Tomasz M. miał oszukać klientów na dziesiątki tysięcy złotych!
Właściciel firmy remontowo-budowlanej z siedzibą w Wolicy został oskarżony o dokonanie oszustw i przywłaszczenie mienia. 41-letni Tomasz M. przyznał się do zarzucanych mu przestępstw. Prokurator wnioskował o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzania rozprawy. Oskarżonemu grożą 2 lat więzienia.

Tomasz M. jest dobrze znany organom ścigania. Już wcześniej był wielokrotnie karany za oszustwa w tym kredytowe, przywłaszczenie mienia, rozbój oraz prowadzenie pojazdu pod wpływem nietrzeźwości lub innych środków odurzających.
Oskarżony nadal ma do odbycia kilka lat kary więzienia, jednak sąd penitencjarny tymczasowo zawiesił jej wykonanie, ze względu na jego stan zdrowia do 30 stycznia br. W tym czasie końcem 2015 r. założył działalność gospodarczą. W ramach jej prowadzenia dopuścił się kolejnych oszustw i przywłaszczenia mienia. Osiem osób pokrzywdzonych przez Tomasza M. złożyło zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie. Miał pobierać od swoich klientów zaliczki w kwocie od 1,8 tys. zł do ponad 25 tys. zł nie rozpoczynając żadnych deklarowanych w umowie prac budowlanych lub wykonując je w części. Zaliczek nie zwrócił pomimo wezwania do zwrotu przez pokrzywdzonych. Magnesem na pozyskiwanie klientów były wyjątkowo atrakcyjne ceny na świadczone usługi.
Prokuratura oskarża Tomasza M. o to, że od jednego z klientów pobrał 9 tys. zł zaliczki, nie zobowiązując się do wykonania remontu dachu a także elewacji domu w Pustkowie. Podobnie oszukał mieszkańca Warzyc, od którego pobrał 6 tys. zł. zaliczki. W umowie zobowiązał się do budowy garażu oraz remontu pokrycia dachu stodoły, mimo to do prac nie przystąpił. Kolejnym pokrzywdzonym jest mieszkaniec Brzyścia. Tomasz M. podając się za właściciela innej firmy pobrał 2.6 tys.zł zaliczki nie mając zamiaru realizacji zlecenia związanego z wykonaniem wiaty wraz z garażem. Oskarżony w dwóch przypadkach przywłaszczył cudze mienie w postaci agregatu tynkarskiego jednej z firm w kwocie 20 tys. zł, w drugim zaś drewno w postaci kantówek jodłowych i modrzewiowych o wartości 2,5 tys. zł. Oskarżony miał oszukać również mieszkankę Łubienka. Na poczet wykonania remontu domu pobrał ponad 25 tys. zł zaliczki a w zamian dostarczył jedynie materiały budowlane wraz z wykonaniem częściowej rozbiórki domu o wartości 10 tys. zł. Nie wykonał również drewnianych schodów ażurowych wraz z poręczami w mieszkaniu pokrzywdzonej od której wziął 1,8 tys. zł zaliczki ani nie wykonał remontu dachu domu w Bieździadce pobierając 4 tys. zł.
Oskarżony Tomasz M. usłyszał 6 zarzutów z art. 286 par 1. KK za przestępstwa przeciwko mieniu oraz 2 z art. 284 par.2 KK. dotyczące przywłaszczenia mienia. Mężczyzna przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i wyjaśnił okoliczności ich popełnienia.
- Wobec Tomasza M. zastosowany został środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji i poręczenia majątkowego w kwocie 5000 zł. Okazało się, że podrobił dowód wpłaty na 5000 zł, a w rzeczywistości wpłacił 500 zł, za to będzie miał kolejną sprawę – mówi Kazimierz Łaba, szef Prokuratury Rejonowej w Jaśle.
Prokurator Andrzej Dubiel, z Prokuratury Rejonowej w Jaśle wystąpił z wnioskiem do sądu rejonowego o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzania rozprawy oraz o wniósł o naprawienie szkód wobec pokrzywdzonych. Za osiem przestępstw, których dokonał w 2016 r. grożą mu 2 lata więzienia.
To jednak nie jedyne osoby, które miały zostać nieuczciwie potraktowane przez jaślanina. Na forach internetowych pojawiają się wpisy kolejnych osób z całej Polski, które czują się oszukane i zapowiadają pozew zbiorowy. Rozmawialiśmy z osobami, które choć nie zamierzają walczyć z nim w sądzie, opowiedziały nam o współpracy z ich zdaniem nieuczciwym przedsiębiorcą. - Tomasz M. dopuszczał się również gróźb w przypadku nie zapłacenia mu reszty pieniędzy. Powoływał się na znajomości z więzienia. Jeśli się z nim rozmawiało w sposób stanowczy to odpuszczał i przepraszał. Wydaje mi się, że on próbuje na różne sposoby dotrzeć do osoby, byle tylko wyciągnąć pieniądze. Jeśli się nie uda groźbą, udaje miłego – mówił pan Paweł (imię zmienione przez redakcję). - Wiele nerwów mnie to kosztowało, nie wspominając już o zmarnowanym przez tego pana czasie i działaniu na zwłokę. Jeśli przyjeżdżali pracownicy na 2-3 godziny to Tomasz M. wychodził z założenia, że robotnicy pracują i nie poczuwał się do tego, że coś jest nie wporządku. Tak to trwało przez pięć miesięcy – opowiada.
Nie odzyskał wszystkich pieniędzy, które Tomasz M. miał przyjąć na poczet zaliczki. O swoich doświadczeniach zdecydował się nam opowiedzieć, aby przestrzec wszystkich przed działaniami nieuczciwego przedsiębiorcy. Dodał jednocześnie, że kolejnym sposobem jaki wykorzystuje, on do realizacji swoich celów jest praca pod przykrywką innej firmy. Ponadto na umowie nie ma jego odręcznego podpisu, a jedynie pieczątka firmy – co więcej, nie tej, pod której nazwą prowadzi działalność.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

