Wysokie zwycięstwo Czarnych w sparingu z Przełęczą Dukla
Czarni Jasło urządzili sobie prawdziwy festiwal strzelecki w sobotnim sparingu, w którym rywalem jasielskiego zespołu była drużyna Przełęczy Dukla. Jaślanie aż siedmiokrotnie zdołali umieścić piłkę w siatce bramki przeciwnika. Wynik mógł być jeszcze bardziej okazały, gdyby w kilku sytuacjach zawodnikom gospodarzy nie zabrakło skuteczności. Gości stać było zaledwie na honorowe trafienie.
Zobacz zdjęcia z meczu w naszej fotorelacji > FOTOGALERIA
Po dwóch tygodniach Czarni Jasło wrócili na boisko piłkarskie ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Śniadeckich w Jaśle. Od dnia, w którym podopieczni Adama Domaradzkiego mierzyli się w meczu kontrolnym z Sawą Sonina, nie udało im się rozegrać żadnego z zaplanowanych sparingów (Czarni mieli zmierzyć się z Przełomem Besko, Tarnovią Tarnów i LKS Skołyszyn). Powodem były niesprzyjające warunki atmosferyczne, które uniemożliwiły przygotowanie obiektu.
Wczoraj, pogoda nie mogła już przeszkodzić w organizacji zawodów, w których Czarni zmierzyli się z Przełęczą Dukla, zespołem rywalizującym w rozgrywkach klasy okręgowej – grupa krośnieńska. Po opadach śniegu, które w piątkowy wieczór znów nawiedziły Jasło, w sobotę nie było już śladu. Obie ekipy wybiegły na murawę kilka minut po godzinie 14. W wyjściowej jedenastce Czarnych mogliśmy zobaczyć Łukasza Lepuckiego w bramce, Wojciech Dziedzica i Szymona Sabika w roli stoperów, Krzysztofa Szydło i Dawida Floriana na bokach obrony. W linii pomocy wystąpili z kolei: Kamil Majka, Mateusz Kurdziel, Karol Szydło, Patryk Fryc oraz Tomasz Pałucki. Na szpicy trener Adam Domaradzki postawił na Bartłomieja Rodaka. Warto wspomnieć, że szkoleniowiec Czarnych Jasło nie mógł wczoraj skorzystać z usług Łukasza Urbana i Wojciecha Kiełtyki.

Dawid Florian w walce o piłkę z rywalem
Gospodarze dominowali nad rywalem od pierwszych minut spotkania. Raz po raz meldowali się w polu karnym Przełęczy, gdzie obrońcom gości dawał się we znaki dobrze dysponowany tego dnia Bartek Rodak. To za jego sprawą Czarni szybko objęli prowadzenie. Napastnik gospodarzy umieścił piłkę w siatce mierzonym strzałem po ziemi, tuż przy prawym słupku bramki. Jaślanie nie zamierzali spuszczać z tonu. Dzięki wysokiemu presingowi i zdecydowanej grze w defensywie gasili w zarodku wszelkie ofensywne zapędy gości. To z kolei procentowało kolejnymi okazjami do zdobycia gola. Jedną z nich skrzętnie, po składnej akcji całego zespołu wykorzystał Rodak. Zawodnik wbiegając w pole karne do zagranej w tempo przez Pałuckiego futbolówki, miał wystarczająco dużo czasu, aby zapytać bramkarza, w którym rogu ma umieścić piłkę. Ostatecznie, z zimną krwią wpakował ją do siatki precyzyjnym strzałem przy dalszym słupku.
Absolutna dominacja Czarnych nie podlegała najmniejszej dyskusji. Na 3:0 wynik podwyższył Dawid Florian. Rezultat po upływie pierwszych 45. minut mógł być bardziej okazały, gdyby jedenastkę podyktowaną przez arbitra za faul w polu karnym na jednym z zawodników gospodarzy wykorzystał Wojciech Dziedzic. Doświadczony obrońca zdecydował się na mocne uderzenie w kierunku prawego okienka bramki. Nie zdołał jednak umieścić piłki w siatce, którą jedynie ostemplował poprzeczkę. Kiedy zamknął powieki, oczyma wyobraźni z pewnością zobaczył miny zawiedzionych kibiców, którzy w normalnych warunkach obserwując rywalizację z poziomu trybun, niechybnie wydobyliby ze swoich gardeł również głośny jęk zawodu.
W przerwie trener Adam Domaradzki, czego można było się spodziewać, dokonał sporej ilości zmian. Lepuckiego w bramce zastąpił testowany bramkarz Łukasz Kuryj. W linii obrony na murawie pojawili się: Paweł Setlak, Paweł Remut, Rafał Mastaj i Wojciech Myśliwiec, który jak widać może powoli przyzwyczajać się do pozycji lewego defensora. W pomocy zobaczyliśmy Macieja Sowę, Bartosza Szopę oraz zaledwie szesnastoletniego testowanego w tym meczu ofensywnego pomocnika, którego opiekun Czarnych desygnował do gry na lewym skrzydle. Rodaka na szpicy zastąpił pozyskany niedawno przez klub Marcin Krajewski.

