Czy groźnych pocisków jest więcej?
1
Panikę wśród mieszkańców wsi Warzyce wywołał pocisk artyleryjski znaleziony w ziemi dostarczonej na prywatny teren budowy. Miał zapalnik i w każdej chwili mógł eksplodować.

Ziemię, w której znaleziono pocisk, właściciel zakupił z terenu budowy nowej drogi Lubla-Warzyce. 8 sierpnia przy wyrównywaniu przywiezionej ziemi pracowała koparka. Jak relacjonuje Eugeniusz Błasik, mieszkający obok budowy, ok. godziny 14 usłyszeli złowieszczy zgrzyt. Operator przerwał pracę. Zaczęto szukać przyczyn dźwięku, rozgarniając ziemię motykami.

- Kiedy zobaczyliśmy, że to pocisk, natychmiast przestaliśmy dalej kopać. Zawiadomiłem sołtysa, a ten zadzwonił na policję - opowiada E. Błasik.

Do momentu przybycia saperów teren zabezpieczali strażacy z OSP w Warzycach.

Pocisk był niebezpieczny

Jednostka saperów zajęła się znaleziskiem następnego dnia. Jak poinformował sierżant Jan Gałuszka z Patrolu Rozminowania nr 33 w Rzeszowie, znaleziony 70-kilogramowy pocisk artyleryjski, tzw. niewybuch, pochodził z okresu II wojny światowej. Miał zapalnik i w przypadku nieodpowiedniego obchodzenia się z nim w każdej chwili mógł eksplodować.

- Nie jest to przypadek odosobniony, bo na terenie Podkarpacia mamy 2-3 takie zgłoszenia dziennie - dodaje J. Gałuszka.

Ziemię kupiło wielu

Mieszkańcy są przestraszeni, bo ziemię z budowy drogi Lubla-Warzyce kupowało wiele osób.

- Po tym wydarzeniu nie możemy spać spokojnie. Nie wiadomo, czy takich pocisków nie ma więcej. Najwidoczniej sprzedający tę ziemię nie przebadali jej wcześniej - mówi E. Błasik.

Inwestor obiecuje zająć się sprawą

O znalezionym pocisku inwestor drogi, czyli Podkarpacki Zarząd Dróg Wojewódzkich w Rzeszowie, nic nie wiedział. Obiecał, że nie dopuści do tego, żeby komukolwiek stała się krzywda.

- Przyjrzymy się bliżej sprawie. Zbadamy, z którego elementu drogi została wzięta ziemia, w której był pocisk - mówi Andrzej Smyrski, naczelnik Wydziału Inwestycji PZDW.

Pocisk zostanie przewieziony na teren poligonu w Nowej Dębie i tam zdetonowany.

AGNIESZKA FRĄCZEK

1 Komentarz

Sierżant Jan Gałuszka z Patrolu Rozminowania nr 33 w Rzeszowie:

- Takie pociski mogą wybuchnąć w razie przepychania, przemieszczania. W przypadku znalezienia nie wolno ich dotykać, przenosić. Należy odpowiednio je zabezpieczyć i zawiadomić policję.

Super Nowości z dnia 10_08_2006

