Czarni Jasło znów rozczarowali. Grając w przewadze zaledwie zremisowali z Partyzantem Targowiska
W sobotnie popołudnie Czarni Jasło zmierzyli się na własnym boisku z Partyzantem Targowiska. W meczu 18. serii spotkań klasy okręgowej nie brakowało twardej, męskiej walki, nie zawsze zgodnej z duchem sportu. Starcie zakończyło się bezbramkowym remisem. Czarni mogą mówić o olbrzymim rozczarowaniu, szczególnie, że przez ponad godzinę grali z przewagą jednego zawodnika.

Zdjęcia z meczu obejrzysz w FOTOGALERII
Meczom pomiędzy Czarnymi Jasło a Partyzantem Targowiska zawsze towarzyszą sportowe emocje na najwyższym poziomie. Zawodnicy wzięli sobie tę zasadę do serca, bowiem kibice zgromadzeni na stadionie piłkarskim przy ul. Śniadeckich 15 w Jaśle, w pierwszych dwóch kwadransach gry, mieli okazję oglądać bardzo interesujące widowisko. Obie ekipy starały się szybko rozgrywać piłkę, często na jeden lub dwa kontakty. Nie brakowało też zdecydowanych starć w walce o piłkę, często na pograniczu faulu.
Gra toczyła się głównie z środkowej strefie boiska oraz w jego bocznych sektorach. Sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Wszystko za sprawą wysokiego pressingu, który obie drużyny starały się konsekwentnie stosować. Pierwszy celny strzał na bramkę oddali goście. W 18. minucie gry Damiana Niemczyńskiego próbował pokonać Hubert Wilk. Piłka po technicznym strzale napastnika przyjezdnych padła ostatecznie łupem bramkarza Czarnych. Pięć minut później Partyzanci przy odrobinie szczęścia mogli wyjść na prowadzenie. Piłka po strzale głową Kamila Chmielowskiego otarła się jednak o Macieja Sowę lądując finalnie za linią końcową boiska.
Kluczowe dla dalszych losów rywalizacji okazały się wydarzenia z 27. minuty rywalizacji. Po jednym ze starć w walce o piłkę, kilku zawodników skoczyło sobie go gardeł. Nerwów na wodzy nie potrafił utrzymać przede wszystkim Hubert Wilk, który za uderzenie rywala obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. Żółtym kartonikiem ukarany został z kolei Sebastian Suszko.

Grający w dziesiątkę goście zmuszeni zostali do zmiany stylu gry. Podopieczni trenera Lecha Czai cofnęli się głęboko na własną połowę boiska licząc na okazje do wyprowadzenia szybkich kontrataków. Ucierpiało na tym tempo gry obydwu zespołów. Czarni kompletnie nie potrafili wykorzystać gry w przewadze. Jaślanie wyraźnie męczyli się w ataku pozycyjnym. Bezskutecznie starali się przełamać dobrze zorganizowaną w defensywie obronę gości. W doliczonym czasie gry na strzał sprzed pola karnego zdecydował się Szymon Sudyka. Doskonałą paradą popisał się jednak Kamil Zola, który zdołał sparować piłkę do boku boiska.
Goście wyszli na drugą połowę meczu bez zmian w składzie. W ekipie Czarnych nastąpiła z kolei jedna roszada. Sebastiana Sobolaka, który nabawił się urazu, zastąpił na murawie Robert Niemiec. Początek drugiej odsłony meczu bezsprzecznie należał do gospodarzy. Zamkniętym we własnym polu karnym Partyzantom skutecznie udawało się jednak studzić ofensywne zapędy zawodników Czarnych Jasło. Na lewej flance dwoił się i troił Maciej Sowa. Z jego dryblingów i prób dośrodkowania piłki w pole karne gości niewiele jednak wynikało.

