Trzynastomiesięczne dziecko zmarło w szpitalu
190
31 grudnia o godzinie 22.20 do jasielskiego szpitala trafiło trzynastomiesięczne dziecko z objawami zapalenia gardła i wymiotami. Z informacji, jakie uzyskaliśmy od anonimowego czytelnika dowiedzieliśmy się, że rodzice wraz z dzieckiem czekali na przyjście lekarza blisko godzinę. Ze względu na długi czas oczekiwania dziewczynka zmarła. Postanowiliśmy sprawdzić tę informację i zapytać ordynatora pediatrii jak było naprawdę...

Z informacji jaką otrzymaliśmy na gorącą linię, rodzice przyjechali z dzieckiem, które miało lekką gorączkę. Zapewniano ich, iż jest to zwykła infekcja i zostali odesłani do domu. Stan dziecka jednak uległ pogorszeniu i ponownie przyjechali do szpitala. Dziewczynka miała wysoką temperaturę oraz drgawki.
- Rodzice przyjechali z dzieckiem do jasielskiego szpitala, gdzie blisko godzinę czekali na przyjście lekarza. Niestety, nie doczekali się i dziecko zmarło. Okazało się, że miało sepsę. - napisał anonimowo czytelnik.
Jaka jest prawda?
Zdaniem Łukasza Błażowskiego, ordynatora Oddziału Pediatrii Szpitala Specjalistycznego w Jaśle rodzice wraz z maleństwem zostali przyjęci natychmiast. Zostały przeprowadzone badania laboratoryjne, które wykluczyły rozwój sepsy.
- Rodzice z trzynastomiesięcznym dzieckiem zgłosili się do Oddziału Pediatrii Szpitala Specjalistycznego w Jaśle 31 grudnia o godzinie 22.20 ze skierowaniem od lekarza rodzinnego z przychodni przy ul. Baczyńskiego. Zastępca ordynatora, doświadczony lekarz z drugim stopniem specjalizacji natychmiast przyjął dziecko z objawami zapalenia gardła i wymiotami do leczenia w oddziale. Przeprowadzone badania laboratoryjne były prawidłowe i nie sugerowały rozwoju posocznicy, czyli sepsy. Musimy sobie zdawać sprawę z faktu, że posocznica może rozwinąć się bardzo szybko, nawet w ciągu kilkudziesięciu minut, pomimo prowadzonego leczenia i antybiotykoterapii. Zawsze bierzemy to pod uwagę, dlatego uchroniliśmy przed nią, a nawet wyleczyliśmy w przeszłości wiele dzieci z sepsą, także w naszym oddziale - tłumaczy dr n. med. Łukasz Błażowski, ordynator Oddziału Pediatrii i Alergologii.

Dziecko przez cały czas było pod opieką lekarza. Otrzymywało leki dożylne, kroplówki i antybiotyk. Przez pierwszych kilkanaście godzin nie zauważono niepokojących symptomów. Dopiero 1 stycznia w późnych godzinach wieczornych wystąpiły objawy niedrożności przewodu pokarmowego.
- Zostało to szybko rozpoznane przez lekarzy, także w oparciu o wykonane badania ultrasonograficzne i radiologiczne. Znając przyczyny pogarszającego się stanu zdrowia dziecka, natychmiast zostało ono przetransportowane do Oddziału Chirurgii Dziecięcej Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. W trakcie transportu dziecko było cały czas monitorowane (saturacja, akcja serca), podawano leki w pompie infuzyjnej, przewożone było pod opieką doświadczonego pediatry z II stopniem specjalizacji. Rozpoznanie niedrożności zostało potwierdzone przez lekarzy w Rzeszowie, gdzie dziecko było operowane jeszcze w godzinach nocnych. Dziewczynka została przewieziona do szpitala w Rzeszowie, ze względu na brak możliwości wykonywania koniecznego zabiegu chirurgicznego u tak małego dziecka w szpitalu w Jaśle. Wystąpienie niedrożności jelit jest nieprzewidywalne i może się zdarzyć u każdego chorego. W naszym oddziale rozpoznajemy, co najmniej kilka takich przypadków rocznie, wszystkie były operowane w szpitalu w Rzeszowie z dobrym rezultatem - dodaje Błażowski.
Najprawdopodobniej, z powodu powikłań, jakie pojawiły się po operacji wykonanej w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie dziecko zmarło.
W świetle plotek, które pojawiły się ostatnio w związku z nagłą śmiercią małego dziecka oraz informacją nadesłaną na gorącą linię postanowiliśmy się zająć tą sprawą. Jak udało nam się ustalić, informacje te w dużej mierze okazały się nieprawdziwie.
Lekarze w Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle dysponują dokumentacją, z której jasno wynika, że dziecku zapewniono właściwą opiekę. Śmierć dziecka nie była spowodowana zaniedbaniem jasielskich lekarzy, ale najprawdopodobniej na wskutek powikłań pooperacyjnych.
W świetle plotek, które pojawiły się ostatnio w związku z nagłą śmiercią małego dziecka oraz informacją nadesłaną na gorącą linię postanowiliśmy się zająć tą sprawą. Jak udało nam się ustalić, informacje te w dużej mierze okazały się nieprawdziwie.
Lekarze w Szpitalu Specjalistycznym w Jaśle dysponują dokumentacją, z której jasno wynika, że dziecku zapewniono właściwą opiekę. Śmierć dziecka nie była spowodowana zaniedbaniem jasielskich lekarzy, ale najprawdopodobniej na wskutek powikłań pooperacyjnych.
Ilona Czarnecka
czarnecka.ilona@gmail.com

