Totalny paraliż rady powiatu
Radni PiS oraz PSPP nie zamierzają odpuszczać, konsekwentnie dążąc do usunięcia przewodniczącego rady powiatu oraz starosty. Na dzisiejszej sesji na znak protestu przeciwko torpedowaniu przez rządzące PO i PSL ich wniosków ostentacyjnie opuścili salę obrad.
Nadzwyczajna sesja o której zwołanie wnioskował zarząd powiatu miała być poświęcona głównie sprawom związanym z drogami powiatowymi. Przewodniczący klubów PiS oraz PSPP złożyli 22 września na ręce zarządu powiatu wniosek o rozszerzenie porządku obrad. Nie trudno się domyślić, że dotyczył on proponowanych głosowań nad przyjęciem rezygnacji przewodniczącego oraz wiceprzewodniczącego rady Jana Lazara oraz odwołaniem starosty Franciszka Miśkowicza.
Przeciąganie liny
Podczas dzisiejszej czternastej już sesji nadzwyczajnej radny Janusz Przetacznik ponowił wniosek opozycji o rozszerzenie porządku obrad. O jego uzupełnieniu miał zadecydować zarząd powiatu podczas krótkiego posiedzenia. Po przerwie starosta Franciszek Miśkowicz oświadczył, że zarząd nie zgadza się na włączenie wniosków opozycji do porządku obrad.

Stanowisko klubów PiS i PSPP w obliczu decyzji zarządu w ognistym wystąpieniu przedstawił Janusz Przetacznik. Zarząd powiatu obarczył odpowiedzialnością za jak to określił „paraliż decyzyjny” w radzie powiatu. Postawę władz oraz przewodniczącego rady Grzegorza Persa bez ogródek nazwał nieprzyzwoitą i nieodpowiedzialną.
Od tej pory to zarząd powiatu w jaśle a nie tylko radny Grzegorz Pers ponosi pełną odpowiedzialność za brak decyzji, paraliż decyzyjny w samorządzie powiatowym za nie podejmowanie koniecznych i ważnych rozstrzygnięć, a także za straty, które poniesie powiat jasielski w wyniku partykularyzmu, koniunkturalizmu i partyjnego „kolesiostwa” – grzmiał Przetacznik.
Po odczytaniu stanowiska dwunastu radnych PiS oraz PSPP ostentacyjnie opuściło salę posiedzeń rady. Tym samym sesja nadzwyczajna została zakończona z powodu braku kworum (niewystarczającej liczby radnych potrzebnych dla podejmowania uchwał).

Władze tłumaczą
Władze powiatu konsekwentnie kontynuują obraną już podczas poprzedniej sesji nadzwyczajnej drogę. Taktyka oparta na unikach daje jak widać dobre efekty, bowiem zmian w prezydium rady jak nie było, tak nie ma. Spokojnie spać może też starosta Franciszek Miśkowicz.
Na komentarze władz powiatu nie trzeba było długo czekać. Pierwszy z zarzutami wobec opozycjonistów wystąpił wicestarosta Adam Kmiecik. Nieobecnym opozycjonistom jednak nie dane było usłyszeć riposty politycznych rywali.
Mieliśmy okazję wysłuchać dosyć dziwnego wystąpienia, w którym mowa była o odpowiedzialności. Tymczasem ci którzy mówią o niej opuszczają obrady sesji bez podjęcia kilku ważnych uchwał dla powiatu. Opuszczacie salę obrad dlatego, że zarząd skorzystał z przysługującego mu prawa. Odmówił rozszerzenia porządku obrad nie chcąc mieszać gry politycznej w normalne funkcjonowanie rady – mówił Adam Kmiecik.

Wtórował mu starosta Franciszek Miśkowicz, którego zdaniem zachowanie radnych PiS i PSPP kłóci się z logiką. Podkreślał, że sesja nadzwyczajna została zwołana przez zarząd w związku z postulatami opozycji. Przypomniał, że nikt inny jak tylko radny Tadeusz Gorgosz (PiS) prosił o zwołanie sesji.
Co dalej?
Przepychanki w radzie powiatu trwają w najlepsze już od prawie dwóch miesięcy. Z trudem radnym udało się podjąć uchwały w istotnych dla powiatu kwestiach na poprzedniej sesji nadzwyczajnej. Czy anormalne stosunki w radzie mają szansę na unormowanie?

Decyzja, którą podjęli radni PiS i PSPP doprowadziła do tego, że sesja nie została zakończona. Umówiliśmy się, że będziemy dzisiaj procedować w sprawach gospodarczych, co zaakceptowały wszystkie kluby. Radni PiS i PSPP prowadzą grę polityczną. Można było zauważyć to już w kwietniu kiedy radni PSPP faktycznie należeli do opozycji – tłumaczył starosta Franciszek Miśkowicz.

Wciąż nie została zakończona sesja zwyczajna, na której Grzegorz Pers złożył rezygnację z funkcji przewodniczącego rady. Sesja która odbyła się 3 września zdaniem Franciszka Miśkowicza musi zostać zakończona. Według starosty decyzję o dokończeniu sesji zwyczajnej ma ogłosić wojewoda podkarpacki.
Tymczasem odpowiedź wojewody kłóci się takim poglądem. W oficjalnym piśmie będącym odpowiedzią na opisaną przez władze powiatu sytuacją z 3 września czytamy, że wszelkie kwestie związane z procedowaniem i przebiegiem sesji powinny być rozwiązane zgodnie z przepisami statutu powiatu. Zdaniem wojewody powinno zostać zwołane posiedzenie przerwanej sesji, aby móc ją zakończyć.
Wszystko wskazuje na to, że na rozstrzygnięcia personalne w ramach prezydium rady oraz zarządu poczekamy jeszcze kilka tygodni.
PP
