Co dalej z ZMKS Jasło?
Nie jest nowiną, że w Zakładzie Miejskiej Komunikacji Samochodowej w Jaśle od dawna nie dzieje się dobrze. Trudna sytuacja firmy może skończyć się nawet jej upadkiem, a co a tym idzie – paraliżem komunikacyjnym miasta.
Osoba odpowiedzialną za podjęcie decyzji w sprawie przyszłości ZMKS-u jest burmistrz miasta, jednak od kilku już miesięcy sprawa utkwiła w martwym punkcie. Sama Burmistrz Miasta Jasła Maria Kurowska nie mogła uczestniczyć w zwołanej sesji nadzwyczajnej, zaś radni nie kryli żalu do przewodniczącego Rady Miejskiej Andrzeja Dybasia, że nie znalazł w ciągu 7 dni innego terminu sesji , który byłby dogodny dla pani burmistrz. Mijający rok jest najgorszym, w którym trwający od dawna kryzys jeszcze się pogłębił - skwitował Dyrektor MKS-u Józef Pawluś. Powodem złej sytuacji jest nie tylko brak klientów, ale przede wszystkim duża konkurencja na rynku, która przy braku rozwoju – spowodowanego brakiem środków finansowych – pogłębia kryzys w ZMKS Jasło. Poważnym problemem jest również tabor samochodowy, który nie pamięta już swoich lat świetności. Wiele autobusów osiągnęło już pełnoletniość, a ZMKS-u nie stać na zakup nowych pojazdów.
Nie jest tajemnicą, że dług powiększa się z miesiąca na miesiąc. Prawdopodobnie tegoroczny bilans ZMKS-u Jasło zamknie się na kwocie około miliona złotych straty. Powstaje pytanie jak rozwiązać ten problem, aby uniknąć sytuacji, w której zakład zostanie poddany likwidacji.
Pracownicy, w celu ratowania zakładu pracy, zrzekli się nawet przysługującym im trzynastek i pakietu socjalnego dla dobra firmy. Wiadomo jednak, że bez zwolnień się nie obejdzie. Podwyżka cen biletów nie rozwiąże problemu, może go tylko jeszcze bardziej pogłębić. Konkurencja wykonuje tylko rentowne kursy, zaś ZMKS Jasło obsługuje zarówno te które się opłacają, jak również i te nierentowne. Może więc tutaj należy poszukać oszczędności?
Przeprowadzona kontrola wykazała wiele nieprawidłowości w funkcjonowaniu Zakładu. Nie przestrzegano 11-godzinnego wypoczynku kierowców, a co za tym idzie, zagrożone było bezpieczeństwo przewożonych pasażerów. Poważnym uchybieniem było też utrudnianie pracownikom swobodnego zrzeszania się w związkach zawodowych. Stwierdzono również, że samochód nabyty w 2006 r. kupiony został z naruszeniem przepisów prawa, wynikających z ustawy o finansach publicznych, z pominięciem trybu przetargowego. To tylko niektóre z nieprawidłowości, które wykryto podczas kontroli przeprowadzonej w bieżącym roku.
Pracownicy obwiniają za doprowadzenie Przedsiębiorstwa do tak krytycznego stanu nie tylko rządzących: Burmistrz Miasta Jasła oraz Radę Miasta, ale także dyrektora firmy, którego uważają za kiepskiego menedżera.
Być może losy Zakładu Miejskiej Komunikacji Samochodowej w Jaśle rozstrzygną się na sesji budżetowej w dniu 7 stycznia 2008 roku. Jednak do momentu jakiejkolwiek decyzji, a w tym wypadku raczej możemy mówić o jej braku – czas działa na niekorzyść ZMKS w Jaśle.
Jenny

