Zdobyli więzienie upokarzając hitlerowskiego okupanta. Jasło pamięta o bohaterach
Po raz szósty harcerze wraz z zaproszonymi jaślanami uczcili pamięć uczestników akcji „Pensjonat”. Równo 75 lat temu oddział dywersyjny AK pod dowództwem ppor. Zenona Soboty ps. „Korczak” w brawurowej akcji, działając pod nosem hitlerowców, uwolnił z jasielskiego więzienia gestapo blisko 180 więźniów.

„W nocy z 5 na 6 sierpnia Oddział Sił Zbrojnych w Kraju przeprowadził akcję uwolnienia więźniów politycznych w Jaśle. Uwolniono 66 więźniów…”. Tak o akcji „Pensjonat”, Kierownictwo Walki Podziemnej informowało Londyn w komunikacie nr 9 z 19 sierpnia 1943 r. Umożliwiono też ucieczkę około 67 więźniom pospolitym. Była to liczba zaniżona przez Niemców, którzy obawiali się kar ze strony przełożonych, bo tych ostatnich było blisko dwa razy więcej. Łącznie było to około 180 osób.
Jasielską akcję pod kryptonimem „Pensjonat” (lub „Akcja W”) można porównać do najbardziej misternych, przeanalizowanych i dopracowanych działań Kedywu KG AK w Warszawie. Dokładny wywiad, selekcja wykonawców, drobiazgowe przygotowanie oraz perfekcja wykonania zadania sprawiły, że akcja ta była jedną z najbardziej udanych i najgłośniejszych nie tylko na terenie Okręgu AK Kraków i Podokręgu AK Rzeszów. Odbiła się ona także szerokim echem w całej okupowanej Polsce i na emigracji. Mówiły o niej również alianckie rozgłośnie radiowe.
Spektakularną akcję oraz pamięć o jej uczestnikach oraz ofiarach od sześciu lat wspominają osoby biorące udział w Jasielskim Marszu Wolności. W tym roku odbył się on już po raz szósty. Tradycyjnie, harcerze, samorządowcy, ludzie kultury oraz zaproszeni mieszkańcy miasta, zgromadzili się w godzinach wieczornych pod pomnikiem Armii Krajowej, przy ul. Staszica. Po tym, jak zapłonęły pochodnie, dzierżone w rękach harcerzy, odegrany został wzorem lat poprzednich, Hymn Armii Krajowej.
Głos zabrał również Wiesław Hap, nauczyciel, wychowawca, regionalista, prezes zarządu Stowarzyszenia Miłośników Jasła i Regionu Jasielskiego. – Chcemy nieco inaczej obchodzić te uroczystości. Ma być to lekcja historii na żywo, najpierw przed pomnikiem, gdzie znajdowała się brama więzienia, później na trasie odskoku uczestników akcji, którą wyprowadzano uwolnionych. W ten sposób, staramy się od kilu już lat wspominać akcję, w której uwolniono 180 ludzi. Były oczywiście także jej ofiary. Pół roku po jej przeprowadzeniu rodzina Madejewskich, czy też drugi z braci Magurów, zostali aresztowani i straceni. Należy jednak pamiętać, o tym, że prawie dwustu ludziom, po raz drugi darowano życie. – mówił.

Wiesław Hap
Młodzież zaprezentowała także wizerunki sześciu członków bohaterskiego oddziału. Autorem grafik jest Piotr Hudyma, jaślanin, absolwent I Liceum Ogólnokształcącego w Jaśle. Prezentacji postaci ppor. Zenona Soboty ps. „Korczak, ppor. Zbigniewa Cerkowniaka ps. „Boruta”, plut. pchr. Zbigniewa Zawiły ps. „Żbik”, kpr. pchr. Stanisława Kostki ps. „Dąbrowa”, plut. Józefa Okwieki ps. „Trójka” oraz harcerza Stanisława Magury ps. „Paw”, towarzyszyło odczytanie krótkich not biograficznych każdego z bohaterów wydarzeń, które miały miejsce przed siedemdziesięcioma pięcioma laty.

Tradycyjnie odczytano list autorstwa ostatniego żyjącego do dziś uczestnika akcji, płk. Stanisława Dąbrowy - Kostki, adresowanego do wszystkich osób, które angażują się w organizację Jasielskiego Marszu Wolności oraz biorą w nim udział.
„Moi Drodzy jasielscy Przyjaciele! Już od sześciu lat jestem duchem i sercem z Wami podczas tego pięknego wydarzenia patriotycznego. Nie mogę być ciałem, ze względu na wiek i stan zdrowia. Ale zapewniam Was, że jest mi cieplej i lżej na sercu, kiedy wiem, że i Wy, tu i teraz, jesteście ze mną i pamiętacie o moich świętej pamięci kolegach - uczestnikach akcji „Pensjonat”. – pisze w liście Honorowy Obywatel Miasta Jasła.
Gdy zaczął zapadać zmrok, uczestnicy uroczystości spod pomnika wyruszyli w marsz. Trasą odskoku członków oddziału oraz oswobodzonych więźniów udali się do Żółkowa, gdzie na parkingu przy kościele parafialnym św. Faustyny miała odbyć się druga część piątkowych obchodów 75. rocznicy akcji „Pensjonat”. W asyście strażaków ochotników zapalono ognisko, którego płonienie rozświetliły plac, gdzie zgromadziło się kilkadziesiąt osób. Wśród nich był Jan Stachyrak, syn uwolnionej w nocy z 5 na 6 sierpnia 1943 r. więźniarki. – Dzięki temu, że moja mama została oswobodzona w akcji mogłem urodzić się ja. Kiedy przyszedłem na świat, mama miała 32 lata, babcia 52. Ona też została osadzona w więzieniu gestapo. Znalazły się tam w wyniku obławy, którą gestapo przeprowadziło w Białobrzegach, dzielnicy Krosna. Był tam sąsiad, który skrzętnie obserwował działalność ludzi związanych z partyzantką oraz formacjami wojskowymi zbrojnego podziemia niepodległościowego. Gdyby nie akcja „Pensjonat” najprawdopodobniej z więzienia obie już by nie wróciły. Skończyłyby zapewne w wykopanej przez siebie mogile w lesie warzyckim po rozstrzelaniu lub w obozie. Kiedy rozmawialiśmy o tym, co wydarzyło się podczas wojny, mama nie potrafiła tych wydarzeń precyzyjnie zrelacjonować, głównie ze względu na wielkie emocje. Szkoda, że nie doczekała czasy, kiedy mogłaby stać się świadkiem realizacji wspaniałej inicjatywy, która pojawiła się w Jaśle sześć lat temu. – mówił.

Jan Stachyrak
VI Jasielski Marsz Wolności zakończył wspólny śpiew piosenek żołnierskich i partyzanckich oraz pieśni religijnych. Uczestnicy szóstej edycji marszu, po otrzymaniu błogosławieństwa od proboszcza parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Jaśle po godz. 22. udali się do swoich domów.

MD

