Zarząd Powiatu i jego racjonalne podejście do zamiaru likwidacji szkół zawodowych
W Zespole Szkół w Nowym Żmigrodzie odbyło się drugie spotkanie. Tym razem zostało ono zorganizowane przez Zarząd Powiatu z rodzicami uczniów uczęszczających do tej szkoły. Starosta przekonywał, że nie jest to zamiar likwidacji szkoły ponadgimnazjalnej w Nowym Żmigrodzie. Wręcz przeciwnie, chce jej pomóc poprzez wygaszanie oddziałów zawodowych...

Zarząd przygotował slajdy, przedstawiające sumę subwencji przeznaczonej na uczniów w zestawieniu z wykonaniem. Z ich treści wynika, że subwencja na ucznia w 2004r. wyniosła ok. 1.830.000 zł, wykonanie ok. 1.800.000 zł. W 2005r. 1700.000 zł subwencji ale wykonanie już 1.900.000 zł. W 2006r. 1.560.000 zł, wykonanie 2.000.000 zł. W 2007r. 1.600.000 zł to subwencja na ucznia, ale wydatkowanie 2.290.000 zł. W 2008r. 1500.000 zł, wykonanie 2.200.000 zł. W 2009r. subwencja 1.800.000 zł, wykonanie 2.700.000 zł. W 2010r. subwencja 1700.000 zł, wykonanie 2.450.000 zł.

- Z roku na rok wykonanie do subwencji to jest ok. 700-800 tys. Stąd konieczność dostosowania wydatków do posiadanych środków. Nie jesteśmy w stanie tej różnicy finansować. Nie dlatego że nie chcemy, tylko nie bardzo jest skąd brać. Nigdy, ani mnie ani koledze Franciszkowi Miśkowiczowi nie przyszło do głowy tej szkoły likwidować. Dlatego jest ograniczenie po to, żeby ta szkoła w Nowym Żmigrodzie była, bo jeżeli pociągniemy jeszcze rok bądź dwa w takiej formie, że będziemy dokładać, to po prostu zbankrutujemy. Jeżeli ograniczymy się i spróbujemy się zbliżyć do wysokości subwencji i nieznacznie dokładać, to wtedy jest szansa ze szkoła w Nowym Żmigrodzie będzie istnieć - tłumaczył Adam Kmiecik, starosta jasielski.

Problem braku naborów do oddziałów i zmniejszająca się liczba uczniów w szkołach zdaniem starosty Kmiecia nie dotknął tylko Zespołu Szkół w Nowym Żmigrodzie, ale również szereg innych szkół. W podobnej sytuacji jest szkoła w Trzcinicy, gdzie również jest zamiar likwidacji trzech oddziałów. W 2008/09r. według danych starosty liczba uczniów do klas technikum uzupełniającego z 40 uczniów zmniejszyła się do 7. - Zespół Szkół w Nowym Żmigrodzie przez dłuższy czas miał problemy z naborem. Takie są fakty. Drastycznie spadła liczba uczniów we wszystkich szkołach powiatu. Zarząd nie ma zamiaru likwidować szkoły. Każdy kto tak twierdzi, mówi nie prawdę. Jeżeli nie ma młodzieży to nie będzie oddziału. Zamiar likwidacji to nie oznacza - likwidacja, ale, że wstrzymamy procedury. Żeby doszło do likwidacji, musi być podjęta tak naprawdę druga uchwała o likwidacji przez wygaszenie. Każdy uczeń, który zaczął naukę w tej szkole ją skończy - dodaje Kmiecik.

Rozmowy również zeszły na temat stadniny koni oraz stacji diagnostyki samochodowej. Na pierwszym spotkaniu Robert Krzyżanowski, przewodniczący Rady Rodziców argumentował, że stacja oraz stadnina przynoszą spore zyski. Ok. 300.000 zł. gospodaruje stacja diagnostyki, natomiast konie ok. 20.000 zł. Co na to Adam Kmiecik? - Wszyscy wiemy co to jest dochód. To jest przychód minus koszty, a więc stacja diagnostyczna w ubiegłym roku miała 253.000 zł. przychodu, z czego zysk około 200.000 zł. Nie jest to 300.000 zł., także stwierdzenie było nieprawdziwe. Nikt stacji diagnostycznej nie chce likwidować. Padły też stwierdzenia, że konie przyniosły 20.000 zł. dochodów. To również było kłamstwem, ponieważ przychód z jazdy konnej w roku 2010 wynosił 7.000 zł., przychód z najmu koni 9.800 zł, To są kwoty netto więc możemy mówić, ze ten przychód brutto mógłby wynosić ok. 20.000 zł. Instruktor nauki jazdy konnej z tego zarobił 3.687 zł. za naukę jazdy oraz 5.140 zł za prowadzenie innowacji przedmiotowej - komentuje Kmiecik.
Grono pedagogiczne, rodzice i przewodniczący Rady Rodziców nie są przekonani co do wyjaśnień starosty. Szkoła otrzymuje na trzy konie huculskie dotacje z programu zasobów genetycznych, z czego na konia przysługuje im ok. 1500 zł. Oprócz pieniędzy z jazdy konnej, uzyskują je również poprzez sprzedaż młodych, odchowanych koni. - Co roku kilka koni selekcjonujemy i sprzedajemy. Żeby go sprzedać, trzeba go troszeczkę odchować, odstawić od matki i przygotować. Te pieniądze, które my wytargujemy, trafiają do kasy Starostwa - mówi Magdalena Mastej, nauczycielka w Zespole Szkół w Nowym Żmigrodzie.
Władze starostwa nie orientują się we własnych dokumentach?
Jazda konna to dla uczniów z klas wojskowo-policyjnych forma zajęć lekcyjnych. - Przykro mi, że władze Starostwa mało się orientują w dokumentach, które sami zatwierdzają, a mianowicie można sprawdzić, że jest zatwierdzona innowacja w klasie wojskowo - policyjnej dotycząca jazdy konnej. Są to zajęcia lekcyjne prowadzone na tych koniach. Jest to innowacja, którą Starostwo również musiało zatwierdzić - stwierdza Beata Baraś, nauczycielka przedmiotów humanistycznych w Zespole Szkół w Nowym Żmigrodzie.

