Został mistrzem, robiąc to, co kocha. Paweł Lamparski nie ma sobie równych na świecie w sztuce masażu
Czy masaż może być sztuką? Paweł Lamparski przekonuje, że tak. Dla Mistrza Świata „Massage Spa Talent”, który zdecydował się związać swoją przyszłość z Jasłem, masaż jest czymś więcej niż tylko pracą. O swojej wielkiej, życiowej pasji i tym, jak osiągnąć sukces, opowiedział w wywiadzie udzielonym naszemu portalowi.
M.D.: Jakie to uczucie, kiedy okazuje się, że jest się najlepszym na świecie w swoim fachu? Czy spodziewał się Pan tego, że w 2019 roku, mała włoska miejscowość Paestum, stanie się miejscem fantastycznej przygody, której finałem będzie zdobycie tytułu Mistrza w Masażu ,,Massage Spa Talent”, w kategorii Międzynarodowa Nowa Generacja?
Paweł Lamparski: Kiedy usłyszałem swoje nazwisko z głośników, a potem stanąłem na najwyższym stopniu podium poczułem wielką dumę. Było to wspaniałe uczucie. To, co wydarzyło się we Włoszech sprawiło, że poczułem jeszcze większy zapał do ciężkiej pracy. To bardzo ważne. Wracając, bowiem do pracy z moimi pacjentami, robię wszystko, aby mieli oni poczucie, że otrzymują usługę na najwyższym poziomie. Zdobyty we Włoszech tytuł mistrzowski zobowiązuje.

Paweł Lamparski (w środku) z trofeum/fot. facebook Pawła Lamparskiego
M.D.: Czym okupiony został sukces w mistrzostwach? Jak wiele pracy i wyrzeczeń kosztował?
Paweł Lamparski: Sukces zawdzięczam przede wszystkim ciężkiej pracy. Pamiętam, że prowadząc salon masażu, zaczynałem pracę o siódmej rano, kończąc ją wieczorem. Kiedy postanowiłem wziąć udział w mistrzostwach, przygotowaniom poświęcałem jeszcze więcej czasu. Dziś nie żałuję żadnej z minut spędzonych przy stole do masażu, choć mojego debiutu na mistrzostwach w 2018 r. nie mogłem uznać za udany. Już wtedy jednak usłyszałem od sędziego z Rosji kilka ciepłych słów na temat mojego programu. Przysłowiowe frycowe, jakie przyszło mi wtedy zapłacić, zaprocentowało we Włoszech, rok później.
M.D.: Czy masaż od zawsze był dla Pana życiowym wyborem?
Paweł Lamparski: Kiedy byłem młodym chłopakiem, wiązałem swoją przyszłość ze sportem. Chciałem być zawodowym piłkarzem. Futbol był dla nie całym światem. Występowałem na trzecioligowych boiskach. Wszystko zmieniło się po ukończeniu studiów. Jako absolwent, najpierw Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy a potem Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku wyjechałem do Szkocji.
M.D.: Pomysł na to, aby zająć się masażem narodził się w Pana głowie, właśnie na Wyspach?
Paweł Lamparski: Tak. To właśnie w Szkocji rozpocząłem swoją przygodę z masażem. Muszę przyznać, że od najmłodszych lat zdarzało mi się masować na przykład mamę, czy też siostrę. Jak mantrę powtarzały, abym zajął się masażem, w tym właśnie próbował swoich sił. Mama uważała wtedy, że mam w sobie coś, co sprawia, że masowanie przychodzi mi z dużą łatwością. Wtedy jednak na pierwszym miejscu stawiałem sport.
M.D.: Pasja zawiodła Pana wprost na mistrzostwa. Co zdecydowało o tym, że w ostatecznym rozrachunku, to właśnie Pan, a nie ktoś inny, mógł cieszyć się ze zwycięstwa?
Paweł Lamparski: Konkurencja była, jak zwykle mocna. Do Włoch zjechały ekipy z wielu zakątków świata, w tym Indonezji, Tajlandii, Rosji, Gruzji, Szwajcarii i wielu innych krajów. Jedna z ukraińskich drużyn, przyjechała aż w sześcioosobowym składzie. Na mistrzostwach reprezentowałem zarówno Szkocję, jak też Polskę. Mój mistrzowski masaż stanowi połączenie masażu manualnego z masażem pałeczkami bambusowymi oraz elementami masażu tajskiego. To wszystko uzupełnia rozciąganie. Program okazał się bardzo widowiskowy, dzięki czemu udało mi się skupić uwagę sędziów. W ostatniej fazie pokazu zamknąłem oczy, pozwalając dojść do głosu intuicji. Wszystko zagrało znakomicie. Dlatego teraz, znajdzie się on w ofercie salonu masażu w Jaśle, którego otwarcie planuję na połowę października.
M.D.: Tytuł mistrzowski, pasja, wiedza, zaangażowanie. To wszystko robi wrażenie. Jakie miejsce w tym wszystkim zajmują pacjenci?
Paweł Lamparski: Może dla wielu ludzi wyda się to banalne, ale pacjenci i ich potrzeby mają znaczenie absolutnie priorytetowe. Tak na dobrą sprawę, to godziny spędzone przy moich pacjentach zaprowadziły mnie do miejsca, w którym teraz jestem. Kiedy w gabinecie zjawia się pacjent, mam olbrzymią satysfakcję z faktu, że zdecydował się on zaufać właśnie mnie. Nie ma znaczenia, czy problemem jest kontuzja, uraz, czy też chroniczna dolegliwość. Każdy wymaga takiej samej uwagi.

fot. facebook Pawła Lamparskiego
M.D.: Pacjenci, z jakimi dolegliwościami najczęściej trafiają w Pana ręce?
Paweł Lamparski: Jest ich naprawdę wiele. Niestety, coraz większy wpływ na samopoczucie Polaków i ich zdrowie mają zmiany w stylu życia oraz „dobrodziejstwa” współczesnej cywilizacji. Brak ruchu, stres, niewłaściwa dieta skutkują także coraz częstszym występowaniem schorzeń narządów ruchu. Od lat zajmuję się osobami w różnym wieku, od ludzi młodych po osoby starsze z chorobami zwyrodnieniowymi. Mam także spore doświadczenie w pracy ze sportowcami zawodowymi oraz osobami, które sport uprawiają amatorsko. Mój gabinet jest również miejscem, w którym można zażyć masażu relaksacyjnego.
W kwietniu 2021 r. Paweł Lamparski zamierza wziąć udział w Mistrzostwach Europy w Masażu, które odbędą się we Francji. Jak zapowiada, do kraju nad Sekwaną uda się w jednym celu. Tym celem oczywiście jest zwycięstwo. Co więcej, w czerwcu przyszłego roku odbędą się Mistrzostwa Świata w Danii. Tam też go nie zabraknie.
Z Pawłem Lamparskim rozmawiał Marcin Dziedzic.

