Czarni Jasło zagrali sparing z Partyzantem Targowiska
Z uwagi na niekorzystne warunki pogodowe, a co za tym idzie nienajlepszą kondycję boisk, na których rywalizują zespoły występujące w rozgrywkach krośnieńskiej klasy okręgowej, władze związku odwołały mecze 20. serii spotkań. Drużyny Czarnych Jasło orz Partyzanta Targowiska postanowiły zatem zmierzyć się w meczu sparingowym, który w poniedziałek obie ekipy rozegrały na boisku ze sztuczną nawierzchnią w Jaśle. Lepsi w wieczornym pojedynku okazali się goście w Targowisk.
Kapryśna pogoda skutecznie pokrzyżowała szyki organizatorom rozgrywek krośnieńskiej okręgówki. Intensywne opady deszczu sprawiły, że przed minionym weekendem boiska, na których występują poszczególne zespoły, w zdecydowanej większości przypadków nie nadawały się do tego, aby rozgrywać na nich jakiekolwiek zawody sportowe. W piątek 1 kwietnia Partyzant opublikował za pośrednictwem mediów społecznościowych wymowne zdjęcia murawy stadionu w Targowiskach. OZPN w Krośnie podjął więc decyzję o odwołaniu meczów 20. kolejki spotkań. Warto przy tym zaznaczyć, że nic nie stało na przeszkodzie, aby swoje spotkanie rozegrali Czarni Jasło. Jaślanie mieli zmierzyć się na własnym terenie z Grabowianką Grabówka. Biorąc pod uwagę fakt, że Czarni rozgrywają swoje mecze na boisku ze sztuczną nawierzchnią, mecz mógł odbyć się bez przeszkód. Stało się jednak inaczej.

Jedynego gola dla Czarnych Jasło w meczu z Partyzantem Targowiska
strzelił Marcin Krajewski/fot. Marcin Dziedzic
W obliczu odwołanych przez związek meczów, zespoły Czarnych Jasło i Partyzanta Targowiska postanowiły zmierzyć się z pojedynku sparingowym. Celem numer jeden było zachowanie rytmu meczowego, co wydaje się istotne przede wszystkim z punktu widzenia Partyzanta. W najbliższy weekend (9-10 kwietnia) zespół z Targowisk odpocznie bowiem od ligowej rywalizacji (przymusowa pauza).
Czarni przystąpili do poniedziałkowego test meczu w mocno okrojonym składzie. W kadrze jasielskiej drużyny zabrakło między innymi: Macieja Sowy, Pawła Kowalkowskiego, Łukasza Stanka, Bartosza Madei, Mateusza Kurdziela czy też Karola Szydło. Na powrót do gry, po odniesionych kontuzjach wciąż czekają Łukasz Urban i Hubert Bracik. Etatowy lewy obrońca Czarnych, będzie mógł wrócić do treningu najwcześniej za niespełna dwa tygodnie. Nieobecność zawodników mających pewne miejsce w pierwszym składzie jasielskiego zespołu stała się okazją do sprawdzenia graczy, którzy już wkrótce mogą decydować o potencjale ekipy seniorów. Na boisku od pierwszej minuty pojawili się więc: Marcel Płocica, Szymon Sudyka oraz Przemysław Filipak. Warto dodać, że na ławce zasiadł również bramkarz Wiktor Wanat. Młodzieżowiec zmienił w przerwie meczu Patryka Szostaka. Warto podkreślić, że zespół gospodarzy wciąż pozostaje bez trenera. Drużyną z murawy dyrygował więc Patryk Fryc, który całe spotkanie rozegrał na pozycji stopera.
Wynik meczu, już w 4. minucie gry otworzył Marcin Krajewski. Akcję bramkową, prostopadłym podaniem do Dawida Floriana zapoczątkował Marcel Płocica. Popularny Floro w swoim stylu wdał się w drybling z obrońcami, skutecznie przedzierając się w okolice pola karnego. Skrzydłowy Czarnych nie zdecydował się na bezpośredni strzał na bramkę. Zamiast tego obsłużył podaniem pozbawionego opieki defensorów Partyzanta Marcina Krajewskiego, który z zimną krwią wpakował piłkę do siatki. Przez pierwszych trzydzieści minut na boisku dominowali gospodarze. Czarni przyzwoicie prezentowali się w grze ofensywnej, wykorzystując grę obiema flankami. W samej końcówce pierwszej odsłony spotkania po szybkiej kontrze i podaniu z prawej strony boiska, szansę na podwyższenie prowadzenia zmarnował Krajewski. Z dobrej strony pokazał się przede wszystkim Płocica, który szukał gry z partnerami w konstruowaniu akcji ofensywnych oraz solidnie pracował w defensywie notując kilka odbiorów.
W końcowych piętnastu minutach pierwszej połowy coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić goście. „Partyzanci” zdołali zepchnąć Czarnych do defensywy. Nie zdołali jednak udokumentować swojej przewagi choćby jednym, wyrównującym trafieniem.
Po przerwie obraz gry uległ diametralnej zmianie. Goście dzięki zastosowaniu wysokiego pressingu i bardziej stanowczej postawy w odbiorze, skutecznie ograniczyli Czarnym przestrzeń do rozegrania piłki. Zmiana taktyki przez Partyzanta sprawiła, że jaślanie mieli olbrzymie trudności w wyprowadzeniu piłki z własnej połowy boiska. Po stronie gospodarzy mnożyły się straty w środkowej strefie boiska, co natychmiast starali się wykorzystać goście. W 60. minucie gry Czarnych przed utratą gola uchronił słupek. Wyrównujące trafienie wydawało się jednak wyłącznie kwestią czasu. W 74. minucie meczu sztuki tej dokonał Hubert Wilk, który wykorzystał precyzyjne podanie Kamila Chmielowskiego z prawej strony boiska. Wiktor Wanat nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia.

Dwukrotnie na listę strzelców w spotkaniu przeciwko Czarnym Jasło wpisał się Hubert Wilk/fot. Marcin Dziedzic
Napór gości nie ustawał. Na lewej stronie boiska obrońcom Czarnych dawał się we znaki Bartosz Miklaszewski. Filigranowy pomocnik Partyzanta kilkukrotnie posyłał groźne dośrodkowania w pole karne Czarnych. To jednak nie Miklaszewski, lecz Wilk ponownie skarcił gospodarzy. W 83. minucie spotkania ofensywny pomocnik gości wbiegł z piłką w pole karne, po czym strzałem pod poprzeczkę po raz drugi pokonał Wanata.
Wynik meczu na 3:1 dla Partyzanta ustalił Konrad Kubal. Napastnik gości uderzeniem prostym podbiciem zmusił Wanata do kapitulacji. Asystę przy bramce Kubala zaliczył Miklaszewski.
Skład JKS Czarni 1910 Jasło: Szostak – Pałucki, Fryc, Mastaj, Krzysztof Szydło – Wyderka, Płocica, Filipak, Sudyka, Florian – Krajewski | na ławce rezerwowych: Niemczyński, Myśliwiec, Rodak, Wanat.
Skład partyzanta Targowiska: Niemiec - Haznar, Chmielowski, Śliwiński, Dul - Kluczek, Miklaszewski, Krakoś, Filar, Wilk - Kubal | na ławce rezerwowych: Pelczar, Stodolak, Sieniawski, Pelczar.
MD