Kolejny problem stanowi stwierdzenie starosty, jakoby naboru do tych oddziałów zawodowych nie było. Beata Baraś na spotkaniu wyjaśniła, że liczba oddziałów jest stała, a więc 2 oddziały liceum, 1 technikum i 1 oddział szkoły zawodowej. - Do tego technikum proponowaliśmy uczniom technikum żywienia, technik-mechanik, projektowanie ogrodów. W zależności, na który kierunek uczniowie byli chętni, technikum zostawało. To nie jest prawdą, że myśmy proponowali trzy oddziały, do dwóch nie było naboru został jeden. Nie! Myśmy mieli w Starostwie nadal zatwierdzony jeden oddział o różnych kierunkach - tłumaczy Baraś.
Młodzież protestuje, walczy o szkołę...
- Sprzedaż koni, sprzedaż działek jest to dobra inwestycja, lecz tylko pozornie, bo przypominam, że my i nasi rodzice już nie długo zyskamy prawa wyborcze, a jesienią są wybory. Chciałabym się zwrócić do Pana Urbana. Pan był harcerzem, jest ułanem. Jak Panu nakazuje własne sumienie, że chcą nam sprzedać konie. Harcerze muszą złożyć przysięgę o obronie pomocy ludziom. Gdzie jest ta pomoc? - te pytania zadała uczennica Zespołu Szkół w Nowym Żmigrodzie.

Radny Jan Urban, członek zarządu stwierdził, iż te wypowiedzi to łatwe granie na ludzkich uczuciach. - Ten gest, który zarząd powiatu skierował do stowarzyszeń działających na tym terenie jest ewenementem, bo jeżeli za symboliczną złotówkę chce się oddać konie, stajnie, to wierzcie mi Państwo, że jest to niesamowita sprawa i nie wiem dlaczego zaczynamy grać na uczuciach. Lubię młodzież, pracuję z młodzieżą. Jest podana ręka i deklaracja. Może ja źle słyszę, może inaczej to odbieram. Słyszę wyraźnie. Będzie nabór, dostaniecie Państwo zgodę na funkcjonowanie jednego oddziału - mówi Jan Urban, członek zarządu.

Gest zarządu...
Dyskusja była prowadzona kilka godzin. Starosta Adam Kmiecik wysunął propozycję w sprawie stadniny koni. Jeżeli zarząd wyrazi wolę, będą wnioskować do rady, aby użyczyć stadninę wraz z konikami na rzecz stowarzyszenia za symboliczną złotówkę na 10 lat. W kwestii zdjęcia z obrad sesji sprawę likwidacji internatu mają podjąć wszyscy radni na zebraniu. Adam Kmiecik starał się wytłumaczyć zgromadzonym, że niektóre szkoły mają nadwyżkę, a bierze się ona stąd, że wydatki mają niższe. Wobec tego pieniądze, które zostają, są dokładane również do szkoły w Nowym Żmigrodzie.
Wśród ludzi zgromadzonych na sali, jeden z mieszkańców Nowego Żmigrodu apelował, aby nikt nie dał się zmanipulować. Jest pewny tego, że chodzi o grunty i sprzedanie ziemi. Zarząd otwarcie ogłosił, że nigdy nie było takie zamiaru, a co więcej właścicielem tego majątku jest hrabia Kazimierz Potulicki, mieszkający w Stanach Zjednoczonych. W rozmowie telefonicznej przekonał ostatecznie Beatę Baraś, nauczycielkę z Zespołu Szkół, że póki szkoła będzie funkcjonować, nikt nie sprzeda tych terenów.
Ilona Czarnecka
czarnecka.ilona@gmail.com
