Korzystając z portalu Jaslo4u.pl wyrażasz zgodę na użytkowanie mechanizmu plików cookie. Mechanizm ten ma na celu zapewnienie prawidłowego funkcjonowania portalu Jaslo4u.pl. Korzystając ze strony akceptujesz Politykę Prywatności portalu Jasło4u.pl

Gosia wierzy w dobro ludzi

2
Obrazek "http://images20.fotosik.pl/199/a61287c610ad3199.jpg" nie może zostać wyświetlony, ponieważ zawiera błędy.- Nie spodziewałam się, że ludzie tyle mi pomogą - ze łzami w oczach mówi Beata Grzywacz. Teraz jest jej to potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Diagnoza lekarska była bezlitosna. Jej

5-letnia córka ma białaczkę.

Jak wspomina pani Beata, w grudniu jej świat się zawalił.

- Nigdy nie myślałam, że to mnie spotka. Córka była od urodzenia okazem zdrowia, nie chorowała. To był szok - opowiada B. Grzywacz.

W grudniu zeszłego roku dziecko zaczęło gorączkować i narzekać na bóle stawów.

- Myślałam, że to anemia. Lekarz, kiedy zobaczył wyniki, skierował nas do kliniki w Prokocimiu z podejrzeniem białaczki. Do końca w to nie wierzyłam - wspomina matka.

Mała Gosia trzy miesiące spędziła w krakowskim szpitalu. Jak sama mówi, nie boi się już badań, punkcji czy chemioterapii, którą będzie musiała przechodzić przez następne 2 lata. Chciałaby tylko więcej czasu być w domu.

Żeby żyć, potrzeba pieniędzy

Pani Beata ma nadzieję, że wszystko będzie dobrze, ale leczenie białaczki wymaga odpowiednich warunków, a na to potrzeba, jak zwykle, pieniędzy.

- Utrzymanie się z jednej pensji przy pięciorgu dzieciach, w tym jednym ciężko chorym, jest naprawdę trudne. Musieliśmy przerwać budowę domu, bo teraz pieniądze są nam potrzebne dla dziecka na leki, płukanki, jedzenie, bo córka prawie nie czuje smaku - mówi B. Grzywacz.

Gosia potrzebuje osobnego pokoju, bo kiedy ma złe wyniki, nie może mieć kontaktu z chorymi, przeziębionymi, musi być odizolowana. Jej żyły nie wytrzymują już tak silnych dawek chemii, dlatego ma założone tzw. wejście centralne, które musi być cały czas sterylne, odpowiednio utrzymywane i płukane.

- Na płukanie musimy jeździć czasem dwa razy w tygodniu do Krakowa, bo nikt w Jaśle nie chce tego robić. Te dojazdy wykańczają nas finansowo - mówi B. Grzywacz.

Wszyscy pomagają

Rodzina nie posiada nawet samochodu, który jest dla nich jedynym możliwym środkiem transportu dla Gosi. Potrzeb jest wiele, tylko że pieniędzy nie starcza, a to dopiero początek choroby. Wszyscy starają się pomóc w nieszczęściu. W kościele i przez strażaków była organizowana zbiórka, także gmina i sąsiedzi udzielili im wsparcia. To jednak wciąż za mało. Jeśli chcesz pomóc chorej Gosi wpłać pieniądze na konto o numerze:

09124023371111001012974244

Agnieszka Frączek

Super Nowości z dnia 05_04_2007
Reklama

Komentarze: 2

Dodaj komentarz Widok:
0
@ Bogdan
dnia 13.04.2007, 20:16 · Zgłoś
Naprawdę świat im się zawalił. Budują razem z mężem od podstaw dom dla dzieci już ponad 10 lat. Wszystko własnoręcznie bez żadnej pomocy. Każdy grosz szedł na materiały do budowy, aby zaoszczędzić na robotnikach sami wykonywali wszystko. Wielkie uznanie dla obu rodziców, i nagle ta tragiczna wiadomość o chorobie dziecka. Jeśli istnieje jakakolwiek sprawiedliwość na tym świecie to oni jej bardzo potrzebują.
Odpowiedz
0
@ kalinka
dnia 05.04.2007, 20:05 · Zgłoś
Wszyscy tak komentowali ostro wypadek kolgi R, ale jak pisze sie i czyims nieszczesciu, chorobie , woła o pomoc nagle cisza...czy Wy umiecie tylko krytykowac??? Ludzie niech kazdy wpłaci chocby zlotówke dla Gosi...ona tego potrzebuje...:(
Odpowiedz
Dodaj komentarz
Piszesz jako:

Jaslo4u.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych komentarzy. Użytkownik ponosi odpowiedzialność za treść komentarzy zgodnie z Polskim Prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania i redagowania komentarzy niezgodnych z regulaminem.