Życie – najcenniejszy dar. Podziel się nim!!!
19
W jasielskim Szpitalu Specjalistycznym jest już koordynator transplantacyjny. Tę funkcję pełni Ewa Zawilińska, naczelna pielęgniarka i pełnomocnik ds. systemu zarządzania jakością. W ubiegłą sobotę zakończyła się czwarta edycja studiów na koordynatorów transplantacji, w której uczestniczyło łącznie 28 osób z całej Polski, w tym ośmioro z województwa podkarpackiego. Obecnie na terenie kraju działa już ponad 100 takich koordynatorów. Szkolenie prowadzone było przez Centrum Kształcenia Podyplomowego przy Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.
Województwa podkarpackie i świętokrzyskie to jeszcze białe plamy na mapie w ilości pobrań narządów. Ale jest szansa, że niedługo się to zmieni, dzięki tzw. koordynatorom transplantacyjnym. Sytuacja w przypadku przeszczepów pogorszyła się gwałtownie po roku 2007. - Duży wpływ na taki stan rzeczy ma świadomość społeczna i zaangażowanie personelu medycznego - lekarzy, którzy muszą być przygotowani na przeprowadzenie trudnej rozmowy z rodziną zmarłego. To szczególna sytuacja, wymagająca delikatności, czasu, zaangażowania i podejścia do rodziny pacjenta – tłumaczy Ewa Zawilińska, jasielski koordynator.

A przecież przeszczep narządów w dzisiejszych czasach to jedyna, w pełni skuteczna metoda leczenia chorych ze skrajną niewydolnością różnych narządów: nerek, serca, wątroby, trzustki, czy też płuc - metoda, która polega na wszczepieniu biorcy narządu lub tkanek pochodzących od innego człowieka-dawcy. Niektóre organy (nerka, segment wątroby) lub tkanki (szpik kostny) można pobierać od osób żywych, pod warunkiem, że potencjalny dawca wyrazi zgodę. Jednak większość narządów pobierana jest od osób uznanych za zmarłe, czyli od takich, u których stwierdzono śmierć mózgu. W takim przypadku ciało pacjenta jest wentylowane do momentu pobrania od niego zdrowego organu do przeszczepu. Śmierć mózgową orzeka specjalnie powołana komisja, składająca się z lekarzy z drugim stopniem specjalizacji. W jej skład wchodzi co najmniej jeden anestezjolog, jeden neurolog lub neurochirurg i inny specjalista. Jest to niezależna grupa lekarzy, która nie może uczestniczyć w procedurze pobierania lub przeszczepiania narządów. - Kiedy zostanie orzeczona śmierć mózgu, to lekarz po przeprowadzeniu rozmowy z rodziną i sprawdzeniu, czy w centralnym rejestrze sprzeciwów osoba zmarła nie zgłosiła za życia sprzeciwu do pobrania narządu, może wszcząć procedurę zgłoszenia potencjalnego dawcy – wyjaśnia E. Zawilińska.
Do zadań koordynatora lokalnego jakim jest pani Ewa, należy przede wszystkim: czuwanie nad procesem pozyskiwania i przeszczepiania narządów, promowanie idei transplantacji oraz rozmowa przeprowadzana wspólnie z lekarzem z bliskimi tragicznie zmarłych osób. To ostatnie zadanie jest najtrudniejsze. – W takich sytuacjach ludzie bardzo różnie reagują: od agresji po histerię (z perspektywy psychologicznej jest to naturalne). My musimy być na to przygotowani i tak pokierować rozmową, żeby tych najbliższych uspokoić i przekonać, że wyczerpaliśmy wszystkie możliwości, aby ratować ich bliskiego, ale niestety medycyna ma ograniczone możliwości i śmierć jest procesem nieodwracalnym. W tej, tak trudnej dla rodziny chwili musimy powiedzieć, że Ich bliski nawet po śmierci może pomóc innym, ofiarowując im swoje narządy i że skoro nie zgłosił za życia sprzeciwu to taka była Jego wola – tłumaczy Ewa Zawilińska.
Koordynacją pobierania narządów do przeszczepu na terenie całego kraju zajmuje się Poltransplant. Na stronie internetowej tej organizacji www.poltransplant.org.pl są dostępne kwestionariusze, zarówno te, w których chcemy zgłosić sprzeciw pobraniu naszych narządów po śmierci, jak i oświadczenie woli, w którym zgadzamy się na ich przekazanie.
Koordynatorzy lokalni współpracują z regionalnymi. Dla Jasła taką placówką jest Kraków. To tam pani Ewa musi wysłać dane dawcy, które są sprawdzane i weryfikowane. Z kolei koordynator regionalny współpracuje bezpośrednio z Poltransplantem, który deleguje na pobranie narządów do Jasła odpowiednie zespoły specjalistów. Przeszczepianiem narządów zajmują się wyspecjalizowane ośrodki transplantacyjne.
