To był nóż wbity w plecy
76 lat temu na Rzeczpospolitą spowitą wojenną pożogą spadł niespodziewany cios. Ze wschodu na terytorium kraju wkroczyły oddziały Armii Czerwonej. Był to rzeczywisty coś w plecy.
17 września 1939 r. Oddziały Armii Czerwonej wkroczyły na terytorium Polski dokonując faktycznej agresji wobe wolnego państwa. Sowieci przekraczając granicę Rzeczypospolitej wprowadzali w czyn postanowienia tajnego protokołu do paktu Ribbentrop – Mołotow, który zakładał de facto rozbiór Polski. Łamali tym samym postanowienia paktu o nieagresji zawartego pomiędzy Polską a ZSRR w 1932 r.

Agresja radziecka była jedynie początkiem tragicznych losów, jakie spotkały Polaków zamieszkujących głównie kresy wschodnie. Ludność ziem, które znalazły się pod okupacją ZSRR była masowo deportowana w głąb Rosji sowieckiej. Szacuje się, że los ten dotknął blisko miliona obywateli Rzeczypospolitej. Setki tysięcy żołnierzy trafiło do obozów jenieckich.
W pamięci Polaków o tym wyjątkowo trudnym okresie najczarniejszymi zgłoskami zapisał się mord Katyński. W lesie pod Smoleńskiem zamordowanych zostało kilkanascie tysięcy polskich oficerów, żołnierzy i policjantów z obozów w Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie. Nie można jednak zapomnieć o tragicznych losach zesłańców, którzy całymi rodzinami w często nieludzkich warunkach transportowani byli do najdalszych zakątków totalitarnego państwa rządzonego przez Stalina.

Aby przypomnieć losy zesłanców co roku w całej Polsce 17 września organizowane są uroczystości Dnia Sybiraka. Nie inaczej jest w Jaśle. Władze samorządowe oraz Związek Sybiraków tradycyjnie zorganizowały uroczyste obchody pod pomnikiem Golgoty Wschodu. Okolicznościowe przemówinia oraz złożenie kwiatów i wiązanek poprzedziła msza święta. O ogromnym znaczeniu, jakie dla żyjących jeszcze zesłańców ma pamięć o minionych tragicznych wydarzeniach przekonywał prezes Zarządu Koła Związku Sybiraków w Jaśle - Franciszek Trociński, podkreślając rolę młodzieży w krzewieniu wiedzy na temat losu zesłańców.

Franciszek Trociński
Cieszę się że młodzież tak licznie bierze udział w uroczystościach. Powoli się wykruszamy. Zostało nas już tylko około trzydziestu tysięcy. To własnie młodzi ludzie muszą przejąć po nas przysłowiową pałeczkę, aby nasza historia nie odeszła w niepamięć – mówił Franciszek Trociński.

Dopełnieniem obchodów był program słowny przygotowany przez uczniów jasielskiego I Liceum Ogólnokształcącego oraz Muzeum Regionalnego w Jaśle.
PP
