Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Z piekła do nieba. Siatkarze MKS-u „Gamrat-MOSiR” Jasło lepsi od „Kępy” Dębica w pięciosetowym pojedynku

7

Zespół MKS-u „Gamrat-MOSiR” Jasło zmierzył się wczoraj we własnej hali z drużyną UKS-u „Kępa” MOSiR Dębica. Po dwóch przegranych partiach, gospodarze zdołali odwrócić losy rywalizacji, pokonując ostatecznie gości 3:2.

Mecze rozgrywane we własnej hali przez podopiecznych Bartosza Kilara, dostarczają w tym sezonie kibicom, olbrzymich emocji. Nie inaczej było wczoraj, kiedy to jasielski zespół podejmował u siebie ekipę dębickiej „Kępy”, w ramach 13. rundy spotkań siatkarskiej II. ligi mężczyzn – grupa 4. Dębiczanie przyjeżdżali do Jasła w dobrych nastrojach, mając na swoim koncie zwycięstwa w trzech ostatnich meczach.

Zdjęcia z meczu znajdziesz w FOTOGALERII

Dobrą dyspozycję, goście, potwierdzili w pierwszym secie środowego meczu. Początek pierwszej partii należał jednak do gospodarzy. Spora w tym zasługa Kamila Warzochy, który doskonale spisywał się w polu zagrywki. Z drugiej strony, dębiczanie nie mogli wejść na właściwy poziom w grze w ataku. Dwukrotnie piłkę na aut posyłał Ernest Teper. Podopieczni Bartosza Kilara zdołali zbudować trzypunktową przewagę (7:4). Z każdą kolejną akcją, goście radzili sobie jednak coraz lepiej. Jaślanie popełniali coraz więcej niewymuszonych błędów w przyjęciu i rozegraniu piłki. Daleka od doskonałości była również ich postawa w polu zagrywki. Tylko dzięki skutecznej grze w ataku Kamila Warzochy, ekipa MKS-u wciąż pozostawała w grze o zwycięstwo w pierwszym secie. W kluczowej jego fazie goście zdołali odskoczyć jaślanom na kilka punktów. Po złym przyjęciu zagrywki a następnie asie serwisowym w wykonaniu kapitana przyjezdnych Pawła Szymanika, dębiczanie prowadzili 17:14. Wysiłki gospodarzy, zmierzające do odrobienia strat, na nic się zdały. Zespół MKS-u niczym nie przypominał drużyny, której grę, kibice zgromadzeniu na trybunach hali MOSiR w Jaśle, mieli okazję oglądać w kilku spotkaniach w tym sezonie. Podsumowaniem słabej postawy gospodarzy była autowa zagrywka Arkadiusza Kościółka, po której losy pierwszej partii zostały ostatecznie przesądzone na korzyść „Kępy”.

Koszmar z pierwszej partii powrócił w początkowej fazie drugiego seta. Gospodarze ustępowali rywalom w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Kiedy punkt, bezpośrednio z zagrywki, zdobył Karol Karnas, goście prowadzili już 5:0. Wówczas trener Bartosz Kilar zdecydował się na dokonanie pierwszej zmiany. Za Pawła Czupika, na parkiecie pojawił się Rafał Matuła. Jaślanie rozpoczęli mozolne odrabianie strat. W tak nakreślonym zadaniu, pomocni okazali się sami zawodnicy drużyny przyjezdnej, którzy popełnili kilka prostych błędów w przyjęciu i rozegraniu piłki pod siatką. Gospodarze zdołali w końcu doprowadzić do wyrównania (10:10). O tym, aby odskoczyć gościom na kilka punktów, jaślanie mogli jednak tylko pomarzyć. Decydujące, w tym kontekście, wciąż pozostawało rozegranie po stronie MKS-u. Atakujący gospodarzy nie mieli wystarczająco dużo swobody na siatce. Dębiczanie, z kolei, nie mieli większych problemów z ustawieniem skutecznego bloku, na który co rusz nadziewali się miedzy innymi Matuła, Kościółek i Lejko. Szczegół ten nie umknął uwadze Bartosza Kilara, który dokonał kolejnej roszady. Szymona Sobonia zastąpił Bartosz Soboń. Jaślanie wyraźnie poprawili skuteczność w ataku. Przy wyniku 23:23, oczywistym stało się, że gospodarze mogą skutecznie powalczyć o zwycięstwo w drugim secie. W końcówce gra toczyła się na przewagi. Ostatecznie to jednak goście zachowali więcej zimnej krwi i rozstrzygnęli druga partię na swoją korzyść (29:27).