Paweł Setlak przy próbie dojścia do dośrodkowania
Krajewski szybko przypomniał trenerowi, z jakich powodów klub ściągnął go na Śniadeckich 15. Napastnik Czarnych kilka minut po przerwie podwyższył prowadzenie na 4:0. Krajewski otrzymał piłkę na lewej stronie boiska, złamał akcję do środka, po czym niesygnalizowanym strzałem kropnął w kierunku bliższego słupka bramki z odległości około dwudziestu metrów. Bramkarzowi gości nie pozostało nic innego jak tylko wyjąć pikę z siatki.
Czarni w pełni kontrolowali przebieg rywalizacji. Goście nie potrafili znaleźć recepty na nieustanny presing ze strony gospodarzy. Imponować może fakt, że w grę obronną drużyny zaangażowane są wszystkie formacje, a pierwszą instancję odpowiadającą za odbiór piłki stanowią gracze ofensywni. Nic więc dziwnego, że to właśnie Czarni przez większość czasu byli w posiadaniu futbolówki, niemal nie opuszczając połowy boiska zajmowanej przez gości. W takich okolicznościach, kolejne gole dla gospodarzy wydawały się jedynie formalnością.
Przy trafieniu na 5:0 dla Czarnych próbkę swoich umiejętności zaprezentował filigranowy szesnastolatek, którego Adam Domaradzki postanowił przetestować na tle seniorskiej drużyny Przełęczy. Utalentowany skrzydłowy w akcji na lewej stronie boiska przełożył piłkę na prawą nogę, po czym strzałem z narożnika pola karnego w kierunku dalszego słupka bramki posłał futbolówkę w samo okienko ściągając przysłowiową „pajęczynę”. Bramkarz Przełęczy wobec uderzenia najwyższej próby Marcela Płocicy był bez najmniejszych szans. Po kolejnym strzelonym golu, Czarni nieco spuścili z tonu pozostawiając rywalom coraz więcej miejsca do gry. W efekcie goście zdołali zanotować trafienie honorowe. Jego autorem był Grzegorz Wołczański.

Decydującego o wyniku rywalizacji gola strzelił Maciej Sowa
Gol dla gości wyraźnie zmotywował Czarnych do podkręcenia tempa w końcowym kwadransie gry. Drugie trafienie na swoim koncie zapisał testowany Płocica, który akcję brakową zapoczątkował na lewej flance. Skrzydłowy najpierw dośrodkował piłkę w pole karne, próbując obsłużyć podaniem wbiegającego w obręb szesnastki Krajewskiego. Napastnik Czarnych był jednak nieco spóźniony do tego zagrania. Futbolówka trafiła jednak do podążającego za akcję Floriana. Pomocnik gospodarzy, choć miał dobrą pozycję do oddania strzału na bramkę postanowił zagrać piłkę z powrotem do Płocicy, który bez ceregieli wpakował ją do siatki.
Wynik spotkania ustalił Maciej Sowa, który wykończył akcję zespołu strzałem z pola karnego obok interweniującego bramkarza.
JKS Czarni 1910 Jasło – Przełęcz Dukla 7:1 (3:0)
MD
