Święta Wielkanocne najważniejsze dla chrześcijan
O przygotowaniach do zmartwychwstania Chrystusa, znaczeniu świąt wielkanocnych, ich symboli i tradycji z dyrektorem Muzeum Regionalnego w Jaśle Alfredem Sepiołem rozmawiała Ilona Dziedzic.

Jak powinniśmy przeżywać zbliżające się święta i co jest nieodzownym ich elementem?
- Święta Wielkanocne są to najważniejsze święta dla chrześcijan, ponieważ są obchodzone na pamiątkę męczeńskiej śmierci Chrystusa i jego zmartwychwstania. Gdyby tego nie było to nie wiem, czy chrześcijaństwo kiedykolwiek by się wyodrębniło. Wszystko tak naprawdę zaczyna się od Środy Popielcowej, kiedy w kościołach głowy są posypywane popiołem przez kapłana ze spalonych zeszłorocznych palm. To symbol rozpoczęcia postu, który powinien trwać 40 dni. To czas, kiedy człowiek powinien zastanowić się nad własnym życiem, stwierdzić co jest złe i postarać się to poprawić. Kościół nakazuje również, aby wyzbyć się hucznych zabaw, czy organizacji wesel. Ostatnie trzy dni tzw. Triduum Paschalne są dla każdego chrześcijanina najważniejsze. W Wielki Czwartek jest ustanowione kapłaństwo. Związany jest z tym ciekawy obrzęd obmywania nóg przez kapłana mężczyznom. W dniu, w którym Chrystus zostaje wydatny cała historia biblijna w obrzędach kościelnych i ludowych ma jednak odzwierciedlenie.

Kiedy pojawiła się tradycja święcenia pokarmów?
- Tradycja ta jest znana od VIII wieku, ale u nas dopiero w średniowieczu w XIV wieku zaczynała się upowszechniać. Uważano, że należy święcić to co się spożywa. Obowiązywała również zasada siedmiu podstawowych produktów, które muszą znaleźć się w koszyku wielkanocnym. Każdy z tych pokarmów coś symbolizuje. Chleb to produkt, bez którego nie ma życia. W Polsce przyjęło się, że chleb powszedni musi być. Jajko to symbol odradzającego się życia, chrzan jest symbolem siły. Ponadto nie może zabraknąć soli, czyli substancji, która konserwuje żywność. W święconce powinno być także wędlina, kiełbaska, masło, którego dawniej robiono baranki, babka lub mazurek, które symbolizują pewne umiejętności, ser zaś symbolizuje przyjaźń. W dworach szlacheckich gdzie to wielkanocne święcenie pokarmów miało olbrzymie rozmiary. Nie jeden a kilka stołów ustawiano i wystawiano na nich w dużych ilościach szynki, mazurki, babki, baby dziczyznę, jajka, masło. Wieś wzorowała się na dworach szlacheckich. Obecnie baranek przeważnie jest cukrowy, dawniej robiło się go z masła lub ciasta, z wosku lub parafiny. Baranek symbolizuje Chrystusa, zwierzę ofiarne. Pisklę symbolizuje odradzające się życie. Trzecim zwierzątkiem związanym ze świętami jest zając bądź królik, który w szczególności lubią dzieci. Okazuje się, że w okresie średniowiecza utarło się przekonanie, że jedyną istotą, która mogła być świadkiem zmartwychwstania Jezusa to właśnie królik i zając, nie człowiek. Badacze średniowieczni uznali, że zając i królik podczas snu nie zamykają oczu.

Jak twórcy ludowi podchodzą do tematu obchodzenia świąt związanych z męką, śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa?
W sztuce ludowej pojawia się z pewnością Chrystus ukrzyżowany lub Chrystus frasobliwy. W Muzeum Regionalnym w Jaśle od 7 kwietnia dostępna jest wystawa pn.”Symbole Wielkanocy”, na której pokazujemy te rzeźby. Chrystus frasobliwy jest w przepasce biodrowej o nazwie perizonium. Jedną ręką podpiera głowę , drugą ma położoną na kolanie. W rejonie krośnieńsko-jasielskim w XIX w. wytworzył się specyficzny typ przedstawiania Chrystusa czyli tzw. typ szkoły krośnieńskiej. Twórcy ludowi z naszego regionu robili to w odmienny sposób niż w innych regionach Polski. Pojawił się Chrystus umęczony, ubiczowany, niosący krzyż, czy upadający pod krzyżem. Na wystawie są rzeźby nieżyjącego Władysława Hajca, wybitnego twórcy ludowego oraz rzeźby Karola Breja, rzeźbiarza z naszego regionu.

