Czy Bartosz nie ma szans na własne mieszkanie?
Młody 21 - letni chłopak Bartek w dorosłym życiu chciałby mieć kilka rzeczy – dom, rodzinę, pracę i może jeszcze samochód. Dla nas to oczywiste i jakże prozaiczne - dla niego ciepło domowego ogniska i rodzina to abstrakcja, coś czego nigdy nie doświadczył będąc dzieckiem. Bartosz nie może liczyć w żadnej sprawie na pomoc rodziny, czy znajomych. Nie ma pracy, prawdziwego domu - jest sam. Rozpaczliwie szuka ludzi dobrej woli, którzy wyciągną do niego pomocną dłoń i okażą trochę zrozumienia i pomocy.
Ze względu na złe warunki w domu rodzinnym jako małe dziecko trafił do Katolickiej Placówki Wychowawczej „Nasz Dom” w Jaśle, gdzie przebywał 11 lat - do momentu uzyskania pełnoletniości. Tam pod bacznym okiem sióstr zakonnych dorastał, uczył się i wchodził w dorosłe życie. Po osiągnięciu pełnoletniości wystosował pismo do ówczesnego burmistrza prosząc o przyznanie mu mieszkania socjalnego. W odpowiedzi na jego pismo z 2005 roku czytamy: „Po rozpatrzeniu złożonych dokumentów w oparciu o wymienioną uchwałę, został Pan zakwalifikowany do otrzymania lokalu socjalnego, jednakże ze względu na ograniczoną ilość, bez określenia terminu przydziału”.

W grudniu 2006 roku wystosował kolejne pismo do obecnej Pani Burmistrz Marii Kurowskiej, w którym napisał m.in. „Nie posiadam żadnego majątku, jak również oszczędności, które mógłbym przeznaczyć na potrzeby mieszkaniowe. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest pozyskanie mieszkania z zasobów miasta”. Po pewnym czasie zdecydował się na osobistą rozmowę z Panią Burmistrz i zapytał jakie zostały podjęte działania w jego sprawie. W krótkiej rozmowie z redaktorem Jasło4u tak wspomina tamto spotkanie „Powiedziałem, że ubiegam się o mieszkanie, gdyż opuściłem placówkę, w której mieszkałem 11 lat. W odpowiedzi usłyszałem od Pani Burmistrz, że nie obsługuje ludzi ze wsi, gdyż ma na uwadze mieszkańców miasta i jeśli mam zameldowanie w Gminie to mam się udać do Gminy. Z kolei Gmina żadnego lokalu nie posiada. Wcześniej byłem na liście oczekujących w mieście, a teraz jestem skreślony. Gdy miałem zameldowanie tymczasowe na ul . Szkolnej, to byłem na liście teraz już nie mam zameldowania, więc mnie skreślili. W naszym mieście panuje typowa Galicja. Ja nie potrafię się porozumieć już z tymi władzami”. Nikt z urzędników nie stara się pomóc Bartkowi, ich bezduszność i lekceważenie sprawy są dla niego niezrozumiałe.
Redaktor Jasło4u postanowił udać się do Urzędu Miasta w Jaśle, jak faktycznie wgląda sprawa lokalu socjalnego dla Bartka. Podczas rozmowy Pani Burmistrz nie była w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy Bartek nadal znajduje się na liście oczekujących, czy też nie. W celu rzetelnej odpowiedzi skierowała nas do odpowiedniego biura, gdzie prowadzone są tego typu ewidencje. Dowiedzieliśmy się tam, że Bartosz Wasilewski widnieje na Liście Przydziału i Zamiany Mieszkań. Chłopak ma jednak obawę, że tak nie jest. Jego zdaniem, po takiej rozmowie z Panią Burmistrz na pewno został skreślony, gdyż nie ma żadnej konkretnej odpowiedzi w sprawie. Ciągłe czekanie i ta niepewność o jutrzejszy dzień są dla niego straszne. Niewidomo gdzie leży prawda i czy ktoś naprawdę stara się mu pomóc i czy informacje, do których dotarła redakcja są prawdziwe.
Bartosz na miesiąc dysponuje kwotą około 490 zł i doraźną pomocą z MOPS. Z tego opłaca mieszkanie w kwocie 450 zł, a na wyżywienie zostaje mu 40 zł. Liczy na pomoc ze strony ludzi dobrej woli. Szuka pracy, mieszkania. Ma wykształcenie średnie Kucharza Małej Gastronomi. Obecnie uczy się w PSZ Wszechnica w Jaśle na kierunku Technik Administracji.
Nie wiadomo ile Bartosz będzie musiał jeszcze czekać na przyznanie lokalu, ale wiadomo, że przedstawiciele samorządu powinni wspierać osoby, które z niezależnych od siebie przyczyn mają utrudniony start w dorosłe życie.