Zacięta rywalizacja w końcowej fazie drugiego seta, dawała gospodarzom nadzieję na to, że odwrócenie losów rywalizacji jest jeszcze możliwe. Warunkiem, było rzecz jasna zwycięstwo w trzeciej partii. Jej początek okazał się bardzo wyrównany. Żadna z ekip nie potrafiła ustabilizować swojej gry na takim poziomie, aby możliwe było uzyskanie widocznej przewagi nad rywalem. Kiedy wydawało się, że w hali jasielskiego MOSiR-u, ponownie, do końca trzeciej odsłony spotkania, oglądać będziemy zażarty bój, gospodarze zaczęli grać jak natchnieni, seryjnie zdobywając kolejne punkty. Do punktów zdobywanych atakiem, jaślanie dołożyli te, które były zasługą skutecznej gry blokiem. Marsz po zwycięstwo w trzecim secie rozpoczął Matuła, który zatrzymał pojedynczym blokiem Pawła Szymanika. Przykład z przyjmującego jasielskiego zespołu wzięli później Bartosz Lasocki i Anatol Lejko, którzy zatrzymali na siatce Ernesta Tepera. Dwa punkty bezpośrednio z zagrywki dołożył Warzocha. Serię siedmiu punktów zdobytych z rzędu zamknął Lejko, który w pojedynkę zatrzymał blokiem Dominika Czaję (17:10). Jaślanie znaleźli się na autostradzie do zwycięstwa w trzecim secie. Konsekwentni nią podążając wygrali tę partię 25:16.

Porażka w trzecim secie podziałała na gości deprymująco. Dębiczanie popełniali coraz więcej prostych, niewymuszonych błędów w przyjęciu i w polu zagrywki. Nie potrafili znaleźć skutecznej recepty na szybkie i dokładne rozegranie gospodarzy. Matuła bezlitośnie przedzierał się przez blok lub umieszczał piłki w boisku mając przed sobą czystą siatkę. Kilka punktów atakiem ze środka zdobył również Lasocki. Warto również podkreślić, że jaślanie fantastycznie spisywali się w obronie, wielokrotnie podbijając piłki po soczystych atakach w wykonaniu zawodników gości. Przewaga MKS-u nawet przez moment nie podlegała najmniejszej dyskusji. Czwarta partia zakończyła się wysokim zwycięstwem jaślan 25:16. O tym, czy ekipa „Kępy” wracać będzie do Dębicy z tarczą, czy na tarczy, zdecydować miał tie-break.

Już na samym początku piątej odsłony meczu, gospodarze udowodnili, że jest tylko jeden zespół, który zasługuje na zwycięstwo w środowym pojedynku. W pierwszej akcji, Lejko i Lasocki zatrzymali podwójnym blokiem Czaję. W kolejnej akcji, piłka po ataku Szymanika, wylądowała na aucie. Niedługo potem Lasocki, w drugie tempo, sprytnie przebił piłkę na drugą stronę siatki, po tym, jak fenomenalną obroną popisał się nie kto inny jak Matuła. Jaślanie prowadzili 3:0. Pojedyncze przebłyski gości nie wystarczyły do tego, aby nawiązać walkę z MKS-em. Gospodarze wygrali piątego seta 15:9 i cały mecz 3:2.        

MKS „Gamrat-MOSiR” Jasło – UKS „Kępa” MOSiR Dębica 3:2 (21:25, 27:29, 25:16, 25:16, 15:9).

MKS „Gamrat-MOSiR” Jasło: Szymon Soboń (kapitan), Kamil Warzocha, Mateusz Armata, Arkadiusz Kościółek, Paweł Czupik, Bartosz Lasocki, Jakub Opoń (libero) – Bartosz Soboń, Rafał Matuła, Łukasz Ludwin, Anatol Lejko, Mikołaj Pezda, Piotr Kulikowski (libero).

I trener: Bartosz Kilar
II trener: Kamil Warzocha

UKS „Kępa” MOSiR Dębica: Dominik Czaja, Karol Karnas, Paweł Szymanik (kapitan), Tomasz Kusior, Patryk Giża, Ernest Teper, Jakub Jurczyński (libero) – Radosław Kij, Konrad Sielawa, Bartosz Pichla, Jakub Solecki, Jan Włodarczyk, Marek Domin (libero), Karol Wrona.

Trener: Jan Włodarczyk

MD

Reklama

Komentarze: 7

Dodaj komentarz Widok:
3
@ kibic
dnia 10.12.2021, 12:12 · Zgłoś
gratulacje
Odpowiedz
5
@ kibicka
dnia 09.12.2021, 20:12 · Zgłoś
Takie zakonczenia lubimy!
Odpowiedz
5
@ PKS
dnia 09.12.2021, 18:17 · Zgłoś
Właściwa wizytówka miasta, brawo.
Odpowiedz
-3
@ kiju
dnia 10.12.2021, 12:30 · Zgłoś
Wizytówka tej dyscypliny jest znikoma ilość kibiców na meczu z Kępą. Na zdjęciach aż 40 osób. Faktycznie jest się czym chwalić.
Odpowiedz
5
@ MKS Gamrat Jasło
dnia 09.12.2021, 16:17 · Zgłoś
Dziękujemy piłkarzom za miłe wsparcie.
Odpowiedz
6
@ Czarni Jasło
dnia 09.12.2021, 16:06 · Zgłoś
Brawo Panowie! Świetna końcówka rundy w Waszym wykonaniu :)
Odpowiedz
6
@ Wierny kibic
dnia 09.12.2021, 15:01 · Zgłoś
Brawo chłopaki!
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.