(omega)
Województwa podkarpackie i świętokrzyskie to jeszcze białe plamy na mapie w ilości pobrań narządów. Ale jest szansa, że niedługo się to zmieni, dzięki tzw. koordynatorom transplantacyjnym. Sytuacja w przypadku przeszczepów pogorszyła się gwałtownie po roku 2007. - Duży wpływ na taki stan rzeczy ma świadomość społeczna i zaangażowanie personelu medycznego - lekarzy, którzy muszą być przygotowani na przeprowadzenie trudnej rozmowy z rodziną zmarłego. To szczególna sytuacja, wymagająca delikatności, czasu, zaangażowania i podejścia do rodziny pacjenta – tłumaczy Ewa Zawilińska, jasielski koordynator.
A przecież przeszczep narządów w dzisiejszych czasach to jedyna, w pełni skuteczna metoda leczenia chorych ze skrajną niewydolnością różnych narządów: nerek, serca, wątroby, trzustki, czy też płuc - metoda, która polega na wszczepieniu biorcy narządu lub tkanek pochodzących od innego człowieka-dawcy. Niektóre organy (nerka, segment wątroby) lub tkanki (szpik kostny) można pobierać od osób żywych, pod warunkiem, że potencjalny dawca wyrazi zgodę. Jednak większość narządów pobierana jest od osób uznanych za zmarłe, czyli od takich, u których stwierdzono śmierć mózgu. W takim przypadku ciało pacjenta jest wentylowane do momentu pobrania od niego zdrowego organu do przeszczepu. Śmierć mózgową orzeka specjalnie powołana komisja, składająca się z lekarzy z drugim stopniem specjalizacji. W jej skład wchodzi co najmniej jeden anestezjolog, jeden neurolog lub neurochirurg i inny specjalista. Jest to niezależna grupa lekarzy, która nie może uczestniczyć w procedurze pobierania lub przeszczepiania narządów. - Kiedy zostanie orzeczona śmierć mózgu, to lekarz po przeprowadzeniu rozmowy z rodziną i sprawdzeniu, czy w centralnym rejestrze sprzeciwów osoba zmarła nie zgłosiła za życia sprzeciwu do pobrania narządu, może wszcząć procedurę zgłoszenia potencjalnego dawcy – wyjaśnia E. Zawilińska.
Do zadań koordynatora lokalnego jakim jest pani Ewa, należy przede wszystkim: czuwanie nad procesem pozyskiwania i przeszczepiania narządów, promowanie idei transplantacji oraz rozmowa przeprowadzana wspólnie z lekarzem z bliskimi tragicznie zmarłych osób. To ostatnie zadanie jest najtrudniejsze. – W takich sytuacjach ludzie bardzo różnie reagują: od agresji po histerię (z perspektywy psychologicznej jest to naturalne). My musimy być na to przygotowani i tak pokierować rozmową, żeby tych najbliższych uspokoić i przekonać, że wyczerpaliśmy wszystkie możliwości, aby ratować ich bliskiego, ale niestety medycyna ma ograniczone możliwości i śmierć jest procesem nieodwracalnym. W tej, tak trudnej dla rodziny chwili musimy powiedzieć, że Ich bliski nawet po śmierci może pomóc innym, ofiarowując im swoje narządy i że skoro nie zgłosił za życia sprzeciwu to taka była Jego wola – tłumaczy Ewa Zawilińska.
Koordynacją pobierania narządów do przeszczepu na terenie całego kraju zajmuje się Poltransplant. Na stronie internetowej tej organizacji www.poltransplant.org.pl są dostępne kwestionariusze, zarówno te, w których chcemy zgłosić sprzeciw pobraniu naszych narządów po śmierci, jak i oświadczenie woli, w którym zgadzamy się na ich przekazanie.
Koordynatorzy lokalni współpracują z regionalnymi. Dla Jasła taką placówką jest Kraków. To tam pani Ewa musi wysłać dane dawcy, które są sprawdzane i weryfikowane. Z kolei koordynator regionalny współpracuje bezpośrednio z Poltransplantem, który deleguje na pobranie narządów do Jasła odpowiednie zespoły specjalistów. Przeszczepianiem narządów zajmują się wyspecjalizowane ośrodki transplantacyjne.
***
Z przeprowadzonych w maju 2005 roku badań TNS OBOP wynika, że aż 84 procent badanych zgodziłoby się na wykorzystanie swoich narządów dla uratowania życia bliskiej osobie, 73 procent - członkowi dalszej rodziny, 66 procent - znajomemu, a 62 procent - osobie zupełnie nieznanej. Badani równie chętnie skorzystaliby z takiej pomocy oferowanej przez innych - aż 87 procent Polaków zgodziłoby się, aby w ten sposób uratować swoje zagrożone życie. 78 procent Polaków twierdzi, że za mało jest informacji o przeszczepach – wynika badań TNS OBOP. Ponad połowa (56 procent) Polaków chciałaby na ten temat wiedzieć więcej - domaga się informacji w mediach oraz uruchomienia ogólnopolskiego programu edukacyjnego lub infolinii. Prawie połowa obywateli naszego kraju (46 procent) sądzi, że aby zwiększyć liczbę takich zabiegów, należy wpłynąć na sposób myślenia ludzi, tradycję, obyczaje i wierzenia.(omega)
