Czarni za mocni dla beniaminka. Jaślanie skromnie pokonali Górnika Grabownica
W sobotnie popołudnie Czarni Jasło zainaugurowali kolejny sezon w krośnieńskiej klasie okręgowej. Podopieczni trenera Mateusza Ostrowskiego podejmowali na własnym stadionie Górnika Grabownica. Drużyna beniaminka, pomimo problemów kadrowych, postawiła gospodarzom trudne warunki. Ostatecznie to jednak Czarni cieszyli się ze zwycięstwa. Gola na wagę trzech punktów zdobył z rzutu karnego Sebastian Suszko.

Zdjęcia z meczu obejrzysz w FOTOGALERII
Po kilkumiesięcznej przerwie w rozgrywkach kibice znów mogą emocjonować się sportową rywalizacją na boiskach, na których swoje mecze rozgrywają drużyny występujące w krośnieńskiej klasie okręgowej. Nie inaczej było w Jaśle, gdzie w sobotę (12 sierpnia) Czarni zmierzyli się z ekipą Górnika Grabownica. Jeżeli ktokolwiek spodziewał się, że goście zawitali do Jasła po najniższy wymiar kary, z pewnością srogo się przeliczył. Drużyna tegorocznego beniaminka, choć zdziesiątkowana absencjami kilku kluczowych zawodników, napsuła miejscowym sporo krwi. W składzie gości na mecz w Jaśle zabrakło między innymi Krzysztofa Biegi i Wojciecha Bąka. Gospodarze z kolei przystąpili do rozgrywek z nadzieją, że przemodelowany zespół będzie w tym sezonie stać na skuteczną walkę o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. W wyjściowym składzie na spotkanie z Górnikiem znalazło się aż sześciu zawodników, którzy dołączyli do zespołu w trakcie letniej przerwy w rozgrywkach (Lepucki, Remut, Michoń, Tragarz, Janus i Brzostowski).
Pierwsze minuty meczu rozgrywanego na stadionie przy ul. Śniadeckich w Jaśle pokazały, że to gospodarze dyktować będą warunki gry. Głęboko cofnięta na własną połowę boiska drużyna Górnika postawiła gęste zasieki próbując wszelkimi sposobami zatrzymać kolejne ataki Czarnych. Pierwszą dogodną do zdobycia gola sytuację gospodarze stworzyli sobie w 12. minucie gry. Po akcji prawą stroną boiska i dośrodkowaniu w pole karne, piłkę w światło bramki próbował skierować Adrian Brzostowski. Strzał nożycami snajpera Czarnych okazał się jednak niecelny.

Na zdjęciu Karol Rzońca (z lewej) w walce o piłkę z rywalem.
W kolejnych minutach meczu napór gospodarzy tylko się zwiększał, czego efektem były kolejne okazje do objęcia prowadzenia przez jasielską ekipę. W 15. minucie spotkania Karol Rzońca trafił piłką w słupek bramki strzeżonej przez Daniela Szczepka. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w pierwszej odsłonie meczu golkiper Górnika kilkoma wyśmienitymi interwencjami uratował swój zespół przed utratą gola. Doskonałym przykładem może być akcja z 25. Minuty spotkania, kiedy to bramkarz gości najpierw obronił strzał Karola Potery, aby następnie zatrzymać piłkę twarzą po dobitce Brzostowskiego.
Gospodarze uporczywie dążyli do objęcia prowadzenia. Swojej szansy na zdobycie upragnionego gola szukali jeszcze Potera, Brzostowski, Rzońca i Suszko. Za każdym razem jednak piłka albo lądowała w rękawicach szczepka, albo mijała światło bramki. Na domiar złego, w doliczonym czasie gry pierwszej połowy spotkania kontuzji nabawił się Brzostowski, którego jeszcze przed przerwą zmienił Paweł Setlak.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Czarni z marszu ruszyli do zmasowanej ofensywy. Tym razem na efekty nie trzeba było długo czekać. W 47. minucie gry fantastycznym podaniem na wolne pole do Potery popisał się Wiktor Fara, który w przerwie zmienił Jakuba Ząbkiewicza. Potera po tym, jak przyjął futbolówkę w obrębie pola karnego, został wycięty równo z trawą przez Szczepka. Arbiter spotkania nie miał innego wyjścia, jak tylko podyktować rzut karny dla gospodarzy. Jedenastkę na gola zamienił Suszko.

