"Dla dzisiejszej młodzieży nowotwór nie będzie chorobą śmiertelną" – wywiad z dr Małgorzatą Gozdecką, jaślanką w Cambridge
Świat innowacyjnych badań naukowych, eksperymentów medycznych – zmierzających m.in. do przejęcia kontroli nad nieopanowanymi dotąd przez człowieka śmiercionośnymi chorobami – dla mieszkańców obszarów oddalonych od wielkich metropolii wydawać się może niezwykle odległy, obcy i niedostępny. Przykład bohaterki opublikowanego poniżej wywiadu, rodowitej jaślanki, będącej pracownikiem Instytutu Sangera na Uniwersytecie w Cambridge dowodzi, iż kariera naukowa za granicą – nawet w najbardziej renomowanych ośrodkach badawczych – dla ambitnej osoby pochodzącej z małego miasta wcale nie musi być marzeniem nie do spełnienia. Zapraszamy do przeczytania rozmowy z dr Małgorzatą Gozdecką – jaślanką w Cambridge, która w ramach badań inżynierii genetycznej zgłębia tajemnice nowotworu.
(Wszystkie zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów Małgorzaty Gozdeckiej)
Kiedy zainteresowała się pani zagadnieniami inżynierii genetycznej i co wpłynęło na decyzję o rozpoczęciu kształcenia właśnie w tej dziedzinie nauki?
Po raz pierwszy zetknęłam się z terminem inżynierii genetycznej w liceum. Był to temat referatu z biologii, który miałam przygotować i przedstawić przed moją klasą. Podczas przygotowań dowiedziałam się, że inżynieria genetyczna to zespół technik pozwalających na wprowadzanie modyfikacji w DNA, które w biologii pozwalają np. na poznanie funkcji danego genu w organizmie. Temat inżynierii genetycznej zainteresował mnie do tego stopnia, iż postanowiłam kontynuować mają edukację w tym kierunku, dlatego podjęłam studia biotechnologiczne.
Z Jasła do Cambridge daleka droga…
Niekoniecznie, to raczej konsekwentne podążanie w kierunku własnych zainteresowań. Myślę, że warto w tym miejscu zaznaczyć, iż jasielskie szkoły, począwszy od podstawowych po gimnazjum do liceum, oferują świetny poziom edukacji. Poziom wiedzy, jaki zdobyłam w rodzinnym mieście umożliwił mi dostanie się na wymarzony kierunek studiów. Uważam, że był to właśnie kluczowy moment w procesie mojej edukacji, który pozwolił mi na rozwijanie mojej pasji i prowadzenie badań na prestiżowym Uniwersytecie Jagiellońskim jak również na uniwersytetach w Orleanie, Manchesterze, a aktualnie w Cambridge.
Czym jest dla pani praca na tak prestiżowym – można powiedzieć, wręcz legendarnym – uniwersytecie?
Obecnie pracuję w Instytucie Sangera w Cambridge. Jest to wspaniały ośrodek naukowy, który oferuje dostęp do najnowszych technologii – począwszy od metod sekwencjonowania DNA po nowe techniki tworzenia organizmów transgenicznych, co jest kluczowe w prowadzeniu tego typu badań. Instytut skupia wiele grup naukowych zajmujących się rożną tematyką, które współpracują ściśle z sobą, jak również ze szpitalem uniwersyteckim, a to znacznie ułatwia i przyspiesza prowadzenie badań. Dodatkowo instytut oferuje liczne kursy, organizuje konferencje czy warsztaty naukowe, przez co istnieje ciągła możliwość zdobywania wiedzy i umiejętności. Myślę, ze praca w tym instytucie daje mi dużo satysfakcji i wiele możliwości, które staram się w pełni wykorzystać w swoich badaniach.
Dziś zajmuje się pani inżynierią genetyczną w kontekście badań nad nowotworem. Skąd zainteresowanie akurat tą chorobą?
Moje zainteresowanie biologią nowotworu wynika z faktu, iż jest to choroba, z którą jeszcze nie potrafimy się uporać. Prowadzenie badań nad nowotworem, tak bardzo skomplikowaną chorobą, jest dla mnie niezwykle ciekawe. Moja praca polega na kierowaniu się logiką i umiejętnym zadawaniu kluczowych pytań. Praca taka jest bardzo żmudna, ale otrzymanie pozytywnych wyników moich eksperymentów daje mi wiele satysfakcji i nadziei na przyczynienie się do zwalczenia tej choroby.
Czy od czasu, kiedy zaczęła pani zajmować się badaniami nad chorobą nowotworową w inżynierii genetycznej nastąpił widoczny postęp?
Inżynieria genetyczna jako technologia, a wiec zespół technik pozwalających na manipulację DNA, rozwija się bardzo szybko. Przykładem może być konstrukcja organizmów transgenicznych, która jeszcze kilka lat temu trwała od 1 do 2 lat, obecnie, dzięki nowym technikom, czas ten skrócił się do zaledwie kilkunastu tygodni.
