W rozmowach z gminą tkwią w martwym punkcie!
Kiedy przychodzą roztopy oraz intensywne opady deszczu droga gminna w przysiółku Dąbrowy w Trzcinicy jest grząska, a przejazd przez nią staje się prawdziwą męką. Choć mieszkańcy wielokrotnie interweniowali w tej sprawie to zabiegi te nie odniosły spodziewanego skutku. – Nic tutaj nie robią, natomiast ci, co są przy żłobie to koło siebie zawsze. My zaś mamy błoto po kolana – mówi zbulwersowany Piotr Kopystyński, mieszkaniec Trzcinicy.

Droga dojazdowa do domów w przysiółku Dąbrowy w Trzcinicy woła o pomstę do nieba. Nie dość, że jest wąska i bardzo trudno jest na niej kierowcom nawrócić, to do tego błotnista przy opadach deszczu i dziurawa. Problem ten mieszkańcy wielokrotnie zgłaszali na zebraniu wiejskim sołtysowi oraz władzom gminy Jasło. Jak widać, bezskutecznie.

- To jest kpina. Po co my się zbieramy na tych zebraniach i proponujemy inwestycje, skoro nikt na to nie patrzy. Problem trwa od kiedy istnieje ta droga, a dokładnie chodzi o dokończenie jej asfaltowania. Nie można po niej przejechać. Niejedna miska olejowa została tutaj urwana. Koło naszego radnego asfalt został położony, a u nas jest jak jest. Gdyby nie to, że sąsiedzi wyrzucają gruz w te dziury to już drogi by nie było. Skoro kawałek asfaltu położyli to wypadałoby to skończyć – zaznacza mieszkaniec Bartosz Korbecki. Wtórują mu pozostałe osoby mieszkające przy tej zdegradowanej drodze. – Droga ta jest bardzo zniszczona. Kierowca przywożący pieczywo nie chce tędy jeździć, a rehabilitant, który przyjeżdża samochodem do mnie, po każdej wizycie musi auto myć, bo takie jest tutaj błoto. Wystawimy rachunki – wyznaje oburzona Iwona Sanocka. - Ja na tej drodze zniszczyłem sobie dwie miski olejowe. Na środku drogi jest tzw. garb. Niektóre auta są niskie i trzeba się przesuwać na bok. Od czterech lat sołtys mówił, że wynajmie koparkę, która wyrówna środek drogi. Do tej pory nic się nie zmieniło – podkreśla poirytowany Mateusz Strugała.

Do tego wszystkiego doszła sprawa stanu własności drogi. Barbara Cetnar z Trzcinicy postanowiła skorzystać z usług geodezyjnych w celu ustalenia granic swojej działki. Okazało się, że droga gminna przebiega przez jej własność. Kobieta wystąpiła do gminy z propozycją wykupu gruntu, który znajduje się w drodze. - Napisaliśmy pismo do gminy o sprzedaży bądź jakimkolwiek porozumieniu się, ale nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Czekam na sugestie ze strony gminy. Jeżeli nic się nie zmieni to z czasem nie będzie przejazdu. Ja go mam, inni nie będą go mieć. Logiczne jest to, że trzeba to uregulować bądź zamknąć – mówi Dawid Cetnar, syn pani Barbary. - Mieszkam tutaj 36 lat i nic w tym miejscu nie było i nie jest zrobione. Przywiezienie przyczepy żwiru jest dla mnie bezsensowne na taki grunt jaki na drodze mamy. Jeżdżę dużo samochodem i widzę, że są drogi asfaltowe do pól od 2 do 5 km, a my mamy tutaj tylko kawałek drogi – dodaje Cetnar.

Władze gminy Jasło mają świadomość, że w tym momencie stan techniczny drogi o długości około 685 metrów jest zły, gdyż nawierzchnia żwirowa jezdni oraz jej warstwa podbudowy jest uszkodzona, a szerokość drogi waha się w granicach od około 2 do 8 metrów. Ponadto stan faktyczny zużytkowanej drogi nie pokrywa się ze stanem ewidencji gruntów.

– Mówimy o tym, że droga gminna stanowi pewną część działek prywatnych. Jest to słuszne stwierdzenie, z tego powodu, że ludzie jeżdżąc tą drogą wykorzystują elementy działek w miejscu, gdzie jest bezpieczny przejazd. W przypadku skarpy oddalają się i utwardzają pas drogi przestawiając w ten sposób trasę. Przy tej drodze znajduje się szesnaście posesji. Czy w mniejszym czy w większym stopniu jest ingerencja przebiegu drogi w prywatne działki. Gmina we współpracy z radnymi z miejscowości Trzcinica wraz sołtysem prowadzą rozmowy z właścicielami tych przyległych posesji wokół drogi o nieodpłatne przekazanie na gminę tych części własnych działek, gdzie jest tzw. jej zużytkowanie. My na siebie weźmiemy obowiązek finansowy podziałów geodezyjnych, założenia zmian w księgach wieczystych. Zobaczymy co przyniosą rozmowy z mieszkańcami – podkreśla Henryk Motkowicz, zastępca wójta gminy Jasło. Jeżeli stan prawny drogi zostanie uregulowany to władze gminy przystąpią do jej naprawy, jednak zaznaczają, że na tę chwilę trudno będzie mówić o jej asfaltowaniu. Planują także wprowadzenie zmian organizacji ruchu poprzez ograniczenie tonażu do 3,5 t. Wygląda na to, że aby wszystkie strony zarówno mieszkańcy przysiółka Dąbrowy, jak również władze gminy były zadowolone potrzeba kompromisu i dobrej woli.
Ilona Dziedzic
ilona.dziedzic@jaslo4u.pl

