W Jaśle powstaje wreszcie ścianka wspinaczkowa!
14
Niniejszy artykuł powinni przeczytać: przedsiębiorcy, mecenasi i władza.
Tak! Ku uciesze miłośników wspinaczki, którzy dotychczas nie mieli gdzie w Jaśle trenować poza sezonem – z braku zamkniętego obiektu przeznaczonego do tego celu - sztuczna ścianka powstaje!

Znalazł się wreszcie przedsiębiorczy człowiek, który spostrzegł, że na wspinaczce można zarobić. Wynajął dość wysokie pomieszczenie (a może kupił?), ot mniej więcej takie jak budynek stojący przy skręcie na parking sklepu Kaufland. Wyłożył trochę pieniędzy na instalację paneli naściennych i chwytów. Aby nie przepłacać, rozpoczął od dosłownie kilkunastu metrów kwadratowych powierzchni umożliwiającej wspinaczkę, bez wielkich trudności, aby zachęcić osoby, które nie miały wcześniej z tym sportem do czynienia. „W miarę rozwijania się tej imprezy, będę zagospodarowywał kolejne części pomieszczenia” – pomyślał.
Obawiał się na początku, że ponieważ w okolicy nie ma wielu naturalnych miejsc do uprawiania wspinaczki, odzew może być słaby. Wytłumaczono mu jednak, że sztuczna ścianka działa podobnie jak basen: tak jak nie trzeba pływać po jeziorach by chodzić na basen, nie trzeba też koniecznie mieć pod ręką cały czas skał, aby się wspinać.
Oczywiście, na początku trzeba będzie włożyć nieco wysiłku w przekonanie ludzi. Jednak magnetyzm wspinaczki zrobi swoje. Po kilku miesiącach kobiety nie będą chciały nawet rozmawiać z mężczyznami, których przerasta „zrobienie” kilku obwodów. A mężczyźni o przedramionach jak gałązki bazi przestaną wychodzić z domów. Wyjątek od powyższych reguł będą stanowić matematycy i inne demony intelektu, które z racji potęgi umysłu mogą mieć dyspensę od potęgi organizmu.
Choć chwileczkę, właśnie okazało się, że chyba troszkę się pomyliłem. To nie przedsiębiorca, choć tak byłoby najlepiej, ale odpowiednie „organa” władzy zrozumiały, jak rozwijającym i pięknym sportem jest wspinaczka. „A niech to, zostało nam tu parę tysięcy z funduszu reprezentacyjnego, poza tym zamieniliśmy sprzęt foto na bardziej ekonomiczny. Można by więc zrobić tę całą ściankę! Niech się dzieciaki rozwijają!” – powiedzieli urzędnicy. Humory poprawiła im nowina, że koszt wykonania byłby dużo niższy, niż kiedyś ich poinformowany. Do tego ktoś przytomnie zauważył, że trochę pieniędzy można dostać z Unii, trochę zaś mogliby wyłożyć sponsorzy – jak ma to miejsce na całym świecie, gdzie panele z chwytami zdobią znaki graficzne firm, które je ufundowały.
Miejsce okazało się najmniejszym problemem. Wiadomo przecież, że piękny obiekt Sali gimnastycznej Pierwszego Gimnazjum jest do tego celu wprost stworzony – przestrzeń między wspornikami widocznymi wewnątrz Sali doskonale nadaje się, aby wypełnić ją chwytami. Można zacząć od wypełnienia jednego kawałka, a następnie w miarę możliwości finansowych i zainteresowania, wykorzystać nawet całą powierzchnię. Przychylność dyrekcji, gdy idzie o tę inwestycję jest już legendarna.
Kluczowym argumentem, który przekonał władze był fakt, że nasz region jest zagłębiem bezściankowym. Fakt, w Gorlicach na terenie jednej ze szkół coś-tam jest, ale to za mało. Poważnych obiektów trzeba szukać w Tarnowie, Rzeszowie lub Nowym Sączu – a to daleko. „Nic, tylko budować ściankę, zanim Krosno, czy Dębica, która już coś w tym zakresie robi, nas prześcignie. To przecie promocja dla miasta jak nic!” – szeptano na korytarzach Urzędu Miasta.
No chyba mi się to nie przywidziało wszystko, prawda?
Wszyscy, którzy byliby zainteresowani aby krok po kroczku pchać Jasło kierunku powyższych scenariuszy, ale też chcieliby pomóc przy inwentaryzacji podkarpackich miejsc wspinaczkowych, zapraszamy w najbliższy czwartek 11. marca o godzinie 18.00 do restauracji Viva w Jaśle. Zamierzamy spotkać się, a następnie zacząć działać.
Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl
Tak! Ku uciesze miłośników wspinaczki, którzy dotychczas nie mieli gdzie w Jaśle trenować poza sezonem – z braku zamkniętego obiektu przeznaczonego do tego celu - sztuczna ścianka powstaje!

Znalazł się wreszcie przedsiębiorczy człowiek, który spostrzegł, że na wspinaczce można zarobić. Wynajął dość wysokie pomieszczenie (a może kupił?), ot mniej więcej takie jak budynek stojący przy skręcie na parking sklepu Kaufland. Wyłożył trochę pieniędzy na instalację paneli naściennych i chwytów. Aby nie przepłacać, rozpoczął od dosłownie kilkunastu metrów kwadratowych powierzchni umożliwiającej wspinaczkę, bez wielkich trudności, aby zachęcić osoby, które nie miały wcześniej z tym sportem do czynienia. „W miarę rozwijania się tej imprezy, będę zagospodarowywał kolejne części pomieszczenia” – pomyślał.
Obawiał się na początku, że ponieważ w okolicy nie ma wielu naturalnych miejsc do uprawiania wspinaczki, odzew może być słaby. Wytłumaczono mu jednak, że sztuczna ścianka działa podobnie jak basen: tak jak nie trzeba pływać po jeziorach by chodzić na basen, nie trzeba też koniecznie mieć pod ręką cały czas skał, aby się wspinać.
Oczywiście, na początku trzeba będzie włożyć nieco wysiłku w przekonanie ludzi. Jednak magnetyzm wspinaczki zrobi swoje. Po kilku miesiącach kobiety nie będą chciały nawet rozmawiać z mężczyznami, których przerasta „zrobienie” kilku obwodów. A mężczyźni o przedramionach jak gałązki bazi przestaną wychodzić z domów. Wyjątek od powyższych reguł będą stanowić matematycy i inne demony intelektu, które z racji potęgi umysłu mogą mieć dyspensę od potęgi organizmu.
Choć chwileczkę, właśnie okazało się, że chyba troszkę się pomyliłem. To nie przedsiębiorca, choć tak byłoby najlepiej, ale odpowiednie „organa” władzy zrozumiały, jak rozwijającym i pięknym sportem jest wspinaczka. „A niech to, zostało nam tu parę tysięcy z funduszu reprezentacyjnego, poza tym zamieniliśmy sprzęt foto na bardziej ekonomiczny. Można by więc zrobić tę całą ściankę! Niech się dzieciaki rozwijają!” – powiedzieli urzędnicy. Humory poprawiła im nowina, że koszt wykonania byłby dużo niższy, niż kiedyś ich poinformowany. Do tego ktoś przytomnie zauważył, że trochę pieniędzy można dostać z Unii, trochę zaś mogliby wyłożyć sponsorzy – jak ma to miejsce na całym świecie, gdzie panele z chwytami zdobią znaki graficzne firm, które je ufundowały.
Miejsce okazało się najmniejszym problemem. Wiadomo przecież, że piękny obiekt Sali gimnastycznej Pierwszego Gimnazjum jest do tego celu wprost stworzony – przestrzeń między wspornikami widocznymi wewnątrz Sali doskonale nadaje się, aby wypełnić ją chwytami. Można zacząć od wypełnienia jednego kawałka, a następnie w miarę możliwości finansowych i zainteresowania, wykorzystać nawet całą powierzchnię. Przychylność dyrekcji, gdy idzie o tę inwestycję jest już legendarna.
Kluczowym argumentem, który przekonał władze był fakt, że nasz region jest zagłębiem bezściankowym. Fakt, w Gorlicach na terenie jednej ze szkół coś-tam jest, ale to za mało. Poważnych obiektów trzeba szukać w Tarnowie, Rzeszowie lub Nowym Sączu – a to daleko. „Nic, tylko budować ściankę, zanim Krosno, czy Dębica, która już coś w tym zakresie robi, nas prześcignie. To przecie promocja dla miasta jak nic!” – szeptano na korytarzach Urzędu Miasta.
No chyba mi się to nie przywidziało wszystko, prawda?
***
Wszyscy, którzy byliby zainteresowani aby krok po kroczku pchać Jasło kierunku powyższych scenariuszy, ale też chcieliby pomóc przy inwentaryzacji podkarpackich miejsc wspinaczkowych, zapraszamy w najbliższy czwartek 11. marca o godzinie 18.00 do restauracji Viva w Jaśle. Zamierzamy spotkać się, a następnie zacząć działać.
Kamil Sokołowski
sokolowski@jaslo4u.pl
