Wojenki w powiecie ciąg dalszy
Sytuacja w radzie powiatu staje się coraz trudniejsza. Tym razem Grzegorz Pers nawet nie otworzył obrad w związku z ich bojkotem przez radnych PiS i PSPP. Nie zjawili się oni na sali posiedzeń.

42.207 – to liczba głosów jakie mieszkańcy powiatu jasielskiego oddali na kandydatów do rady powiatu w wyborach samorządowych w listopadzie ubiegłego roku. Stając przed urną wyborczą z wypełnioną kartą liczyli na to, że dokonują najlepszego wyboru nie tylko dla siebie ale dla całej społeczności lokalnej. Dzisiaj radni powiatowi, którzy dzięki głosom wyborców mogą sprawować swój mandat zdają się zapominać o zaufaniu ale także obowiązku jaki nałożyli na nich mieszkańcy. Obowiązku, który polega na dbaniu o interes samorządu.
Zapomina się, że owy samorząd to tak naprawdę nie radni, nie prezydium rady i nie zarząd powiatu lecz społeczność połączona przez wspólne cele i dążenia, terytorium, będąca świadomą swojej odrębności. Społeczność dla której nie liczą się rozgrywki polityczne, lecz to czy jej członkowie będą mogli jeździć po bezpiecznych drogach a szpital zagwarantuje im opiekę medyczną na najwyższym poziomie.
Zwołana na dzisiaj nadzwyczajna sesja rady powiatu nie odbyła się ze względu na brak wymaganego kworum. Na sali posiedzeń rady nie zjawili się radni PiS oraz PSPP, którzy konsekwentnie realizują obraną strategię. Ich celem jest odwołanie starosty jasielskiego oraz przyjęcie rezygnacji przewodniczącego oraz wiceprzewodniczącego rady. Władze powiatu skutecznie unikają głosowań nad wnioskami opozycji poprzez brak zgody na włączanie ich do porządku obrad kolejnych sesji nadzwyczajnych. Przeciąganie liny trwające od ponad miesiąca skutkuje całkowitą niezdolnością rady do podejmowania decyzji.

fot. Archiwum
Mamy większość
Radni PiS oraz PSPP przekonują, że podjęte przez kluby opozycji działania są absolutną koniecznością w obliczu utraty przez dotychczasowe władze większości w radzie. Zmiany w prezydium rady stanowią w ich opinii naturalne następstwo powstania nowej większości. Tworzyć ją mają radni Kubów PiS i PSPP. W tej sytuacji PSL i PO znalazłoby się w opozycji.
Nieobecność radnych PiS oraz PSPP na dzisiejszej sesji podyktowana była brakiem obecności w porządku obrad wniosków nad przyjęciem rezygnacji Grzegorza Persa z funkcji przewodniczącego rady powiatu, Jana Lazara z funkcji wiceprzewodniczącego rady powiatu oraz wniosku o odwołanie starosty.
Co więcej radni opozycji zarzucają przewodniczącemu Persowi, że informując o sesji nadzwyczajnej złamał on zasady określające w jaki sposób powinien to zrobić. Ich zdaniem powinni otrzymać materiały sesyjne pocztą tradycyjną a nie jak miało to miejsce pocztą elektroniczną. Tylko nieliczni z radnych opozycji otrzymali zawiadomienia „do ręki”.
Odbijanie piłeczki
Argumenty stawiane przez opozycję zdają się nie trafiać do sprawujących władzę w powiecie PSL i PO. W wydanym 28 września stanowisku zarząd powiatu dokonał jednoznacznie krytycznej oceny zachowania radnych PiS i PSPP podczas ubiegłotygodniowej sesji nadzwyczajnej. Przypomnijmy, że radni opozycji ostentacyjnie wyszli z sali posiedzeń.
Zarząd mówi o oburzeniu na nieodpowiedzialne zachowanie radnych PiS i PSPP. Zdaniem władz powiatu torpedowanie prac rady skutkuje narażeniem powiatu jasielskiego na straty. W stanowisku zarządu czytamy, że decyzje takie jak: przekazanie gminom do zarządzania odcinków dróg powiatowych czy też przystąpienia do realizacji zadania, które ma być zgłoszone do programu przebudowy dróg lokalnych są konieczne do podjęcia przed końcem września 2015 roku.

Z zarzutami władz powiatu nie zgadza się Janusz Przetacznik, przewodniczący klubu radnych PSPP. Do stanowiska Zarządu odnieśliśmy się w naszym oświadczeniu, które mam nadzieję zostanie opublikowane na stronie Starostwa. Stanowisko Zarządu bowiem zawiera stwierdzenia nieprawdziwe. Kłamstwem jest to, że to właśnie postępowanie radnych PiS oraz PSPP naraża na straty powiat jasielski. Nie można zrzucać winy na radnych, gdy Zarząd odmawia radnym prawa do wykonywania swojego mandatu i angażuje się w wewnętrzne sprawy Rady. Odrębną, ale jakże równie ważną kwestią jest podejmowanie uchwał na sesji która naszym zdaniem została zwołana z pogwałceniem obowiązujących przepisów – mówi Janusz Przetacznik.

Janusz Przetacznik
Tymczasem w ubiegły piątek, kiedy w porządku obrad znajdowały się te same uchwały co dziś starosta Franciszek Miśkowicz zapewniał uspokajając jednocześnie, że brak decyzji rady w tychże sprawach nie będzie niósł dla powiatu negatywnych skutków. To nie są uchwały, które byłyby uchwałami nadzwyczajnym, chociaż byłoby dobrze gdyby zostały podjęte – mówił po zerwanej w piątek sesji starosta.
W ostatnich tygodniach spór polityczny w powiecie przerodził się w prawdziwą wojnę podjazdową. Choć trup nie ściele się gęsto samorząd na politycznych potyczkach może jedynie stracić, nie zyskać.
PP
