Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Tatry Zachodnie - propozycja na ferie

4
Ferie są już za półmetkiem, być może warto jednak nieco się zmobilizować i w ramach aktywnego wypoczynku odwiedzić Dolinę Chochołowską? Dla osób mających pewne doświadczenie w górskich wędrówkach, odpowiednie wyposażenie i dwa dni wolnego czasu wycieczka na Grzesia, Rakoń lub Wołowiec może być doskonałą propozycją.




Pamiętajmy o jednym: Tatry Zachodnie to nie Himalaje, jednak zimowa wyprawa bez odpowiedniego przygotowania, doświadczenia i sprzętu stanowi skrajną nieodpowiedzialność. Niebezpieczeństw takich jak lawiny, pobłądzenie (nie tylko we mgle - czasem do utraty orientacji może doprowadzić nawet... wiatr zacierający ślady na szlaku) czy wychłodzenie organizmu absolutnie  nie wolno bagatelizować. Rozpoznanie sytuacji, ostrożność w doborze trasy, odpowiednie buty, raki, ciepła odzież, okulary przeciwsłoneczne, zapas żywnośc, termos i zdrowy rozsądek - to minimum pozwalające myśleć o wyjściu w góry. Czekany, sonda lawinowa, detektor lawinowy, łopata - mogą być bardzo przydatne.




Jak dotrzeć do "bazy"?


Jak dokładnie brzmi nasza oferta na weekend? Zacznijmy od dotarcia do "bazy wypadowej" czyli do schroniska na Polanie Chochołowskiej. Chcemy znaleźć się tam dzień przed wycieczką.

Po pierwsze musimy udać się do Zakopanego: dobrym pomysłem może być dojazd przez Nowy Sącz a następnie Słowację, do której wjeżdżamy w Mnisku nad Popradem, przejeżdżamy przez miejscowości Stara Lubovna i Spisska Bela, wracając do Polski przez przejście w okolicy Javoriny i udając sie do Zakopanego.

Gdy znajdziemy się już w Zakopanem kierujemy się do Doliny Chochołowskiej. Naszym celem jest Siwa Polana, gdzie możemy zostawić samochód. Do tego punktu można również dostać się z Zakopanego busem.

Dojazd z Jasła do Zakopanego, podaną trasą, w zimie, to około czterech godzin. Aby dotrzeć na parking potrzebujemy kolejnych "dobrych" kilkunastu minut.

Ostatnim odcinkiem "wstępu do wycieczki" jest około dwugodzinny spacer ośnieżoną drogą, zielonym szlakiem. Marsz kończymy w schronisku na Polanie Chochołowskiej, gdzie możemy przenocować (od 20 złotch za "glebę", w przypadku braku miejsc), umyć się, zjeść, sprawdzić komunikaty TOPR, pogodę, stan zagrożenia lawinowego itp. Warto zaznaczyć, że bufet jest czynny od 8 do 20. Wyjeżdżając z Jasła około południa mamy zatem szansę bez zbędnego pośpiechu, ale też bez zbędnej zwłoki, załapać się na ciepłą kolację w schronisku.



Gdzie pójść?


Nasza propozycja jest następująca. Pierwszy odcinek to marsz na Grzesia (1653 m. n. p. m.), żółtym szlakiem przez Bobrowiecką Przełęcz. Według mapy zajmuje to około 1 godziny i 45 minut (netto). W miarę przygotowanym turystom wyposażonym w raki wejscie na Grzesia nie powinno zająć więcej czasu, mimo zimy. Ewentualny powrót to około godziny.

Warto jednak pójść dalej, niebieskim szlakiem, na Rakoń (1879 m. n. p. m.). W drodze przez Przełęcz Łuczniańską i Długi Upłaz można zrobić postój - jest to jedno z bardziej urokliwych miejsc całej trasy. Dojście z Grzesia na Rakoń to nieco ponad godzinę, czas przejścia w kierunku odwrotnym powinien być niewiele krótszy.

Dojście z Rakonia na Wołowiec (nadal szlakiem niebieskim) jest bardziej strome niż poprzednie odcinki. W zimie prawdopodobnie zajmie więcej niż widoczne na mapie 35 minut. Przy słabszych warunkach pogodowych czas ten może wydłużyć się niemal dwukrotnie. Powrót na Rakoń jest odrobinę szybszy.

Oprócz zejścia do schroniska po własnych śladach, które zamyka całą wycieczkę w 7 - 8 godzinach, można wrócić także "Szeroką Ulicą" (zielonym szlakiem), która odbija od niebieskiego szlaku między Wołowcem a Rakoniem. Jest to jednak wariant dopuszczalny jedynie przy dobrych warunkach, ze względu na niebezpieczeństwo schodzenia lawin.

Jeśli wyjdziemy ze schroniska odpowiednio wcześnie (około 6 - 7 rano), bardzo na tym skorzystamy. W przypadku złej pogody lub niespodziewanych trudności będziemy bowiem mieć odpowiedni zapas czasu, aby wrócić do schorniska przed zmrokiem bez wymuszonego pośpiechu. Jeśli zaś wszystko pójdzie gładko, zdążymy do schroniska akuratnie na dobry obiad a zjadłszy go będziemy mogli spokojnie wrócić do Jasła na (bardzo, bardzo późną) kolację.

Załączone zdjęcia pochodzą z wypadu opisaną trasą, 21. lutego br.  


Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl
Reklama

Komentarze: 4

Dodaj komentarz Widok:
0
@ Luki
dnia 22.03.2010, 21:52 · Zgłoś
A czym sie w zimie można dostać do schroniska na Chochołowskiej oprócz tradycyjnego tzw. z buta. Wie ktoś. Jaki koszt i w jakich godzinach cos kursuje.
Odpowiedz
0
@ Mat
dnia 24.02.2010, 17:26 · Zgłoś
W lecie to łatwa technicznie i średnia kondycyjnie wyprawa ale w zimie sprawa może wyglądać zupełnie inaczej.
Odpowiedz
0
@ xx
dnia 24.02.2010, 15:36 · Zgłoś
pięknie
Odpowiedz
0
@ Ks_jaslo4u
dnia 24.02.2010, 14:45 · Zgłoś
być może powinienem był dodać, że miłośnicy ski-touru czy free-ride'u też znajdą w tym rejonie, i na tej trasie coś dla siebie!
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.