Czarni Jasło przegrali ze Stalą Łańcut. Goście wygrali 3:0
Czarni Jasło przegrali przed własną publicznością ze Stalą Łańcut 0:3 w meczu 5. kolejki IV ligi podkarpackiej. Jaślanie częściej utrzymywali się przy piłce i tworzyli sytuacje, ale ponownie zawiodła skuteczność. Goście wykorzystali swoje okazje i odnieśli pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.


Sobotni mecz rozegrano na stadionie przy ul. Śniadeckich w Jaśle. Stal przyjechała pod wodzą nowego trenera Pawła Załogi, mając na koncie zaledwie jeden punkt. Goście skoncentrowali się na defensywie i szukaniu swoich szans w kontratakach. Ten plan przyniósł im zwycięstwo 3:0.



– Czasu na przygotowanie było mało. Widzieliśmy ostatni mecz Czarnych w Sanoku. Uważam, że drużyna z Jasła wyglądała w nim bardzo mocno, dlatego przyjeżdżaliśmy pełni obaw. Do tej pory nie wygraliśmy żadnego meczu. Chcieliśmy przede wszystkim nie stracić bramki i poszukać swoich szans z kontry. Tak to się potoczyło – powiedział Paweł Załoga.

Trener Stali przyznał, że jego drużynie sprzyjało również szczęście. Czarni napierali, oddawali strzały, a po jednej z interwencji piłka trafiła w słupek.
– Ten mecz mógł pójść w każdym kierunku. My to przetrwaliśmy. Dzisiaj piłkarskie szczęście było przy nas. W końcówce przypieczętowaliśmy zwycięstwo i bardzo się cieszymy, że wreszcie zdobyliśmy punkty – dodał.
Cetnarowski: Czuję sportową złość
Mateusz Cetnarowski nie ukrywał rozczarowania kolejnym spotkaniem, w którym przewaga Czarnych nie przełożyła się na zdobyte bramki.

– Na tę chwilę jedyne, co czuję, to sportowa złość. Może poza ostatnim meczem w Sanoku, w każdym spotkaniu dominujemy poprzez posiadanie piłki i kreowanie sytuacji. Finalnie przegrywamy 0:3. Taki jest sport, taka jest piłka nożna. Zawodnicy Stali byli maksymalnie skuteczni i wykorzystali trzy sytuacje – powiedział trener Czarnych.
– My natomiast nie mamy szczęścia i nie potrafimy na swoim stadionie zainkasować trzech punktów, może poza pierwszą kolejką. Stwarzamy sytuacje, ale nasza skuteczność mocno razi w oczy – dodał.



Jubileusz Karola Potery zakończony kontuzją
Spotkanie ze Stalą Łańcut było setnym meczem Karola Potery w barwach Czarnych Jasło. Jubileuszowy występ zakończył się jednak przedwcześnie z powodu urazu. Wstępnie może chodzić o naciągnięcie mięśnia dwugłowego.

– Jeszcze nic nie wiadomo. Wstępna diagnoza, którą w zasadzie sam Karol postawił, to naciągnięty mięsień dwugłowy – przekazał Mateusz Cetnarowski.
– Nie chcę zasłaniać się kontuzjami. Dzisiaj była piąta kolejka, a my mamy bodajże szóstą albo siódmą kontuzję. Zawodnicy, którzy wrócili i zagrali w pierwszym składzie, byli po jednym lub dwóch treningach. Mamy plagę kontuzji, ale dysponujemy na tyle wyrównaną kadrą, że czyjeś nieszczęście jest szansą dla kogoś innego – zaznaczył Cetnarowski.



Paweł Załoga wyjaśnił również, że przed meczem zmienił system gry Stali.
– Grali czwórką, a teraz gramy trójką. Muszą odzyskać pewność siebie i spokój w grze. Czasami trzeba zagrać w poprzek, a nie tylko do przodu. Kluczowe było to, żeby tych chłopaków obudzić i im to przypomnieć. Dzisiaj wszystko dobrze zadziałało. Duże gratulacje dla mojego zespołu, bo zawodnicy wykonali kawał dobrej roboty – podsumował trener Stali.
Po pięciu kolejkach Czarni Jasło mają pięć punktów. Stal Łańcut, dzięki pierwszemu zwycięstwu w sezonie, zwiększyła swój dorobek do czterech punktów.
AJ

