Czarni w dobrym stylu pokonali LKS Czeluśnicę
Połączenie doświadczenia i rutyny z boiskową bezczelnością, tak charakterystyczną dla młodych piłkarzy, wreszcie przyniosło efekt, jakiego od dawna oczekiwali jasielscy kibice. Czarni pokonali dzisiaj na własnym stadionie LKS Czeluśnica 2:0.

Zdjęcia z meczu obejrzysz w FOTOGALERII
W minioną sobotę (17 czerwca) Czarni Jasło podejmowali ekipę LKS-u Czeluśnica. Kiedy na stadion piłkarski przy ul. Śniadecki przyjeżdżają zespoły z powiatu jasielskiego, występujące w rozgrywkach krośnieńskiej klasy okręgowej, można być niemal pewnym, że sportowej rywalizacji towarzyszyć będzie solidna dawka piłkarskich emisji. Tym razem jednak obie drużyny stanęły do walki w mocno przetrzebionych składach. Trener Mateusz Ostrowski nie mógł skorzystać z usług kilku kluczowych zawodników, w tym Macieja Sowy, Jakuba Ząbkiewicza, Sebastiana Sobolaka, Eryka Piątkowskiego, Szymona Sudyki, Rafała Mastaja, czy też Roberta Niemca. Kłopoty kadrowe mieli także goście. Zespół LKS-u Czeluśnica musiał radzić sobie, między innymi bez Mateusza Kuzio.
Gospodarze od pierwszych minut meczu starali się narzucić rywalowi swój styl gry. Już w 4. minucie gry, w sytuacji sam na sam z Igorem Wanatem, znalazł się Oskar Polakiewicz. Zawodnik Czarnych ostatecznie nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Na drodze do celu stanął mu bowiem bramkarz LKS-u, który popisał się pewną interwencją na przedpolu. Warto odnotować, że doskonałym, prostopadłym podaniem popisał się w tej sytuacji Karol Rzońca. Młody zawodnik Czarnych wespół z Karolem Poterą i Wiktorem Farą zdominowali rywalizację w środku pola. Dzięki szybkiej wymianie podań na jeden i dwa kontakty, z łatwością udawało im się przenosić grę na połowę przeciwnika. Gospodarze często szukali rozwiązań, których elementem były bezpośrednie zagrania na wolne pole, do zawodników operujących w bocznych sektorach boiska. Goście nie zamierzali jednak cofać się do głębokiej defensywy. Zespół prowadzony przez trenera Szymona Gołdę starał się stosować wysoki pressing na połowie Czarnych, aby jak najszybciej odzyskać posiadanie piłki. Walka toczyła się o każdy metr kwadratowy boiska.

Gospodarze długo czekali na to, aby ponownie zagrozić bramce strzeżonej przez Wanata. W 30. minucie gry wynik spotkania otworzył Karol Potera. Młody zawodnik gospodarzy popisał się precyzyjnym strzałem z dystansu. Piłka wpadła do siatki tuż przy prawym słupku bramki LKS-u. Potera nie dał Wanatowi najmniejszych szans na skuteczną interwencję. Czarni postanowili pójść za ciosem. W kolejnych kilku minutach gospodarze stworzyli sobie dwie bardzo dobre okazje do podwyższenia prowadzenia. Jedną z nich ponownie zmarnował Polakiewicz.
Po zmianie stron goście natychmiast rzucili się do odrabiania strat. Kolejne ataki LKS-u rozbijały się jednak na dobrze zorganizowanej defensywie Czarnych. Niemal bezbłędnie, w każdej sytuacji, radzili sobie Piotr Kosiba i Sebastian Suszko. Wojciech Munia oraz Patryk Tłuściak dwoili się i troili, aby naleźć się w obrębie pola karnego gospodarzy. Brakowało im jednak odpowiedniego wsparcia ze strony pomocników.

