węglarz ów podczas pracy przy wypalaniu węgli poprawiał żarzący się stos drewna i nieopatrznie wpadł do żaru. Był to człowiek nabożny i wyznawca świętego Floriana. W chwili grożącego mu niebezpieczeństwa westchnął do niego i w tym momencie rozżarzone węgle sczerniały, a węglarz cały i zdrów wydostał się na zewnątrz. Jeszcze inne podania umieszczają go w oddziale straży pożarnej w starożytnym Rzymie. Tyle legenda.

A jak świętują dziś jasielscy strażacy? - Jest to dzień jak każdy inny, ale dziś zorganizowaliśmy otwarte drzwi, dla wszystkich którzy chcą przyjść zobaczyć jak pracujemy, jakim sprzętem dysponujemy. Akademia, która jest organizowana co roku odbędzie się pod koniec maja. Wówczas zostaną wręczone odznaczenia i przyznane awanse. – mówi Bogdan Ziemba, zastępca komendanta Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaśle.
W jasielskiej jednostce pracuje 75 strażaków i 3 pracowników cywilnych. Na co dzień wykonują mnóstwo prac od gaszenia pożarów, poprzez usuwanie skutków wichur czy innych katastrof do ściągania kotów z drzew. - Zawód strażaka każdemu kojarzy się z jednym z najtrudniejszych, odpowiedzialnych i niebezpiecznych zawodów. Są to prace na wysokościach, w ekstremalnie wysokich i niskich temperaturach, podczas wichrów i powodzi. Wszędzie tam, gdzie jest największe niebezpieczeństwo i zagrożenie życia, my działamy i staramy się pomóc – wyjaśnia B. Ziemba.
Katarzyna Pacwa-Wilk

Nie ma jednak żadnych źródeł potwierdzających historyczność osoby i wydarzeń z jego życia. To, co dziś wiemy o św. Florianie jest oparte na dziele pt. Passio Floriani, które częściowo nosi znamiona legendy. Według księgi imion imię Florian jest pogańskie, pochodzi od starorzymskiej bogini Flory, która w opiece miała kwiaty (po łacinie flos). Święty Florian nie był czcicielem rzymskich bogów, ale wyznawcą Chrystusa, za co został utopiony w Dunaju. Po prawie tysiącu latach jego szczątki sprowadzono do Krakowa i wtedy się okazało, że ów święty chroni od ognia! Kraków się palił (jak to w dawnych wiekach), a kościół św. Floriana pozostawał nietknięty. Dlatego w Polsce Florian został patronem straży pożarnej.
Miejsce wśród patronów zajął dzięki w 1184 r. Dzięki staraniom biskupa krakowskiego Gedki i księcia Kazimierza Sprawiedliwego, sprowadzono z Rzymu do Polski jego relikwie. Najczęściej spotykanym wizerunkiem św. Floriana jest młodzieniec w stroju rzymskiego legionisty wylewający wodę ze skopka na płonący dom. Ten obraz świętego przechodził wiele przeobrażeń w sztuce ludowej i sakralnej. Raz przedstawiano go jako żołnierza, potem jako oficera rzymskiego a nawet księcia w hełmie i wspaniałej zbroi z lancą i proporcem w ręku. Niektóre opowieści ludowe mówiły, że Florian już jako dziecko ugasił pożar domu jednym skopkiem wody. Również wypadek jaki przydarzył się pewnemu węglarzowi, trudniącemu się wypalaniem węgli drzewnych ukazuje skuteczne pośrednictwo tego świętego u tronu Stwórcy. Węglarz ów podczas pracy przy wypalaniu węgli poprawiał żarzący się stos drewna i nieopatrznie wpadł do żaru. Był to człowiek nabożny i wyznawca świętego Floriana. W chwili grożącego mu niebezpieczeństwa westchnął do niego i w tym momencie rozżarzone węgle sczerniały, a węglarz cały i zdrów wydostał się na zewnątrz. Jeszcze inne podania umieszczają go w oddziale straży pożarnej w starożytnym Rzymie. Tyle legenda.

A jak świętują dziś jasielscy strażacy? - Jest to dzień jak każdy inny, ale dziś zorganizowaliśmy otwarte drzwi, dla wszystkich którzy chcą przyjść zobaczyć jak pracujemy, jakim sprzętem dysponujemy. Akademia, która jest organizowana co roku odbędzie się pod koniec maja. Wówczas zostaną wręczone odznaczenia i przyznane awanse. – mówi Bogdan Ziemba, zastępca komendanta Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jaśle.
W jasielskiej jednostce pracuje 75 strażaków i 3 pracowników cywilnych. Na co dzień wykonują mnóstwo prac od gaszenia pożarów, poprzez usuwanie skutków wichur czy innych katastrof do ściągania kotów z drzew. - Zawód strażaka każdemu kojarzy się z jednym z najtrudniejszych, odpowiedzialnych i niebezpiecznych zawodów. Są to prace na wysokościach, w ekstremalnie wysokich i niskich temperaturach, podczas wichrów i powodzi. Wszędzie tam, gdzie jest największe niebezpieczeństwo i zagrożenie życia, my działamy i staramy się pomóc – wyjaśnia B. Ziemba.
Katarzyna Pacwa-Wilk
