Za cztery lata zwiedzimy podkarpacką Troję
Dwa kulturalne projekty z Podkarpacia starały się o środki Norweskiego Funduszu Finansowego. Wszystko wskazuje na to, że oba pieniądze dostaną. Chodzi o Trzcinicę i Łańcut
Jest już decyzja w sprawie środków na budowę "Podkarpackiej Troi", jak nazywany jest skansen w Trzcinicy. - Projekt uzyskał pozytywną opinię i można rozpocząć realizację tej inwestycji - informuje Monika Smoleń, dyrektor Departamentu Strategii Kultury i Funduszy Europejskich w Ministerstwie Kultury.
- Teraz ruszymy z przetargami m.in. na kredyty i wykonawcę - wyjaśnia Jan Gancarski, archeolog i dyrektor Muzeum Podkarpackiego w Krośnie. Prace budowlane mają się rozpocząć na wiosnę. Trzcinica dostanie 2 mln euro pomocy z unijnych funduszy.
Jest się z czego cieszyć, bo rozmach, z jakim się myśli o tej inwestycji, jest imponujący. W Trzcinicy w ciągu ostatnich 10 lat prowadzone były prace archeologiczne. Jak czytamy na stronie internetowej Muzeum Podkarpackiego w Krośnie: "znaleziono tam ok. 130 tysięcy różnego rodzaju zabytków, w większości dotąd nieznanych w Polsce, często unikatowych w skali europejskiej. Odkrycia te w zupełnie nowym świetle stawiają początki epoki brązu w tej części Europy, a także zmieniają wiele poglądów dotyczących wczesnego średniowiecza". Najważniejsze odkrycia to osady obronne z początków epoki brązu (2000-1300 r. p.n.e.) i grodzisko wczesnośredniowieczne. - To najstarsze obiekty obronne w Polsce, najstarszy gród z dotychczas znanych - mówi Jan Gancarski.
Teraz powstanie tam skansen na miarę XXI wieku. Oprócz wiernych rekonstrukcji obiektów odkrytych podczas badań archeologicznych, będą także atrakcje, do jakich w Polsce nie jesteśmy przyzwyczajeni. - Wprowadzimy elementy archeologii doświadczalnej: będzie można sobie wybić monetę, zrobić narzędzie kamienne, wykonać słowiańską ozdobę, lepić ceramikę i garnki, a nawet wziąć udział w sypaniu wału obronnego, jakim Słowianie otaczali swe osady - wylicza dyrektor Gancarski. W skansenie będą hodowane zwierzęta, jakie hodowali Słowianie i uprawiane rośliny, takie jak przed wiekami, a obsługa będzie pracować w strojach z epoki. Wszystko to powstanie do 2010 roku.
Nie ma natomiast jeszcze decyzji w sprawie 3,3 mln euro dla Łańcuta. Ale jak uspokaja ministerstwo, to tylko kwestia czasu: - Nadal oczekujemy na odpowiedź w sprawie projektu dotyczącego zamku w Łańcucie. Mam nadzieję, że pojawi się ona do końca listopada lub na początku grudnia - wyjaśnia Monika Smoleń.
Za pieniądze z norweskiego funduszu w maneżu, czyli dawnej ujeżdżalni Potockich, ma powstać Podkarpackie Centrum Dziedzictwa, a w kasynie urzędniczym Muzeum Miasta Łańcuta. Odżyje także XIX-wieczna storczykarnia.
Co do szans powodzenia tego projektu wątpliwości nie ma także Marian Duda, dyrektor Departamentu Edukacji i Kultury w Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim. - W tym programie szanse na dofinansowanie miały tylko projekty o charakterze ponadregionalnym. Łańcut miał znakomitą ocenę. Ekspert, który na miejscu weryfikował dane zawarte we wniosku, większość kryteriów ocenił bardzo wysoko - przypomina dyrektor Duda.
źródło: gazeta.pl

