
- Nie spodziewałam się, że ludzie tyle mi pomogą - ze łzami w oczach mówi Beata Grzywacz. Teraz jest jej to potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Diagnoza lekarska była bezlitosna. Jej


5-letnia córka ma białaczkę.


Jak wspomina pani Beata, w grudniu jej świat się zawalił.


- Nigdy nie myślałam, że to mnie spotka. Córka była od urodzenia okazem zdrowia, nie chorowała. To był szok - opowiada B. Grzywacz.


W grudniu zeszłego roku dziecko zaczęło gorączkować i narzekać na bóle stawów.


- Myślałam, że to anemia. Lekarz, kiedy zobaczył wyniki, skierował nas do kliniki w Prokocimiu z podejrzeniem białaczki. Do końca w to nie wierzyłam - wspomina matka.


Mała Gosia trzy miesiące spędziła w krakowskim szpitalu. Jak sama mówi, nie boi się już badań, punkcji czy chemioterapii, którą będzie musiała przechodzić przez następne 2 lata. Chciałaby tylko więcej czasu być w domu.


Żeby żyć, potrzeba pieniędzy


Pani Beata ma nadzieję, że wszystko będzie dobrze, ale leczenie białaczki wymaga odpowiednich warunków, a na to potrzeba, jak zwykle, pieniędzy.


- Utrzymanie się z jednej pensji przy pięciorgu dzieciach, w tym jednym ciężko chorym, jest naprawdę trudne. Musieliśmy przerwać budowę domu, bo teraz pieniądze są nam potrzebne dla dziecka na leki, płukanki, jedzenie, bo córka prawie nie czuje smaku - mówi B. Grzywacz.


Gosia potrzebuje osobnego pokoju, bo kiedy ma złe wyniki, nie może mieć kontaktu z chorymi, przeziębionymi, musi być odizolowana. Jej żyły nie wytrzymują już tak silnych dawek chemii, dlatego ma założone tzw. wejście centralne, które musi być cały czas sterylne, odpowiednio utrzymywane i płukane.


- Na płukanie musimy jeździć czasem dwa razy w tygodniu do Krakowa, bo nikt w Jaśle nie chce tego robić. Te dojazdy wykańczają nas finansowo - mówi B. Grzywacz.


Wszyscy pomagają


Rodzina nie posiada nawet samochodu, który jest dla nich jedynym możliwym środkiem transportu dla Gosi. Potrzeb jest wiele, tylko że pieniędzy nie starcza, a to dopiero początek choroby. Wszyscy starają się pomóc w nieszczęściu. W kościele i przez strażaków była organizowana zbiórka, także gmina i sąsiedzi udzielili im wsparcia. To jednak wciąż za mało. Jeśli chcesz pomóc chorej Gosi wpłać pieniądze na konto o numerze:


09124023371111001012974244