Tony śmieci wyniesiono po eksmisji
Cały dzień trwała eksmisja mieszkańca Jasła, Mieczysława W. zamieszkałego przy ul. Franciszkańskiej. W mieszkaniu znajdowały się bowiem tony nagromadzonych śmieci.

Mieszkańcy kamienicy nie kryją zadowolenia z przeprowadzonej dzisiaj eksmisji. Jak twierdzą wreszcie z mieszkania przestanie dobiegać przerażający fetor. Nie chcą się wypowiadać, twierdzą, że sprawa wielokrotnie była zgłaszana władzom miasta i odpowiednim organom. Z opowieści sąsiadów wynika, że Pan Mieczysław wychodził wcześnie rano z mieszkania i wracał próżnym wieczorem. Całe dnie spędzał na przeszukiwaniu koszy i kontenerów, a to, co znajdował znosił do mieszkania. I tak przez kilka lat z normalnego mieszkania zrobił wysypisko śmieci. Usuwanie zebranych rzeczy, ciuchów, książek trwało cały dzień, wywieziono kilka kontenerów śmieci.


Pan Mieczysław posiada rentę inwalidzką w wysokości 415, 88 zł, przyznaną ze względu na schorzenie psychiczne. Z informacji uzyskanej w Poradni Zdrowia Psychicznego w Jaśle wynika, że zainteresowany od wielu lat nie zgłaszał się do poradni, a tym samym nie był leczony.
Po raz pierwszy z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej skorzystał w 1997 roku. Składał on również dwukrotnie wniosek do MOPSu o przyznanie posiłków w stołówce „Caritas”. Rozpatrzenie takiego wniosku wiązało się z obowiązkiem przeprowadzenie wywiadu środowiskowego, nie było to jednak możliwe bo Mieczysława W. albo nie było w domu, albo nie wpuszczał pracownika socjalnego. Ze względu na bierność i brak współpracy ze strony zainteresowanego sprawa została umorzona.
W dniu 27 marca 2006 roku Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej skierował wniosek do Sądu Rejonowego w Jaśle o umieszczenie Pana Mieczysława w domu pomocy społecznej. Sąd Rejonowy wystąpił do MOPS-u z prośbą o udzielenie informacji na temat jego sytuacji finansowej, zdrowotnej i rodzinnej. Po odpowiedzi, jeszcze raz zwrócił się do MOPSu z zapytaniem czy Pan Mieczysław nadal mieszka pod adresem, z którego został dzisiaj eksmitowany. Na podstawie zgromadzonych informacji Sąd wydał decyzje o eksmisji.
„Kontakt z tym Panem był bardzo trudny, kilkakrotne wizyty pracownika socjalnego nie przynosiły żadnego efektu. Pocztę, w której prosiliśmy o kontakt odbierał, zwrotki podpisywał, ale z jego strony nie było żadnej reakcji. Były sytuacje, w których zwracał się o pomoc do nas, ale z chwilą, kiedy pracownik socjalny szedł na wywiad, nie zostawał wpuszczony do mieszkania.” – mówi zastępca kierownika MOPS Grażyna Kmiecik.
Jak wynika z notatki pracownika MOPSu, Pan Mieczysław na skutek swojego schorzenia nie jest zdolny do zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych. Jest on typem samotnika, od kilkunastu lat mieszka sam, z sąsiadami nie utrzymuje żadnych kontaktów, a do mieszkania nie wpuszcza postronnych osób.


Dzisiaj rano tuż po godzinie 9 komornik w asyście policji przystąpił do egzekucji postanowienia sądowego. Policja zabrała Mieczysława W. do mieszkania socjalnego przy ul. Floriańskiej. Nie można go umieścić w ośrodku na Foluszu, bo nie wyraża na to zgody. A ewentualne umieszczenie go w tym ośrodku na siłę wiąże się z wcześniejszym jego ubezwłasnowolnieniem.
/JP/
