Jakub Cieślik z Bieździadki – mistrzem Polski w maratonie MTB w kategorii Cyclosport
Połczyn-Zdrój, lipiec 2025 r. – To był wyścig, który zapamięta na całe życie. Jakub Cieślik, pochodzący z Bieździadki koło Jasła, a od 25 lat mieszkający w Hiszpanii, sięgnął po tytuł mistrza Polski w kolarstwie górskim w maratonie w kategorii Cyclosport. W imprezie wzięło udział 309 zawodników, a Cieślik ukończył rywalizację na 30. miejscu w klasyfikacji generalnej.

__________ Fot. Archiwum prywatne Jakub Cieślik
– Zdobycie w biało czerwonej koszulce tytułu mistrza Polski było moim wielkim marzeniem. Choć od dawna mieszkam w Hiszpanii, zawsze czułem się i będę czuł Polakiem – podkreśla 28-letni kolarz.
Droga do złota

__________ Fot. Archiwum prywatne Jakub Cieślik
Jakub swoją przygodę z kolarstwem rozpoczął w wieku 10 lat – wtedy jeszcze w kolarstwie szosowym, w którym startował do 18. roku życia. Później musiał zrobić przerwę z powodu zapalenia oskrzeli. Od 20. roku życia skoncentrował się na kolarstwie górskim, które trenuje do dziś, łącząc pasję z codzienną pracą.
W 2024 roku musiał zmierzyć się z wyjątkowo trudnym wyzwaniem – powrotem po dwóch operacjach nóg związanych z problemami z krążeniem krwi. Mimo to nie zrezygnował z treningów i przygotowań.


__________ Fot. Archiwum prywatne Jakub Cieślik
– Wróciłem po kontuzji. To był trudny rok, ale dwa moje wielkie cele zostały spełnione: wygrałem słynny hiszpański wyścig Madrid–Segovia, w którym startowało 2000 osób, i zdobyłem mistrzostwo Polski w Cyclosporcie – mówi Cieślik.
Walka do samego końca
Wyścig w Połczynie-Zdroju nie był łatwy. Najtrudniejszy moment przyszedł na 70. kilometrze, ale problemy zaczęły się wcześniej.
– Na 40. kilometrze przy prędkości około 40 km/h miałem poważny upadek. Wszystko mnie bolało, ale się nie poddałem. Udało mi się dogonić zawodnika z mojej kategorii i utrzymać prowadzenie – wspomina.
Jakub dodaje, że zwycięstwo miało dla niego szczególne znaczenie również z innego powodu.
– Dzień wcześniej przyśniło mi się, że wygrywam, a we śnie była ze mną Matka Boska z Lourdes. To niezwykły zbieg okoliczności, bo trzy tygodnie wcześniej odwiedziłem Lourdes. To naprawdę magiczne miejsce.
Plany na przyszłość
Choć na co dzień mieszka w Hiszpanii niedaleko Segowii, Cieślik chciałby częściej startować w Polsce. Na przeszkodzie stoją obowiązki zawodowe i ograniczona liczba dni urlopu. Marzy też o tym, by dołączyć do zorganizowanego zespołu kolarskiego.
– Chciałbym jeździć tak długo, jak tylko będę mógł, łącząc pracę z treningami. Może kiedyś dostanę szansę, by ścigać się w profesjonalnej drużynie – mówi.
Teraz Jakub patrzy w przyszłość z nadzieją, że jeszcze nie raz zobaczymy go na najwyższym stopniu podium – zarówno w Polsce, jak i na hiszpańskich trasach, które na co dzień są jego sportowym domem.
AJ

