Zarzecze: Dzieją się tam dantejskie sceny!
Na prośbę naszych czytelników postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się sytuacji, jaka ma miejsce we wsi Zarzecze. Mieszkańcom obiecywano, że przy modernizacji drogi wojewódzkiej nr 992 zostaną wybudowane chodniki. Obietnice nie zostały zrealizowane, a problemów jak się okazuje jest więcej...


Mieszkańcy wsi Zarzecze od dłuższego czasu borykają się z wieloma problemami. Jednym z nich jest niemożność wyjazdu i wjazdu do własnej posesji. Jest to spowodowane namalowaną podwójną linią ciągłą. W związku z czym mieszkańcy są, jak sądzą zmuszeni do łamania przepisów.


- Panowie, którzy malowali te linie byli zdziwieni, że w takim miejscu do drogi nie ma skrętu. - wyjaśnia Piotr Paryś, mieszkaniec wsi Zarzecze.
- Dlaczego ja z własnej posesji nie mogę wyjechać, kiedy trzysta metrów dalej ludzie mają porobione dojazdy do posesji, a u nas nie ma. - pyta Lucjan Konopka, mieszkaniec Zarzecza.

Oprócz możliwości skrętu, brakuje obiecanych chodników. Mieszkańcy bojąc się o bezpieczeństwo własnych dzieci osobiście każdego dnia dowożą swoje pociechy do szkoły. Teren ten jest zabudowany, a według postawionych znaków kierowcy mogą jeździć 70 km/h. Jedynie przed ostrym zakrętem, na którym dochodziło już do wypadków jest ograniczenie prędkości do 50 km/h.


- Kierowcy sobie pozwalają na szybką jazdę. Takie miejsca niebezpieczne jak tutaj powinny zostać ograniczone. W zimie dzieją się tutaj dantejskie sceny. Ja z własnej posesji nie mogę wyjechać, bo są dwie linie ciągłe, a trzysta metrów dalej ludzie mają porobione dojazdy do posesji! - mówi zbulwersowany całą sytuacją Konopka.
Wójt gminy Dębowiec Zbigniew Staniszewski proponuje, aby zostały postawione radary, które ograniczyłyby prędkość kierowców, a mieszkańcy czuliby się poprzez to bezpieczniej.

- Noszę się z zamiarem, żeby promować ten sprzęt. To musimy zrobić na 100 %. - odpowiedział Zbigniew Staniszewski, wójt gminy Dębowiec.
Zapytaliśmy również o chodniki, na które w dalszym ciągu czekają mieszkańcy.
- W następnej kadencji dołożymy pieniądze, aby ta inwestycja została zakończona. Ja nie obiecuję, ale musimy się tym zająć. Wyślę pismo do Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie, a w nim zadeklaruję pomoc finansową budowy tych chodników. Jesteśmy otwarci i chcemy dawać pieniądze i pomoc, tylko żeby chcieli ją przyjąć i porozmawiać po ludzku. Miejmy nadzieję, że to się zmieni. - dodaje Staniszewski.

Sprawdziliśmy drogę w Zarzeczu. Zadziwiające jest to, iż zjazdy są zrobione na bardziej niebezpiecznym odcinku drogi, blisko ostrego zakrętu, przy którym wyjazd jest bardzo ryzykowny. Dlaczego zatem brakuje ich w miejscu, gdzie wyjazd na drogę nie jest tak bardzo niebezpieczny?
- Każdy obiecywał, że jak będzie budowa drogi to zrobią chodniki. Nasz gospodarz wójt na każdym zebraniu to obiecywał. Jednym słowem, nas zlekceważyli! - dodaje Lucjan Konopka.

Mieszkańcy Zarzecza napisali pismo do Podkarpackiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie z prośbą o zmianę oznakowania poziomego i pionowego, który utrudnia im wyjazd i wjazd do własnej
posesji. W piśmie proszą również o ograniczenie prędkości problematycznym odcinku drogi. Dostali odpowiedź pisemną po dwóch miesiącach. Po naszej interwencji mieszkańcy odebrali pismo, w którym zarząd zaznaczył, że może zostać zmienione oznakowanie poziome, jedynie w ograniczonym zakresie, w innych częściach to oznakowanie pozostanie bez zmian.
Nie ma również przejścia dla pieszych tuż przy przystanku autobusowym, gdzie można byłoby przejść na drugą stronę ulicy.

Kiedy zostanie zmienione oznakowanie? Nikt nie wie. Dzięki naszej interwencji w najbliższy piątek odbędzie się w Domu Ludowym w Zarzeczu spotkanie z mieszkańcami, Wicemarszałkiem Bogdanem Rzońcą, Wójtem Zbigniewem Staniszewskim oraz radnymi, na którym poruszony zostanie temat chodników i utrudnień na drodze w Zarzeczu.
Do sprawy powrócimy.
Ilona Czarnecka