Po upływie kwadransa drugiej połowy meczu, gra znów się wyrównała. Co więcej, to goście częściej niż podopieczni trenera Mateusza Ostrowskiego meldowali się na połowie boiska zajmowanej przez rywala. Goście imponowali przede wszystkim poziomem przygotowania fizycznego do meczu. Na kilka minut przed upływem regulaminowego czasu gry wciąż stać ich było na to, aby zagrozić bramce Czarnych. W 88. minucie gry bliski zdobycia gola był Jakub Stodolak. Piłka po strzale kapitana zespołu gości zmierzała wprost do bramki gospodarzy. Fantastyczną interwencją popisał się jednak Niemczyński, który końcówkami palców sparował futbolówkę na słupek.
Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem, czym wyraźnie rozczarowany był trener Mateusz Ostrowski. – Mecz nie wyglądał tak, jakbyśmy to my grali w przewadze jednego zawodnika. Zgodzę się też z tym, że jeden groźny strzał w całym meczu to za mało, aby myśleć o zwycięstwie. Na boisko wyszły dzisiaj dwa zespoły, które mają swój pomysł na mecz, które przeprowadziły analizę przeciwnika. Myślę, że mecz stał na dobrym poziomie. Wszystko zmieniło się w chwili, w której przeciwnik stracił zawodnika. Nie bronię swojej drużyny, ale w tej lidze trudno gra się w przewadze jednego zawodnika. Trzeba wtedy grać w ataku pozycyjnym i rozgrywać piłkę. Tworzyć sytuacje. Kiedy jednak brakuje w pewnych momentach dokładności, ta gra się nie klei. Zaczynają się nerwowe ruchy i bicie głową w mur. W drugiej połowie meczu staraliśmy się zmęczyć przeciwnika rozegraniem piłki. Brakowało nam przełamania defensywy Partyzanta. Nie jesteśmy zadowoleni z jednego punktu. W drugim meczu przed własną publicznością nie prezentujemy się zbyt dobrze. Musimy dalej pracować i po męsku porozmawiać we własnym gronie. Uważam, że zawodnicy, którzy mają 17, 18, 19, czy 20 lat, kiedy nie idzie, powinni dołożyć trochę cech wolicjonalnych. Czasami trzeba próbować prostej gry. U nas tego nie było – podsumowuje.
Swoimi spostrzeżeniami na temat meczu podzielił się również trener gości Lech Czaja - Mam po tym meczu mieszane uczucia. Nie bronię mojego zawodnika. Czerwona kartka z pewnością mu się należała. Z drugiej strony trzeba pamiętać o tym, że była tam prowokacja i uderzenie rywala. Obydwaj zawodnicy powinni więc dostać po czerwonej kartce. Graliśmy w osłabieniu przez większość meczu. Wcale nie było jednak widać tego, że drużyna Czarnych ma przewagę jednego zawodnika. Czarni nie zagrozili nam dzisiaj w najmniejszym stopniu. Oprócz strzału z pierwszej połowy meczu, który obronił nasz bramkarz nie stworzyli sobie innych dogodnych sytuacji. Myślę, że wynik spotkania jest sprawiedliwy. Bardzo szanujemy ten punkt. Przy Śniadeckich w Jaśle zawsze gra się trudno – przekonuje. Podkreślił również, że kluczowe znaczenie w utrzymaniu wyniku remisowego miało doświadczenie zawodników Partyzanta oraz doskonałe przygotowanie fizyczne. – Dojrzałość zespołu przełożyła się na obraz dzisiejszego spotkania. Chciałem podziękować swojemu zespołowi. Zawodnicy pokazali charakter i serducho. Prezentowali się świetnie pod względem fizycznym – dodaje.
JKS Czarni 1910 Jasło – Partyzant Targowiska 0:0
Czarni Jasło: Damian Niemczyński (GK) – Sebastian Suszko, Piotr Kosiba, Szymon Sudyka (Piątkowski 82'), Paweł Setlak – Rafał Mastaj (C) (Pałucki 88’), Karol Rzońca, Oskar Polakiewicz (Majka 62’), Jakub Ząbkiewicz, Maciej Sowa (Zubrytski 82') – Sebastian Sobolak (Niemiec 46’) | na ławce rezerwowych: Patryk Szostak (GK), Eryk Piątkowski, Robert Niemiec, Vladislav Zubrytski, Tomasz Pałucki, Mateusz Majka. Trener: Mateusz Ostrowski.
Partyzant Targowiska: Kamil Zola (GK) – Kamil Chmielewski, Krystian Szubrycht, Łukasz Śliwiński, Krzysztof Sieniawski – Mateusz Penar (Haznar 65’), Antoni Polański (Dziedzic 65’), Kacper Bielak (Kubal 65’), Jakub Stodolak (C), Bartosz Miklaszewski (Płocica 72’) – Hubert Wilk | na ławce rezerwowych: Hubert Niemiec (GK), Jakub Dziedzic, Wiktor Dul, Wojciech Haznar, Konrad Kubal, Mateusz Filar, Marcel Płocica. Trener: Lech Czaja.
MD
