Żurek w Iranie
7
Wyprawa, która wzięła się znikąd doprowadziła nas daleko na południowy wschód, do kraju pełnego tajemnic i jednocześnie niepewności. 15 dni, 7 miast, 2 osoby i zero planów. Bazargan, Teheran, Shiraz, Persopolis, Maybod, Yazd, Esfahan - te miasta udało nam się odwiedzić. Nie mieliśmy ze sobą przewodnika, nie znaliśmy ich języka, nie wiedzieliśmy nawet jak dojechać z miasta do miasta. Co dzień byliśmy ciekawi, gdzie będziemy spać tej nocy, bo nigdzie nie mieliśmy rezerwacji noclegu. Jedyne co mieliśmy, to zarysy Iranu wydrukowane na kartce A4 i... udało się!






To nie fragment książki, lecz wspomnienia Piotra Żurka z podróży do Iranu. To, co zobaczył uwiecznił na kliszy i pokazał na wystawie w Galerii Jasielskiego Domu Kultury. - Myślę, że są to zdjęcia, które ciężko znaleźć w Internecie – mówi o swoich fotografiach, które można oglądać w JDK jeszcze do 27 kwietnia.
Podróżowanie i fotografia to jego hobby. Takie połączenie daje w przypadku Piotra niezwykłe efekty. Na zdjęciach z podróży do Czarnobyla, które również można było zobaczyć w JDK, czas zatrzymał się 20 lat temu. Piękne, martwe i zarazem pełne grozy zdjęcia uświadamiają nam bezmiar tragedii, której skutki odczuwamy do dziś.



Te z Iranu są zupełnie inne - kolorowe i tętniące życiem. Kraj postrzegany jako miejsce, gdzie produkuje się bombę atomową zaskakuje swoją gościnnością, ciepłem i otwartością. Tubylcy chętnie pozowali do zdjęć, pokazywali to, co warto zobaczyć, odsłaniając przed Piotrem prawdziwe irańskie życie. - Czuliśmy się tam, jak na jakiejś pielgrzymce. Wszyscy nam pomagali, przyjmowali do domów, gościli. Jeżeli mieliśmy jakiś problem, to oni bardzo chętnie pomagali. Tak było chociażby na dworcu w Teheranie, gdzie nie potrafiliśmy się posłużyć tamtejsza kartą telefoniczną, bo okazało się, że nie była ona do rozmów międzynarodowych. Zauważył nas jakiś Irańczyk. Podszedł, kupił nam za własne pieniądze odpowiednią kartę i wytłumaczył co i jak, nie biorąc za to żadnych pieniędzy – wspomina P. Żurek.
Wernisaż prac, które są zapisem tej niezwykłej podróży odbył się 15 kwietnia br. w Jasielskim Domu Kultury.
Piotr Żurek jest absolwentem Politechniki Krakowskiej, Wydziału Mechanicznego oraz Fotografii na wydziale Architektury i Konserwacji Zabytków Politechniki Krakowskiej. Mieszka i pracuje w Jaśle.
Katarzyna Pacwa-Wilk






To nie fragment książki, lecz wspomnienia Piotra Żurka z podróży do Iranu. To, co zobaczył uwiecznił na kliszy i pokazał na wystawie w Galerii Jasielskiego Domu Kultury. - Myślę, że są to zdjęcia, które ciężko znaleźć w Internecie – mówi o swoich fotografiach, które można oglądać w JDK jeszcze do 27 kwietnia.
Podróżowanie i fotografia to jego hobby. Takie połączenie daje w przypadku Piotra niezwykłe efekty. Na zdjęciach z podróży do Czarnobyla, które również można było zobaczyć w JDK, czas zatrzymał się 20 lat temu. Piękne, martwe i zarazem pełne grozy zdjęcia uświadamiają nam bezmiar tragedii, której skutki odczuwamy do dziś.



Te z Iranu są zupełnie inne - kolorowe i tętniące życiem. Kraj postrzegany jako miejsce, gdzie produkuje się bombę atomową zaskakuje swoją gościnnością, ciepłem i otwartością. Tubylcy chętnie pozowali do zdjęć, pokazywali to, co warto zobaczyć, odsłaniając przed Piotrem prawdziwe irańskie życie. - Czuliśmy się tam, jak na jakiejś pielgrzymce. Wszyscy nam pomagali, przyjmowali do domów, gościli. Jeżeli mieliśmy jakiś problem, to oni bardzo chętnie pomagali. Tak było chociażby na dworcu w Teheranie, gdzie nie potrafiliśmy się posłużyć tamtejsza kartą telefoniczną, bo okazało się, że nie była ona do rozmów międzynarodowych. Zauważył nas jakiś Irańczyk. Podszedł, kupił nam za własne pieniądze odpowiednią kartę i wytłumaczył co i jak, nie biorąc za to żadnych pieniędzy – wspomina P. Żurek.
Wernisaż prac, które są zapisem tej niezwykłej podróży odbył się 15 kwietnia br. w Jasielskim Domu Kultury.
Piotr Żurek jest absolwentem Politechniki Krakowskiej, Wydziału Mechanicznego oraz Fotografii na wydziale Architektury i Konserwacji Zabytków Politechniki Krakowskiej. Mieszka i pracuje w Jaśle.
Katarzyna Pacwa-Wilk
