Wypadek w Nowym Żmigrodzie
W Zespole Szkół w Nowym Żmigrodzie, ponad metr kwadratowy tynku spadł z sufitu na głowy czworga licealistów.
Wszyscy trafili do szpitala, jeden miał nawet podejrzenie wstrząśnienia mózgu. Na szczęście obrażenia okazały się niegroźne i wszyscy wrócili już do domów. Pozostaje pytanie - dlaczego doszło do tego wypadku i kto odpowiada za to, że szkoła nie była gruntownie remontowana od prawie 100 lat. Podczas przerwy na półpiętrze klatki schodowej stała czwórka licealistów. Kawał tynku, który oderwał się od wyższej kondygnacji spadł na głowy uczniów. Pierwszej pomocy poszkodowanym udzieliła szkolna higienistka i lekarz z miejscowego ośrodka zdrowia.
Jolanta Kmiecik, nauczycielka
-”Zadzwoniliśmy do rodziców poinformować rodziców co się wydarzyło i jak się czują dzieci i dalej już dzieci pojechały już do szpitala.”
Jan Giebułtowski, lekarz szpitala w Jaśle
-”Dzieciaki zostały wypisane w stanie dobrym, obrażenia są powierzchowne nie zagrażają zdrowiu i życiu i skierowane do dalszego leczenia u lekarza rodzinnego.”
Kilkanaście godzin po wypadku na tym samym półpiętrze jedynym zabezpieczeniem była drabina, by uczniowie nie przechodzili pod sufitem, z którego odpadł tynk. Zdaniem dyrektora szkoły to powinno na razie wystarczyć, zwłaszcza, że inspektor nadzoru budowlanego nie dostrzegł szczególnego zagrożenia.
Władysław Mroczka, dyrektor Zespołu Szkół w Nowym Żmigrodzie:
-”Stwierdził, że należy to zabezpieczyć i w jak najszybszym czasie organ prowadzący szkołę zobowiązał te usterki naprawić.”
Starostwo jasielskie, któremu podlega szkoła, przekazało na naprawę 10 tysięcy złotych.
Marian Gancarz, starosta jasielski
-”Budynek ma swoje lata , myśmy w sensie inwestycyjnym w Nowym Żmigrodzie przewidywali budowę sali gimnastycznej, myśmy poprawiali internat więc nie można powiedzieć, że nie dawaliśmy środków.”
Innego zdania jest dyrektor szkoły.
Władysław Mroczka, dyrektor Zespołu Szkół w Nowym Żmigrodzie
-”Remont ostatni? Myślę, że nie pamiętam ani nikt nie pamięta w tej szkole żeby był przeprowadzany.”
Lista pilnych remontów jest wyjątkowo długa, od tynków, okien, schodów aż po dach. Mimo to w takich warunkach uczy się 400 uczniów. Zespół Szkół w Nowym Żmigrodzie jest jedyną placówką ponadgimnazjalną w promieniu 20 kilometrów.
Marek Winiarski/TVP 3 Rzeszów
Dwa lata temu do wypadku doszło w innej szkole w Nowym Żmigrodzie. Ranna została wtedy jedna z uczennic. I każdego roku można na Podkarpaciu wyliczać przypadki, kiedy dzieci są ofiarami nieodpowiedzialności dorosłych. Czerwiec 2004 roku. W szkole podstawowej w Nowym Żmigrodzie w jednej z sal wypadło okno. Wypadło wprost na głowę jednej z uczennic. Na szczęście nie robiła sie szyba, ale potłuczona dziewczynka i tak trafiła do szpitala. Okazało się, że część okien w tej placówce miało po 50 lat i była w fatalnym stanie, ale samorząd nie miał pieniędzy ani na ich remont ani na wymianę. Stało się to dopiero po wypadku. Sierpień tego roku. Tym razem miejscem tragedii było boisko jednej z podstawówek w Stalowej Woli. 16-letni Tomek spadł plecami na metalowy płot, po tym jak próbował ściągnąć z drzewa piłkę. Jeden z prętów przebił ciało nastolatka. Chłopak cudem przeżył. Także tu pieniądze na zabezpieczenie ogrodzenia znalazły się dopiero po wypadku.
Inne wypadki
Konrad Dudek/TVP 3 Rzeszów