Jedna z najnowszych i bardzo obiecujących technik inżynierii genetycznej to technologia o skomplikowanej nazwie CRISPR/Cas9, która pozwala na bardzo łatwe wprowadzanie zmian w DNA rożnych komórek, włączając komórki ludzkie. Technologia ta wydaje się być szczególnie przełomowa dla badań nad nowotworami, gdyż pozwala na precyzyjną manipulację w genach ludzkich komórek hodowanych w laboratorium. Tak wiec możemy wprowadzać mutacje, które obserwuje się w nowotworze pacjenta, a następnie sprawdzać które leki działają najskuteczniej w komórkach z daną mutacją. Tego typu badania nie były wcześniej możliwe.
Postęp w badaniach o których rozmawiamy, odbywa się w drodze ewolucji, czy może napędzają go większe, przełomowe odkrycia?
W większości przypadków przełomowe odkrycia, na które tak czekamy, są wynikiem żmudnej wieloletniej pracy rzeszy naukowców. Jest to w pewnym stopniu ewolucja naszego zrozumienia biologii nowotworu. Im większe zrozumienie, tym większa szansa na znalezienie właściwej terapii.
Czy wynalezienie leku, który będzie w stanie całkowicie powstrzymać chorobę nowotworową jest w ogóle możliwe? Ile czasu musi minąć, aby lekarze mogli ratować ludzi, którzy dziś w walce z rakiem są skazani są na porażkę?
Nowotwór powstaje gdy w zdrowej komórce pojawiają się mutacje, a wiec trwałe zmiany w DNA, które powodują, iż komórka zaczyna dzielić się w sposób niekontrolowany i staje się nieśmiertelna. W różnych tkankach mutacji ulega inny zestaw genów. Z tego też względu każdy nowotwór jest inny, a jeden lek nie będzie skuteczny w leczeniu wszystkich typów nowotworów. Cała uwaga naukowców skupiona jest więc na zrozumieniu funkcji mutacji, które występują w danym nowotworze, w celu stworzenia terapii pozwalającej skutecznie i specyficznie wyeliminować komórki nowotworowe.
Przykładem wspaniałej drogi od badań laboratoryjnych do skutecznej terapii pacjentów są badania nad jednym z typów nowotworów komórek krwi – ostrą białaczką promielocytową. Zrozumienie zmian w genomie tej białaczki pozwoliło na znalezienie specyficznej terapii (złożonej z kwasu retinowego i trójtlenku arsenu), a tym samym uratowania większości pacjentów (80-90%), którzy jeszcze kilkanaście lat temu nie mieli większych szans w walce z tą chorobą (przeżywalność wynosiła 10%). Jak widać na tym przykładzie, powstrzymanie choroby nowotworowej jest możliwe. Kluczowe jest natomiast dokładne poznanie każdego typu nowotworu, a najlepiej nowotworu każdego pacjenta, w celu znalezienia optymalnego leku. Coraz szersza dostępność i niższy koszt sekwencjonowania DNA pozwoli w przyszłości na badanie nowotworu każdego pacjenta, a coraz lepsze poznanie roli poszczególnych mutacji umożliwi znalezienie „pięty Achillesa” konkretnego nowotworu i jego eliminację. Obecnie, pomimo już olbrzymiego postępu badań, wiedza ta jest jeszcze niekompletna, a droga od badań laboratoryjnych poprzez badania kliniczne aż do skutecznej terapii pacjentów jest dość długa - może trwać 15-20 lat i wymaga ścisłej współpracy naukowców, chemików, bioinformatyków i lekarzy. Niemniej jednak uważam, iż szybki rozwój nowoczesnych technologii ułatwiających badania nad nowotworami i intensywna praca naukowców na całym świecie spowoduje, iż już dla dzisiejszej młodzieży nowotwór nie będzie chorobą śmiertelną.
Czy Cambridge jest miejscem, w którym chciałaby pani zatrzymać się na dłużej?
Tak, planuję kontynuować swoją prace w Cambridge. Aktualnie prowadzę badania nad ostrą białaczką szpikową, a instytut oraz laboratorium, w którym pracuję dają najlepsze możliwości postępu w zrozumieniu i wyleczeniu tej choroby.
Jak często odwiedza pani swoje rodzinne miasto?
W Jaśle mieszkają moi rodzice, moja siostra z rodziną, czyli osoby którym zawdzięczam tak wiele, dlatego staram się wracać w rodzinne strony tak często, jak jest to możliwe, średnio 2-3 razy w roku.
Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę samych sukcesów – tak w życiu zawodowym jak i osobistym.
Dziękuję i również życzę wszystkiego dobrego.
Jakub Hap
