Żyję dzięki życzliwości ludzi
8
Marcinek Stępniak, był w tym roku najmłodszym wolontariuszem podczas 17. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Jaśle. Była to forma rewanżu, ale także spełnienie marzenia - sam zawdzięcza życie sprzętowi zakupionemu z pieniędzy WOŚP.

Pod koniec stycznia Marcin będzie obchodził swoje 8 urodziny. To, że żyje i jest zdrowym, normalnym dzieckiem zawdzięcza szybkiej i fachowej pomocy lekarzy jasielskiego szpitala oraz specjalistycznym urządzeniom (ambu i pulsoksymetra) „z serduszkiem”. - Marcin urodził się w bardzo złym stanie, przez pierwsze trzy minuty nie dawał oznak życia. Natychmiast poddano go reanimacji, a potem trafił na tydzień do inkubatora i tam dochodził do siebie – wspomina te trudne chwile pani Janina, mama Marcina.
4-kilogramowe dziecko urodziło się już po terminie. – Byłam zaskoczona, że trafił do inkubatora, bałam się o niego przez cały czas, a lekarze mówili tylko „miejmy nadzieję” i nic więcej. Po tygodniu wróciliśmy do domu. Żyłam w nieustannym strachu. Lekarze przestrzegali mnie przed licznymi, możliwymi powikłaniami. Szczęśliwie mój syn jest zdrowy, pełen energii i chęci do życia – patrzy czule na swoją najmłodszą pociechę pani Janina.
Wyczerpany i osłabiony organizm powodował, że Marcinek bardzo często chorował na zapalenie oskrzeli i anginę. W 2008 roku przeszedł zabieg usunięcia trzeciego migdała w jasielskim szpitalu i problemy się skończyły.

Marcin jest bardzo wrażliwy, zwłaszcza kiedy chodzi chore dzieci, stara się pomagać, a wolontariat w WOŚP był jego marzeniem od dawna. W tym roku wreszcie się spełniło.
Kiedy pytam Marcinka o jego zainteresowania bez wahania w pierwszej kolejności wymienia zbieranie pieniędzy na potrzeby chorych dzieci, wysyłanie smsów do znanych fundacji. Lubi uprawiać sport, a przede wszystkim pływanie. Próbuje też grać w siatkówkę, jeździć na łyżwach, spacerować i spędzać czas przed komputerem, czasami telewizorem. Jest uczniem Szkoły Podstawowej nr 2 w Jaśle, do której uwielbia chodzić, bo ma tam fajnych kolegów. – A o czym marzy nasz bohater? - Moim marzeniem jest zostać informatykiem i wolontariuszem. Bardzo chciałbym pomagać innym dzieciom, bo ja żyję dzięki pomocy i życzliwości innych ludzi – mówi stanowczo Marcin.
(omega)
Pod koniec stycznia Marcin będzie obchodził swoje 8 urodziny. To, że żyje i jest zdrowym, normalnym dzieckiem zawdzięcza szybkiej i fachowej pomocy lekarzy jasielskiego szpitala oraz specjalistycznym urządzeniom (ambu i pulsoksymetra) „z serduszkiem”. - Marcin urodził się w bardzo złym stanie, przez pierwsze trzy minuty nie dawał oznak życia. Natychmiast poddano go reanimacji, a potem trafił na tydzień do inkubatora i tam dochodził do siebie – wspomina te trudne chwile pani Janina, mama Marcina.
4-kilogramowe dziecko urodziło się już po terminie. – Byłam zaskoczona, że trafił do inkubatora, bałam się o niego przez cały czas, a lekarze mówili tylko „miejmy nadzieję” i nic więcej. Po tygodniu wróciliśmy do domu. Żyłam w nieustannym strachu. Lekarze przestrzegali mnie przed licznymi, możliwymi powikłaniami. Szczęśliwie mój syn jest zdrowy, pełen energii i chęci do życia – patrzy czule na swoją najmłodszą pociechę pani Janina.
Wyczerpany i osłabiony organizm powodował, że Marcinek bardzo często chorował na zapalenie oskrzeli i anginę. W 2008 roku przeszedł zabieg usunięcia trzeciego migdała w jasielskim szpitalu i problemy się skończyły.
Marcin jest bardzo wrażliwy, zwłaszcza kiedy chodzi chore dzieci, stara się pomagać, a wolontariat w WOŚP był jego marzeniem od dawna. W tym roku wreszcie się spełniło.
Kiedy pytam Marcinka o jego zainteresowania bez wahania w pierwszej kolejności wymienia zbieranie pieniędzy na potrzeby chorych dzieci, wysyłanie smsów do znanych fundacji. Lubi uprawiać sport, a przede wszystkim pływanie. Próbuje też grać w siatkówkę, jeździć na łyżwach, spacerować i spędzać czas przed komputerem, czasami telewizorem. Jest uczniem Szkoły Podstawowej nr 2 w Jaśle, do której uwielbia chodzić, bo ma tam fajnych kolegów. – A o czym marzy nasz bohater? - Moim marzeniem jest zostać informatykiem i wolontariuszem. Bardzo chciałbym pomagać innym dzieciom, bo ja żyję dzięki pomocy i życzliwości innych ludzi – mówi stanowczo Marcin.
(omega)
