To miejsce, gdzie może trafić każdy z nas
Położony na obrzeżach Magurskiego Parku Narodowego, w dolinie potoku Kłopotnicy stanowi przede wszystkim atrakcję turystyczną. Łowisko pstrągów, plac zabaw dla dzieci oraz ścieżki turystyczne zachęcają mieszkańców Jasła i okolic do spędzania tam wolnego czasu. Jednak Folusz, bo o nim mowa, to nie tylko piękny zakątek regionu. W tym uroczym miejscu usytuowany jest Dom Pomocy Społecznej, jeden z największych na Podkarpaciu, który liczy obecnie blisko 240 pensjonariuszy.

Skąd się biorą choroby psychiczne u młodych ludzi?
W założeniu przeznaczony dla osób starszych, od kilku lat spełnia także funkcję rehabilitacyjno-terapeutyczną dla osób z chorobami psychicznymi. Tych ostatnich z roku na rok przybywa. Okazuje się, że na Podkarpaciu współczynnik ilości osób chorych np. na schizofrenię na tysiąc mieszkańców jest jednym z najwyższych w Polsce. Podobnie jest u osób z upośledzeniem umysłowym. Do wachlarza tych chorób dorzucić należy jeszcze różne rodzaje nerwicy nerwicy czy targnięcia na własne życie. Niestety na tego typu schorzenia zapada coraz więcej młodych ludzi. - Każdy z nas jest potencjalnie klientem takiej placówki. Powód jest bardzo prosty – można stracić wszystko ulegając wypadkowi. Tracimy także- potocznie mówiąc rozum i rodzina sobie z nie radzi, albo tej rodziny nie ma i taka osoba trafia do domu pomocy społecznej – mówi Rafał Gużkowski, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Foluszu.

Powodów spadku odporności psychicznej może być wiele. Zdaniem Rafała Gużkowskiego kryzys wartości i wysokie tempo życia sprawiają, że coraz częściej zapadamy na choroby związane z psychiką. - Obserwuję, że coraz częściej mamy do czynienia z ludźmi chorymi na schizofrenię i są to osoby bardzo młode, które nie potrafią funkcjonować bez pomocy drugiej osoby, a nie zawsze mają pomoc w najbliższym środowisku – wyjaśnia dyrektor DPS.
Praca 24 h na dobę
- Kiedyś nasi rodzice szli do pracy, potem wracali do domu. Dzisiaj czasami pracujemy 24 godziny na dobę. Wracamy do domu, ale np. żona mówi: ty jesteś nieobecny, jesteś dalej w pracy. Ciągle trzeba być w kontakcie. Komórka, emaile, internet, coś się stało, trzeba wyjechać z domu. – opowiada Gużkowski.

Parking zamiast ławki
Mimo postępu cywilizacyjnego, ludzkie problemy są niezmienne. Zmieniają się tylko sposoby ich rozwiązywania. - Dawniej ludzie mieli te same problemy, ale w inny sposób potrafili je rozwiązywać – spokojnie, w rodzinnej atmosferze. Potrafili usiąść latem na ławce i porozmawiać z sąsiadami. Dzisiaj ciężko usiąść, bo tam gdzie stała kiedyś ławka jest teraz miejsce parkingowe. Żona ma samochód, mąż ma samochód, bo obydwoje muszą dojechać do pracy – tłumaczy dyrektor DPS.
Zdrowie czy pieniądze?
Cena jaką płacimy za postęp jest coraz wyższa. Czy rzeczywiście szczęście i zdrowie warto przeliczać tylko na pieniądze? Postęp sam w sobie nie jest zły, chociaż coraz częściej obraca się przeciwko nam. - Postęp zawsze jest dobry, chociażby w medycynie. To właśnie powoduje potrzebę funkcjonowania takich placówek jak nasza, bo przecież tych ludzi, którzy żyją dłużej dzięki temu postępowi w medycynie należy jakoś dalej rehabilitować, prowadzić medycznie. Często czyni się to właśnie w takich placówkach, bo rodziny albo nie mają czasu albo nie mają takich możliwości – mówi Rafał Gużkowski.

Dom Pomocy Społecznej to nie wyrok
W przypadku mieszkańców DPS w Foluszu stosowany jest indywidualny program rehabilitacyjny. W trakcie trwania jest na bieżąco modyfikowany, dostosowywany do potrzeb pacjenta. Osoby, które trafiają do takich ośrodków jak ten w Foluszu, nie są skazane na pobyt w nim do końca życia. Są przypadki, gdzie pensjonariusze wracają do swoich rodzin. Nie oznacza to, że mogą funkcjonować samodzielnie. Tak było w przypadku młodego chłopaka i starszego mężczyzny. Dyrektor Gużkowski uważa to za spory sukces. - Jeden z nich to obecnie młody uczestnik warsztatu terapii zajęciowej, gdzie elementem terapii jest trening ekonomiczny. Taka rehabilitacja jest bardziej korzystna niż w DPS, ale nieodzowna jest pomoc rodziców. Z kolei starszy pan próbował już funkcjonować samodzielnie, ale potem trafił do nas. Miał pewne problemy społeczne. Ale po rekonwalescencji u nas postanowił wrócić do mamy, starszej osoby i od tej pory nie mamy informacji, żeby coś się złego działo i musiał do nas wrócić. Minął już ponad rok od tego i cieszymy się z tego powodu – cieszy się dyrektor.
Żyją tak jak my
W trakcie terapii zajęciowej młodzi ludzie wykonują codzienne czynności. Oglądają telewizję, słuchają radia, czytają gazety, haftują, kleją, wyszywają. Uczestniczą także z dużym powodzeniem w konkursach nie tylko wewnętrznych, ale także regionalnych czy ogólnopolskich. Wychodzą również do świata zewnętrznego. Do niedawna w radiu Via mieszkańcy DPS prowadzili swoją audycję pt. „Dzwon”.
Są na swój sposób szczęśliwi i wcale do tego szczęścia wiele im nie trzeba. - Jeżeli ten mieszkaniec widzi siebie potem w internecie, to on jest szczęśliwy. To często wystarcza, nie trzeba szukać dodatkowych gratyfikacji. Jeżeli uda się jeszcze znaleźć coś od sponsora, to wtedy mieszkaniec otrzymuje to dodatkowo – zaznacza Gużkowski.
(kp)
