Święta, święta i…
Święta, święta i….po świętach. Przynajmniej dla tych, którzy już jutro muszą iść do pracy. Jakie były?? Pełne miłości, ciepła rodzinnego, śpiewania kolęd czy może spędzone przed TV z ogromem jedzenia.
Większość z nas wybierze zgodnie z prawdą tą druga opcję. Dlaczego tak się dzieje, dlaczego najpiękniejsze święta, do których większość z nas odlicza dni, z każdym rokiem kończą się tak samo. Telewizor i ogrom powtórek. Jak podaje Gazeta Wyborcza w ciągu ostatnich dwóch lat rekord bije film który każdy z nas zna już chyba na pamięć „Kevin sam w domu” ogląda go co roku ok. 5 mln osób! Drugie miejsce zajmuje „ Kevin sam w Nowym Jorku” ok.3 mln osób. Dalej mamy „Bezsenność w Seattle”( 2,5 mln), „Masz wiadomość”(2 mln), „Będę świnka z klasą”(1 mln), „Głupi i głupszy” oraz nieśmiertelna Sienkiewiczowsko-Hoffmanowska „Trylogia”.
Wszyscy z nas narzekają na powtórki, ale jak statystyki pokazują, filmy te są przez nas wręcz namiętnie oglądane. Dlatego tez telewizjom nie opłaca się inwestować w nowości czy dobre filmy, bo i tak oglądniemy wszystko jak leci. Nie wypada w te dni wyjść gdzieś do znajomych, szczególnie, jeżeli w domu zalega rodzinka. Jedynym wyjściem by „wspólnie” spędzić czas jest telewizor. Co prawda niektórzy z nas starają się jakoś czynnie go spędzić, ale nie okłamujmy się, są to wyjątki. Od nawału pracy, problemów po prostu nam się nie chce, a może warto?
Truskawka