Jeśli rozmawiamy o zwyczajach to oprócz chrześcijańskich są również te ludowe. Jednym z nich jest dobrze znany nam śmigus-dyngus.
- Zwyczaje chrześcijańskie kończą się w Wielką Niedzielę zmartwychwstaniem Chrystusa i rezurekcją. Jest jeszcze tzw. lany poniedziałek. To tak zwana zabawa ludowa, robienie psot, bieganie z sikawkami i oblewanie się wodą. To bardzo stary zwyczaj, którego celem było zapewnienie przyrodzie i ziemi wody, ponieważ od wody zależały plony. Chodziło o to, aby ułaskawić przyrodę, która zsyłała wodę w postaci deszczu. To była jedna z interpretacji. Śmigus było to obrzędowe uderzanie się witkami wierzbowymi po nogach. Chodziło o zapewnienie zdrowia. Po spoczynku zimowym ludzie chcieli wraz wiosną być zdrowi do tego, aby przez cały rok wykonywać zadania, które na nich spoczywały. Drugi zwyczaj to tzw. dyngus. Obecnie te dwa słowa są połączone, nie wiadomo kiedy tak naprawdę to się stało. Są pewne spory co do terminu pojawienia się słowa dyngus. Prawdopodobnie od niemieckiego słowa dingen- wykupywać. Ponieważ od takiego obfitego oblewania się wodą dziewczyna mogła się wykupić, kiedy chłopak chciał ją oblać wiadrem wody. Dziewczyna mogła mu dać pisankę, czy ciastko świąteczne. Było też coś takiego jak wielkanocne żebranie. Często dziewczyny kiedy wracały ze świecenia były natrętny sposób ograbiane z żywności znajdujących się w koszykach. Dyngusowanie było to wykupywanie się. Teraz jest jeden zwyczaj tzw. śmigus-dyngus, zwyczaj świecki, który zapewnić miał płodność, dostatek wody w przyrodzie, szczęście w rodzinie i dobrobyt.

Co możemy zrobić, aby pewne tradycje, zwyczaje z czasem nie zaniknęły?
- Karty wielkanocne jeszcze wysyłamy do naszych bliskich, ale już coraz częściej robimy to przez Internet. Nie jest to już taka atrakcja. Ja w sposób tradycyjny podchodzę do życia i zwyczajów. Jest mi miło wysłać kartkę, a jeśli jest ze znaczkiem z pisanką to tym bardziej jest to przyjemne. Często kartki pocztowe są reprodukcjami tych przedwojennych, dawnych, które mają ten smaczek. Są to tzw. kartki z myszką. Wszystko szybko traci się i upływa. Podobnie jest z palmami. Kiedyś one były skromniejsze jak tutaj na wystawie były wykonane z trzech roślin - szuwaru, cisu lub teraz bukszpanu i bazi. Jedne z najpiękniejszych palm są na Wilnie i właśnie te palmy wileńskie były inspiracją twórców ludowych. Obecnie są przekształcone, zmienione do warunków miejscowych i ogarnęły cały nasz kraj. Te skromniejsze nasze polskie powoli zanikły. Sztuka ludowa na pewno dalej będzie jeszcze bazować na pracach tych rzeźbiarzy, którzy 20-30 lat temu je wykonali, a oni będą te rzeczy powielać. Chciałbym, żeby pewne symbole przetrwały. Sądzę, że nie ma sensu martwić się o to, że pisanka zaginie, ona będzie po prostu inaczej zdobiona tak ja obecnie pojawiły się pisanki ażurowe, malowane, czy wyklejane. Ich forma, kształt i sposób zdobienia zmienia się, ale dalej będzie to jajko i takie będziemy święcić. Wystawy muzealne, konkursy na sztukę ludową mające na celu przedłużanie życia tym tradycjom ludowym wielkanocnym czy bożonarodzeniowym mają sens, póki to będzie trwało. To również są elementy, które wzbogacają kulturę szeroko rozumianą, ale także tę lokalną i ludową. Jak historia nas uczy były pewne kultury, zwyczaje, które przestały istnieć. Niektóre jeszcze wracają ale jest tego niewiele. Tak to już w życiu bywa.
Dziękuję za rozmowę.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl
Wystawa pt. “Symbole Wielkanocy” jest dostępna w jasielskim muzeum do 5 maja br.