Tymczasem Czarni z żelazną konsekwencją realizowali opracowany przez swojego szkoleniowca plan działania, stawiając na szybkie rozegranie piłki i bezpośrednie zagrania do wbiegających w wolne sektory boiska zawodników. W 55. minucie meczu Fara obsłużył prostopadłym podaniem Mateusza Majkę, który wbiegł następnie z piłką w obręb szesnastki LKS-u. Futbolówka po jego strzale minęła ostatecznie światło bramki.
Nieustępliwy Fara odważnie szarżował na bramkę gości, często wdając się w dryblingi. Obrońcy LKS-u mieli spore problemy z zatrzymaniem młodego pomocnika Czarnych. W 67. minucie gry Fara upadł na murawę po tym, jak został sfaulowany przez jednego z rywali. Do piłki ustawionej w odległości zaledwie 17 metrów od bramki gości podszedł Sebastian Suszko. Stoper Czarnych idealnie przymierzył w kierunku okienka. Po chwili piłka zatrzepotała w siatce, a Suszko utonął w ramionach kolegów z drużyny. Niespełna kwadrans później mógł powtórzyć swój wyczyn. Tym razem jednak Wanat nie dał się zaskoczyć popisując się efektowną robinsonadą.

W końcowych minutach spotkania gospodarze w pełni kontrolowali przebieg rywalizacji. Mecz zakończył się zwycięstwem Czarnych 2:0.
Po zakończonym meczu trener Mateusz Ostrowski nie skąpił swoim zawodnikom słów pochwały. – W poprzednich meczach też stwarzaliśmy okazje. Różnica jest taka, że dzisiaj te okazje wykorzystaliśmy. Dużym handicapem było to, że do szatni schodziliśmy z jednobramkowym prowadzeniem. W meczu z Beskiem mieliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, aby z drugiej stracić dwie bramki i przegrać mecz. Mieliśmy swój plan na ten mecz. Zawodnicy wykonali go bardzo rzetelnie. Byli skoncentrowani i zdeterminowani. Przyniosło to efekty – przekonywał.
Trener Szymon Gołda podkreślił z kolei, że olbrzymi wpływ na niepowodzenie prowadzonej przez siebie drużyny miały problemy kadrowe. – Na wstępie chciałem pogratulować drużynie trenera Ostrowskiego za to, że zmontował młodą ekipę. Był to naprawdę niezły mecz w ich wykonaniu. Jeżeli chodzi o nasz zespół, to brakuje nam przysłowiowego paliwa. Chcemy, żeby ta runda dobiegła już końca. Kadrowo bowiem wyglądamy bardzo słabo. Na ławce miałem jednego zawodnika, w dodatku kontuzjowanego. Dodatkowym kłopotem jest kontuzja Przemka (Musiała – przyp. red.). Mamy wielki ból głowy przed ostatnim meczem z Rymanowem. W przyszłości trzeba tę szatnię przewietrzyć. Chcemy dokooptować do drużyny trzech lub czterech nowych zawodników – mówił.
JKS Czarni 1910 Jasło – LKS Czeluśnica 2:0 (1:0)
Bramki. Czarni Jasło: Karol Potera (30’), Sebastian Suszko (68’)
Czarni Jasło: Damian Niemczyński (GK) – Krzysztof Szydło, Sebastian Suszko, Piotr Kosiba, Adrian Więcek – Paweł Setlak (C), Karol Potera, Wiktor Fara, Karol Rzońca, Mateusz Majka – Oskar Polakiewicz | na ławce rezerwowych: Patryk Szostak (GK). Trener: Mateusz Ostrowski.
LKS Czeluśnica: Igor Wanat (GK) – Konrad Gogosz, Szymon Sabik (C), Kamil Kasperkowicz, Bartosz Dworzański – Przemysław Musiał (Gonzalez 63’), Kacper Zięba, Jakub Kozicki, Ivan Perez – Wojciech Munia, Patryk Tłuściak | na ławce rezerwowych: Felipe Gonzalez. Trener: Szymon Gołda.
MD
