Bez dojazdu
Początek marca przyniósł poważne problemy mieszkańcom sześciu wsi w gminie Krempna. PKS wprowadził nowy rozkład jazdy i znacznie ograniczył liczbę kursów. W dni powszednie zlikwidowano kilka połączeń, a w dni wolne praktycznie nie ma tam czym dojechać. Mieszkańcy są oburzeni - a przewoźnik twierdzi, że nie chce dłużej utrzymywać nierentownych linii. Namawia samorząd żeby dokładał.
Paulina Teleb studiuje w Krakowie. Często na weekend przyjeżdżała do rodzinnego domu w Świątkowej Wielkiej. Teraz nie będzie to możliwe. Według nowego rozkładu jazdy PKS, autobusy nie będą docierały do wsi w dni wolne od pracy. -”Było pięć autobusów, zostanie tylko dwa, a sobota, niedziela nie ma żadnego. Nie mam jak wyjechać nawet z domu na studia.”
Decyzją PKS-u oburzeni są także inni mieszkańcy. Twierdzą, że PKS zlikwidował najbardziej potrzebne kursy - wcześnie rano i po południu. Dla uczniów szkół ponadpodstawowych i mieszkańców wsi, którzy pracują w zakładach o ruchu ciągłym, to poważny problem. W podobnej sytuacji są mieszkańcy pięciu innych wsi. W Grabiu, leżącym kilkaset metrów od granicy ze Słowacją, zebrano podpisy pod petycją w której mieszkańcy domagają się przywrócenia poprzedniego rozkładu jazdy PKS. Sołtys Grabia uważa, taka sytuacja to skandal. Zdaniem wójta Krempnej Kazimierza Miśkiewicza, kłopotu z komunikacją zbiorową można było uniknąć. -”One powstały jeszcze z chwilą wyrażenia zgody przez starostę jasielskiego na koncesję dla prywatnych przewoźników na trasie Jasło Kąty. Wtedy to wielu pasażerów przeszło do prywatnego przewoźnika.”
Problem w tym, że prywatny przewoźnik obsługuje tylko część i to jedynie tych najbardziej dochodowych linii. Dowożeniem ludzi do odleglejszych i mniej zaludnionych wsi nie jest zainteresowany i nie można go do tego zmusić. Dotychczas robił to właśnie PKS, ale dłużej już nie zamierza.
Wojciech Jurczak, zastępca prezesa PKS Jasło: ”Nie opłaca nam się dokonywać przewozów na kursach tych, na których nie ma ludzi, takiej ilości ludzi która może nam zapewnić później dostateczny rozrachunek ekonomiczny.”
Przedstawiciele PKS dodają, że firma może obsługiwać niedochodowe linie, ale jedynie pod warunkiem, że samorząd Krempnej będzie wyrównywał poniesione na nich straty. W budżecie tej niezamożnej, beskidzkiej gminy nie ma na to jednak ani złotówki.
Marek Winiarski/TVP 3 Rzeszów