Na zdjęciu Sebastian Suszko (z prawej) w starciu z Kamilem Rybą.
Czarni postanowili pójść za ciosem. Nie zamierzali oddawać inicjatywy Gónikowi. Każda z podjętych przez gości prób wyjścia z własnej połowy paliła na panewce. Spora w tym zasługa aktywnej gry w obronie Czarnych, którzy dzięki zastosowaniu wysokiego pressingu szybko odzyskiwali piłkę. W takich warunkach, na kolejne okazje bramkowe nie trzeba było długo czekać. W 52. minucie spotkania na listę strzelców mógł wpisać się Paweł Remut. Piłka po jego strzale minęła jednak słupek w odległości zaledwie kilkunastu centymetrów. Pięć minut później Czarni powinni byli prowadzić dwoma golami. Piłkę do pozbawionego opieki w polu karnym Rzońcy dograł Potera. Kreatywny pomocnik gospodarzy, mając przed sobą jedynie pustą bramkę, fatalnie spudłował. Skrywając następnie twarz dłoniach, doskonale wiedział, że jego trafienie przesądziłoby ostatecznie o losach rywalizacji.
W ostatnich dwóch kwadransach meczu Czarni zdecydowanie zwolnili tempo rozgrywania akcji. Co więcej, pozostawiali gościom więcej miejsca do gry. Skutkowało to częstszą obecnością zawodników Górnika na połowie gospodarzy, którzy kilkukrotnie zameldowali się w okolicach pola karnego Czarnych. Oddanie inicjatywy rywalowi mogło skończyć się źle w doliczonym czasie gry, kiedy to Łukasz Lepecki nogą obronił strzał jednego z zawodników Górnika. Wprawdzie sędzia liniowy podniósł w tej sytuacji chorągiewkę, ale samo dopuszczenie przez Czarnych do groźnej sytuacji w końcówce meczu, może budzić pewien niepokój u trenera Mateusza Ostrowskiego. Ostatecznie mecz zakończył się skromnym zwycięstwem gospodarzy 1:0.

Na zdjęciu Karol Potera (z prawej) w jednej z szarż na bramkę Górnika.
Trenerzy obydwu zespołów podzielili się swoimi spostrzeżeniami na temat meczu podczas pomeczowej konferencji. Mateusz Ostrowski docenił dobrą postawę młodych zawodników prowadzonej przez siebie drużyny, w tym Karola Potery, który w meczu z Górnikiem był najlepszym graczem na boisku. – Mam nadzieję, że nie będziemy obserwować Czarnych, którzy mają problem ze zdobywaniem goli, aczkolwiek pierwsza połowa może na to wskazywać. Stworzyliśmy dużo stuprocentowych sytuacji. Przez to, że towarzyszyła nam rażąca nieskuteczność, ten mecz toczył się w nerwowej atmosferze. Zespół jest nowy. Niewiele pracował z sobą, co było dzisiaj widać. Organizacja gry nie była taka, jakbym sobie tego życzył […]. Cieszę się, że akcję bramkową przeprowadziło dwóch młodych chłopaków z Jasła, Wiktor Fara i Karol Potera. Dało nam to rzut karny – mówił.
Trener Andrzej Skarbek pochwalił swój zespół za wolę walki. – Na wstępie chciałbym pogratulować trenerowi (Mateuszowi Ostrowskiemu – przyp. red.) i drużynie trzech punktów. Zagraliście dobry mecz. Uważam, że my też nie byliśmy drużyną skazaną na pożarcie, szczególnie w drugiej połowie. Wydaje mi się, że w pierwszej połowie byliśmy trochę przestraszeni. W drugiej było już w miarę ok. Biorąc pod uwagę to, że przyjechaliśmy tutaj bez siedmiu zawodników, z których każdy mógłby zagrać pierwszym składzie, nie przynieśliśmy wstydu. Jestem zadowolony i dumny ze swojej drużyny – mówił.
JKS Czarni 1910 Jasło – GKS Górnik Grabownica 1:0 (0:0)
Bramki. Sebastian Suszko (47’k)
Składy.
Czarni Jasło: Łukasz Lepucki (GK) – Piotr Kosiba, Paweł Remut (C), Sebastian Suszko, Jakub Ząbkiewicz (Fara 46’) – Karol Potera (Majka 85’), Karol Rzońca (Mastaj 75’), Marcin Janus (Więcek 87’), Tomasz Tragarz, Mateusz Michoń – Adrian Brzostowski (Setlak 45’) | na ławce rezerwowych: Patryk Szostak (GK, Rafał Mastaj, Paweł Setlak, Konrad Gogosz, Szymon Sudyka, Wiktor Fara, Adrian Więcek, Mateusz Majka. Trener: Mateusz Ostrowski.
Górnika Grabownica: Daniel Szczepek (GK) – Piotr Nowak, Piotr Ścibor, Paweł Knap, Krzysztof Wojnicki (Marynowski 58’) – Adam Górniak (C), Hubert Glazar (Kikta 70’), Kamil Rachwalski (Prugar 85’), Rafał Żaczek, Dawid Burnat, Kamil Ryba | na ławce rezerwowych: Marek Jasion (GK), Sławomir Glazar, Karol Marynowski, Maciej Irzyk, Jakub Kmiotek, Jakub Prugar, Michał Kikta. Trener: Andrzej Skarbek.
MD
