VIDEO: Polityczna wojna pod bramą Gamratu. Dwie konferencje, dwa przekazy, jeden spór o SAFE
Przed główną bramą Zakładu Produkcji Specjalnej Gamrat Sp. z o.o. w Jaśle doszło dziś do politycznej konfrontacji wokół programu SAFE i prezydenckiego weta. Konferencję prasową zorganizowała poseł Joanna Frydrych, a niemal równolegle w tym samym miejscu własny briefing przeprowadzili politycy Prawa i Sprawiedliwości. Obie strony mówiły o bezpieczeństwie państwa, rozwoju przemysłu zbrojeniowego i przyszłości jasielskiego zakładu, ale ich diagnozy i wnioski były całkowicie odmienne.



Strona związana z Koalicją Obywatelską przekonywała, że zawetowanie ustawy dotyczącej programu SAFE było ciosem w polskie bezpieczeństwo i szansę rozwojową dla firm zbrojeniowych oraz kooperujących z nimi przedsiębiorstw. Joanna Frydrych podkreślała, że program mógł być szczególnie ważny dla Podkarpacia.

– 12 tysięcy firm z całej Polski mogło uzyskać wsparcie. Tylko na Podkarpaciu 764 takie firmy mogły skorzystać na programie SAFE – mówiła poseł.
Dodała też: – Niestety prezydent Karol Nawrocki uderzył w bezpieczeństwo Polski, w bezpieczeństwo Polaków.

Według Joanny Frydrych, to właśnie zakłady takie jak Gamrat w Jaśle, Huta Stalowa Wola czy Dezamet w Nowej Dębie mogłyby być jednymi z głównych beneficjentów programu. Poseł akcentowała, że SAFE jest projektem wypracowanym z udziałem Polski podczas jej prezydencji w Unii Europejskiej. – SAFE jest to program stworzony i wymyślony w Polsce. Powtarzam: w Polsce – zaznaczyła.

Marek Rząsa próbował osadzić obecny spór w szerszym kontekście historycznym. Przypominał niewykorzystane szanse z przeszłości i przekonywał, że Polska po raz kolejny nie powinna odrzucać pieniędzy przeznaczonych na wzmocnienie obronności. – Jeżeli nie potrafimy sami sięgnąć po pieniądze, które są w zasięgu ręki, to nie miejmy później do nikogo pretensji, tylko do samego siebie – mówił poseł.
Padły też najmocniejsze politycznie słowa całej konferencji: – Ci, którzy dzisiaj stają przeciwko programowi SAFE, są zdrajcami narodowymi.

Bronisław Baran, radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego zwracał uwagę przede wszystkim na znaczenie Gamratu dla przemysłu zbrojeniowego. W jego ocenie zakład w Jaśle to ważne ogniwo europejskiego łańcucha dostaw, zwłaszcza w zakresie komponentów do amunicji. – Zakład ten stanowi bardzo istotne ogniwo wśród wielu zakładów przemysłu zbrojeniowego – mówił.
I dodawał: – Brak wzmocnienia produkcji, rozwoju tego zakładu może spowodować, że w perspektywie wypadniemy z rynku.

Głos zabrał również prezes spółki Mariusz Bałuka, który mówił już nie politycznym, lecz gospodarczym językiem. Wskazał, że dla Gamratu program SAFE oznaczałby konkretne inwestycje i nowe miejsca pracy. – Program SAFE to bardzo duża szansa dla Zakładu Produkcji Specjalnej GAMRAT – powiedział.
Jak podkreślił, środki z programu pozwoliłyby na modernizację linii technologicznych, rozbudowę zakładu i zwiększenie zatrudnienia. – Nasze zdolności produkcyjne dzięki programowi SAFE wzrosłyby co najmniej o 50% – zaznaczył.

Piotr Bialik ocenił z kolei, że obecny spór wykracza poza bieżącą politykę i dotyczy ustrojowej praktyki współpracy prezydenta z rządem w sprawach obronności. – Przez 35 lat ani razu żaden z prezydentów nie złamał tej niepisanej zasady – mówił, odnosząc się do dotychczasowego współdziałania głowy państwa i rządu w kwestiach bezpieczeństwa. – W tej chwili ta zasada została złamana, co jest bardzo przykre i bardzo niepokojące – dodał.


Antoni Pikul połączył bieżący spór z osobistym doświadczeniem i historycznym ostrzeżeniem. Wspominał lata 80. i swoje związki z zakładem, a następnie apelował, by nie powtarzać błędów z przeszłości. – Czy my naprawdę nie potrafimy wyciągać wniosków? – pytał.
I dodawał: – Mamy okazję pomóc sobie samym. I co robimy?
Na tym jednak polityczna scena pod bramą Gamratu się nie skończyła. W tym samym miejscu własną konferencję zorganizowali przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, którzy odrzucali zarzuty przeciwników i przekonywali, że spór nie dotyczy samej potrzeby dozbrajania Polski, lecz sposobu finansowania.


Poseł Maria Kurowska mówiła wprost, że wsparcie dla przemysłu zbrojeniowego jest konieczne, ale nie powinno opierać się na unijnej pożyczce. – Trzeba nam dozbrajać Polskę. Trzeba nam SAFE, czyli programu, który będzie dofinansowywał produkcję wojskową. Ale jesteśmy za tym, aby nie była to unijna pożyczka – podkreśliła.
W jej ocenie program w obecnej formule oznaczałby nadmierne zadłużenie. – To jest brutalna pożyczka, kredyt, który zaowocuje spłatą dwukrotną – przekonywała. Kurowska przypominała też historię zakładów Gamrat i ich prywatyzacji, sugerując, że obecne wizyty polityków Platformy Obywatelskiej przy bramie zakładu budzą jej niepokój.

Mateusz Lechwar zwracał uwagę na ryzyko kursowe i brak gwarancji, że środki faktycznie trafią właśnie do jasielskiego zakładu. – Nie trzeba być cinkciarzem, żeby wiedzieć, że w czasie kryzysu kursy walut idą do góry. My tę pożyczkę zaciągamy w euro – mówił.
Podważał też pewność zapowiedzi formułowanych przez przeciwników politycznych: – Na liście SAFE nie ma w ogóle mowy o Zakładzie Produkcji Specjalnej Gamrat. Tam jest tylko lista uzbrojenia.

Adam Pawluś przypominał historyczne znaczenie Gamratu i jego miejsce w obecnym systemie przemysłu obronnego. Akcentował, że zakład ma potencjał, ale potrzebuje rozsądnego wsparcia i rozwoju opartego na lokalnych kompetencjach. – Dobrze, że chcecie o to, żeby Gamrat uzyskał środki. My też jesteśmy za tym, żeby jak największe środki wpłynęły do Gamratu – mówił.
Przypominał przy tym o zasobach kadrowych regionu i potrzebie utrzymania przemysłu w powiecie jasielskim.
Choć obie strony sporu różni niemal wszystko – od oceny prezydenckiego weta, po sam model finansowania zbrojeń – jedno wybrzmiało dziś w Jaśle wspólnie: Gamrat pozostaje dla lokalnych polityków symbolem strategicznego przemysłu, miejsc pracy i bezpieczeństwa. Tyle że dla jednych program SAFE to realna szansa rozwojowa, a dla drugich ryzykowna pułapka finansowa.
AJ

