Gołębie też mogą być pasjonujące
Od 16 lat zajmuje się gołębiami pocztowymi. Karmi je, szkoli i wysyła na konkursowe loty. Wszystko po to, by dzięki gołębiom wygrywać – Apetyt rośnie w miarę jedzenia - mówi Radosław Mroczka z Mrukowej.

Wszystko zaczęło się w 1997 r. i hodowli gołębi pocztowych jego wujka. W wieku 16 lat złapał bakcyla hodowcy. Już w 1999 r. wstąpił do Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych. Dziś jest dorosłym mężczyzną i wciąż ma styczność z gołębiami pocztowymi, do których podchodzi z pełnym poświęceniem oraz zaangażowaniem. W swoim gołębniku w Mrukowej obecnie posiada prawie 100 sztuk, z czego 40 znajduje się w gołębniku rozpłodowym. W 2010 r. sprowadził z Niemiec gołębie od Rainer Puttmana szczepy G. Koopman linia Kleine Dirk, F.Vervort linia Fieneke oraz H. Vloemans linia Hurrican 51.

- Postanowiłem pozostawić gołębie rozpłodowe, których potomstwo osiągało nagrody na szczeblu sekcji, oddziału, okręgu, rejonu Kraków oraz na szczeblu Polski. W 2011 r. moja drużyna olimpijska gołębi młodych uplasowała się na 21 miejscu w Polsce, a drużyna gołębi rocznych olimpijskich na 123 miejscu – podkreśla Radek Mroczka.
Najlepszy punktujący gołąb
Najwięcej satysfakcji Radkowi przynosił gołąb ze szczepu J. Aarden. W sekcji wylatał 5 114 km i zdobył 5 890 punktów w konkursie. - Był to mój najlepszy gołąb roczny w sekcji oraz 3 samiec w ogólnej klasyfikacji oddziału Jasło. Cieszyłem się nim jeszcze tydzień po locie, bo stał się celem jastrzębia – dodaje R. Mroczka. I kilka cennych gołębi stracił, ale zawsze jest to ryzyko, że może nie wrócić. - Na lotach gubi się wartościowe ptaki. Zdarza się również, że stają się łupem łapacza, są strzyżone i nie mogą latać. Jak się udało to niekiedy wracały do gołębnika na nogach.
1072 km
Jednym z najdłuższych lotów gołębi pocztowych było pokonanie ponad 1000 km. Kiedyś gołębie zostały wypuszczone w Emden (Niemcy). Pierwszy ptak zameldował się po 26 godzinach i leciał 862 m. na minutę. - Był to ciężki lot dla moich gołębi, które przyleciały do gołębnika dopiero w trzeciej dobie – zaznacza.


System lotu i żywienie
W sezonie lotowym do 500 km na jednego gołębia przysługuje 30 g pokarmu dziennie. - Pierwsze dni tygodnia są bardzo dietetyczne, jałowe bez dodatków witamin. Dopiero po locie podawane są im środki wzmacniające, regenerujące wątrobę. W kolejnych dniach otrzymują dopiero witaminy, węglowodany oraz elektrolity, czyli to co gołąb powinien dostać do wyczynu – wyjaśnia Radek. - System karmienia zależy od panujących warunków. Inaczej karmi się na lot z wiatrem, a inaczej bez wiatru – dodaje. Metody lotowania gołębi pocztowych są różne. Gniazdowa, totalnego wdowieństwa, czy wdowieństwa. - Ja stosuję tę drugą, gdyż u mnie żaden gołąb z drużyny lotowej nie siedzi w gołębniku. Im dłuższy jest ich lot, tym większy i lepszy dostają pokarm – tłumaczy.
Lubię być na wyżynach


Gołębie pocztowe przynoszą Radkowi wiele satysfakcji. Cieszy każdy zdobyty puchar, dyplom i ta świadomość, że jego ptaki są naprawdę dobre. Dzięki nim dziś może poszczycić się licznymi nagrodami. W tym roku zrobił przerwę w lotach, ale już od następnego sezonu ponownie powraca do gry.
O osiągnięciach Radosława Mroczki dowiesz się więcej <tutaj>.
(Red.)
