Złoty chłopak z Jasła
W żyłach Jarka Muchy płynie siatkarska krew. Już w dzieciństwie marzył o tym, aby
z reprezentacją walczyć o najwyższe cele. Dziś marzenia te udało mu się spełnić. Jaślanin został mistrzem świata.
Reprezentacja Polski U-21 na Mistrzostwach Świata rozgrywanych w Czechach nie miała sobie równych. W finale imprezy Polacy pokonali w niedzielę Kubańczyków 3:0. Było to
48 z rzędu zwycięstwo tej drużyny. Młodzi zawodnicy z dumą mogli prezentować zdobyte przez siebie złote medale. Wśród nich był jaślanin - Jarek Mucha, z którym udało nam się porozmawiać o jego jak do tej pory życiowym sukcesie.
fot. Klaudia Piwowarczyk
M.D.: Jak czuje się młody zawodnik, na którego szyi zawisł złoty medal mistrzostw świata?
Jarek Mucha: Uczucie to jest nie do opisania. Spełniło się moje marzenie z dzieciństwa. Zawsze chciałem być w kadrze i zdobywać z nią jak najwyższe cele.
M.D.: Długo świętowaliście z kolegami zdobycie tytułu mistrza globu?
Jarek Mucha: Na świętowanie mieliśmy bardzo mało czasu, bowiem od razu po finale udaliśmy się do Warszawy, gdzie w siedzibie Komitetu Olimpijskiego spotkaliśmy się
z przedstawicielami polskiego związku.
M.D.: Powołanie do kadry narodowej było dla Ciebie dużym zaskoczeniem?
Jarek Mucha: Było to dla mnie duże zaskoczenie, jednak od zawsze do tego dążyłem
i w głębi duszy miałem nadzieję, że kiedyś ta chwila nastąpi.
M.D.: Na boisku podczas rozgrywanych w Czechach mistrzostw świata pojawiłeś się
w meczach z Iranem i Marokiem wchodząc z ławki. Jakie emocje towarzyszą zawodnikowi w chwilach, kiedy trzeba pomóc drużynie na boisku?
Jarek Mucha: Wychodząc na boisko chciałem po prostu pomóc swojej drużynie i pokazać się z jak najlepszej strony. Takie jest nasze zadanie. Dodam, że pierwszy raz w życiu mogłem wejść na boisko z orzełkiem na piersi. Jest to wielkie przeżycie. Takie chwile na długo zapadną mi w pamięci.
M.D.: Przejdźmy do tego, jak zaczęła się Twoja przygoda z dyscypliną. Nie było przypadkiem tak, że od najmłodszych lat byłeś po prostu skazany na grę w siatkówkę?
Jarek Mucha: Myślę, że jest w tym trochę prawdy, ponieważ moja mama grała kiedyś
w siatkówkę, brat do dzisiejszego dnia gra zawodowo. Mój tato był zawodowym piłkarzem ręcznym. Nie mogę powiedzieć, że byłem na to skazany, bo zawsze sprawiało
mi to dużo przyjemności, jednak patrząc z perspektywy czasu jestem bliskim bardzo wdzięczny, że wyznaczyli mi kierunek.
M.D.: Ojciec i brat zdają się być z Ciebie bardzo dumni. Świadczy o tym aktywność Konrada na popularnym portalu społecznościowym w trakcie imprezy i po jej zakończeniu. Jak ważne jest poczucie, że zawsze możesz liczyć na wsparcie najbliższych w tym,
co robisz, do czego dążysz?
Jarek Mucha: Rodzicom i bratu zawdzięczam wszystko, co do tej pory osiągnąłem, bez ich wsparcia nic w zżyciu bym nie zdobył. Wiem, że zawsze mogę do nich zadzwonić
i o wszystkim powiedzieć. Nie zawsze w życiu wszystko wychodzi tak jakbyśmy tego chcieli i wtedy wiem, że mam ich i razem damy radę. Mieć taką rodzinę to skarb.
M.D.: W karierze niemal każdego zawodnika, bez względu na dyscyplinę jest ktoś, z kogo bierze on przykład. Na kim ty wzorujesz się uprawiając siatkówkę?
Jarek Mucha: Mój tato i brat byli w kadrze. Od najmłodszych lat chciałem im dorównać
i to w ich ślady chciałem iść. Są oni dla mnie głównym wzorem do naśladowania.
M.D.: Siatkówka jest dla Ciebie sposobem na życie?
Jarek Mucha: Siatkówka dużo mnie nauczyła, w szczególności pokory i wytrwałości
w dążeniu do celu. Chcę robić to jak najdłużej i z czasem osiągać coraz więcej w tej dziedzinie.
M.D.: Co robisz, kiedy nie trenujesz i nie grasz w siatkówkę?
Jarek Mucha: Najczęściej spędzam czas w gronie moich przyjaciół.
M.D.: Jako uczeń gimnazjum, trenowałeś w klubie MKS MOSiR Jasło. To tutaj wszytko się zaczęło. Jak wspominasz ten okres kariery zawodniczej?
Jarek Mucha: To tutaj stawiałem pierwsze kroki. Miło wspominam tamten okres
i to właśnie tam zaraziłem się siatkówką. Korzystając z okazji chciałbym bardzo podziękować moim pierwszym trenerom, Jerzemu Łabie i Bartoszowi Kilarowi.
fot. Jarosław Mucha w koszulce MKS MOSiR Jasło (z lewej Jarosław Łaba) 2012 r.
M.D.: Chętnie wracasz do rodzinnego miasta?
Jarek Mucha: Oczywiście, że tak, chociaż w ciągu roku nie mam zbyt wiele czasu
na odwiedzanie mojego rodzinnego miasta.
M.D.: W końcu przyszła przeprowadzka do Częstochowy. Dlaczego wybór padł właśnie na to miasto i IX Liceum Ogólnokształcące?
Jarek Mucha: Chciałem się rozwijać a wiedziałem, że w Częstochowie będę miał taką możliwość. Częstochowa jest jednym z najlepszych ośrodków szkoleniowych dla młodzieży i ma dobrą renomę, o której świadczą liczne sukcesy.
M.D.: Na co dzień występujesz pierwszoligowej drużynie Exact-Systems Norwida Częstochowa. Pomimo spadku Twoja drużyna w nadchodzącym sezonie będzie grała na zapleczu Plus Ligi. Czy, to oznacza, że w nadchodzącym sezonie wciąż grał będziesz
w ekipie z Częstochowy?
Jarek Mucha: Ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła, jednak jest duża szansa na to,
że zostanę i dalej będę reprezentował barwy Norwidu Częstochowa.
Z Jarosławem Muchą rozmawiał Marcin Dziedzic.
***
Jarosław Mucha urodził się w Jaśle 25 maja 1997 r. w rodzinie o sportowych tradycjach. Uczęszczał do Szkoły Podstawowej nr 2 w Jaśle, Gimnazjum nr 1 w Jaśle oraz IX Liceum Ogólnokształcącego w Częstochowie. Gra na pozycji środkowego. Wzrost: 204 cm. Obecnie jest zawodnikiem pierwszoligowego Exact System Norwid Częstochowa.
